gaz to chyba najlepsze rozwiązanie. Pamiętam jak kiedyś mój labrador (jak był mały) został zaatakowany przez trzy stafordy. Ich właściciele mieli polewkę, ale jak użyłam, gazu to rzucili się na mnie z pretensjami ;/ Paranoja. Gdyby nie interwencja mojego sąsiada policjanta, to musiałabym użyć gazu też w obronie własnej.