Witam,
wczoraj adoptowałam ze schroniska kundelka.
Do tej pory jadał jakąś suchą karmę, z pewnością wątpliwej jakości.
Wczoraj dałam mu karmę mokrą z Animondy - wołowina i serca. Zjadł. Dzisiaj już niezbyt chciał jeść, ale coś skubnął. Jest wychudzony.
Napiszcie mi, czy można psa karmić docelowo karmą mokrą, ewentualnie gotowanymi rosołkami i mięsem i warzywami? Szczerze powiedziawszy nie chciałabym podawać mu suchej karmy. Jakoś zawsze kojarzyła mi się z pompowanym wodą proszkiem... Być może się mylę. Czekam na Wasze opinie i doświadczenia.
Na śniadanie chciałam podać mu zupkę na kurczaku bez kości z ryżem i marchewką. Nie chciał jeść.
Jak przestawiać go na karmę mokrą? Mieszać z suchą?
No i wreszcie co może być powodem tego, że niezbyt chciał dzisiaj jeść? Stres związany z nowym domem, czy może właśnie to, że chciałam od razu dać mu karmę z puszki? Dzień wcześniej zjadł, nie miał oporów. To dzisiaj coś się podziało.
Nie ma biegunki, ani zatwardzenia. Kał oddaje 2 razy dziennie.