Witam, mój szczeniak ma aktualnie 10 tygodni. Kiedy go przywiozłem do domu zachowywał się normalnie, zaniepokoił mnie jedynie kolor jego kupki oraz jej zapach (wydawało mi się że jest w nim odrobinka krwi oraz dziwnie śmierdziała). Sytuacja się powtarzała więc pojechałem do weterynarza. Ten przebadał gruczoły i stwierdził jakieś zapalenie; chyba ropne (powiedział że przyczyną mogło być siedzenie na zimnym), opróżnił je, podał lek domiejscowy i zrobił zastrzyk. Na drugi dzień (wczoraj) pojechałem do kontroli, wet opróżnił gruczoły i stwierdził dużą poprawę (zarówno w 1 dzień jak i 2 piesek cierpiał przy tej czynności) po czym zaaplikował lek domiejscowy. Powiedział że powinno być wszystko ok i objawy powinny ustąpić - jeśli nie to mam się pojawić ponownie. Aha, dodam że szczeniak w 1 dzień miał podwyższoną temperaturę natomiast 2 dnia już była ona w normie.
I teraz moje pytanie.. Mianowicie szczeniak wypróżnił się przy mnie i zaobserwowałem (a raczej poczułem) że kupka intensywnie śmierdzi; żeby nie powiedzieć że trochę cuchnie . Nie widziałem żadnej krwi natomiast klocek prawidłowej konsystencji pokryty był taką lśniącą substancją (jakby śluz).. Czy to jest wydzielina z wyżej wymienionych gruczołów (czytałem że opróżniają się właśnie podczas defekacji) i zjawisko to jest prawidłowym? Taki sam smrodek czułem gdy wet opróżniał gruczoły i przy praktycznie każdej defekacji pieska. Czy powinienem się martwić o stan zdrowia mojego pieska?
Przepraszam jeśli pytania mogą się komuś wydać oczywiste albo absurdalne ale nie znam się narazie na psiakach z racji tego, że od bardzo dawna żadnego nie miałem...... a się po prostu martwię o mojego pupila :(