Mam podobny problem, jednak u mojej - też 10 letniej - suczki choroba jest już bardzo zaawansowana.
W listopadzie ubiegłego roku znalazłam pierwszego guzka. Po zrobieniu wszystkich niezbędnych badań guz został usunięty a suczka wysterylizowana. Rozpoznanie - cewkowy gruczolakorak.
Po mniej więcej miesiącu skonsultowaliśmy się z onkologiem, który stwierdził, że rokowania są raczej dobre, rana ładnie się zagoiła a guz nie odrastał.
Pod koniec maja odkryłam kolejny guz. Dość szybko podjęliśmy decyzję o operacji, guz został wycięty wraz z węzłem chłonnym, który był już zaatakowany. Kilka dni po operacji zauważyłam, że w miejscu wycięcia pierwszego guza pojawiła się mała kuleczka a po dokładnym "obmacaniu" pieska znalazłam kolejny guz. Podczas badania u lekarza dodatkowo okazało się, że piesek ma znacznie powiększony węzeł chłonny przedłopatkowy. Lekarz zalecił rtg, który wykazał, że płuca są teoretycznie czyste ale za to powiększona śledziona. Dodatkowo zrobił biopsję węzła chłonnego - masywne zajęcie przez gruczolakoraka. Zalecił konsultację z dr Jagielskim.
Okazało się, że usunięty podczas drugiej operacji guz niestety odrasta, jest bardzo wrośnięty w tkanki co uniemożliwia jego wycięcie, ewentualnie z całkowitą amputacją przedniej łapy. Dr Jagielski zaproponował chemioterapię. Zrobiliśmy wszystkie badania - rtg wykazał małe zmiany w płucach, nie są jednak jednoznaczne i mogą być wynikiem powikłań po jakiejś przebytej chorobie, serce w sumie w porządku poza zwiększoną ilością płynu w osierdziu. Wyniki krwi jak najbardziej w porządku. Psina dostała antybiotyk i lek przeciwzapalny - Keflex i Tolfine. Na środę – 17.07 zaplanowana jest pierwsza chemioterapia. Proponowany lek to Epirubicyna, która ma podobno mniejszą kardiotoksyczność.
Ja mam bardzo mieszane uczucia bo sunia jest w dość dobrej formie i boje się, że moja decyzja może jej jedynie zaszkodzić.