Zacznę od początku. Pod koniec marca adoptowałam ze schroniska psiaka, suczkę, wówczas około 4-miesiecznego typu owczarek niemiecki. Suczka od początku była bardzo żywiołowa, Panie z fundacji mówiły, ze jest najbardziej charakterna wśród 5 szczeniaków, które do nich trafiły. Co działo się wcześniej ze szczeniakami, nikt nie wiem, ale bardzo możliwe, ze zostały skrzywdzone przez człowieka. Piesek szybko się przyzwyczaił do mnie i mieszkania. Początkowo były problemy z siusianiem itd., ale to normalne, sprawa załatwiania się została szybko opanowana, suczka jest bardzo mądra. Od początku był problem miedzy innymi zjedzeniem. Szczeniak dostawał 3 razy dziennie porcje jedzenia, o stałych porach. Ryz z mięskiem i marchewka, makaron z serkiem białym, czasem jakieś owoce, psie przekąski, potem kupiłam jej Royal Canin dla szczeniaków dużych ras. Pies jednak wiecznie był nienajedzony, zostało jej to do dziś. Potrafi zaprzeć się pazurami, gdy poluje na jakieś jedzenie, a jak da się jej miskę to zachowuje się jakby pierwszy raz w życiu jadła, pojechała ze mną do rodziców, którzy zastanawiali się czy oby na pewno nie dostaje za mało, ale szybko przekonali się ze to nie wina tego ze ma za mało. Problem jest uporczywy na spacerach, czasem mam wrażenie, ze ona nie wychodzi na spacer a na obiad, zajmuje się szukaniem w trawie różnych rzeczy, które mogłaby zjeść, kiedyś jadła nawet ziemie. Moi sąsiedzi są na tyle bezmyślni, ze wyrzucają przez okno co popadnie, pies nie raz mi się zatruł, kilkakrotnie wyciągałam jej silą z pyska jakieś kości. Kupiłam jej kaganiec, żeby nie jadła, ale bardzo się go bala, bałam się żeby nie stalla się agresywna, wiec przestalam jej go zakładać na spacery. W domu jest w miarę grzeczna, z tym ze gryzie domowników i strasznie skacze, nie ma wyczucia i czasem pogryzie za mocno, lub podrapie np. po twarzy, Nie karcę jej, gdy zrobi cos złego jest izolowana od zabawek i domowników w innym pomieszczeniu, jak się uspokoi to chwale i wypuszczam, tak wyczytałam na jednym z portali. Od jakiś 3 tygodniu doszedł problem. Stała się agresywna. Zawsze szczekała na obcych ludzi, którzy np. przychodzili do domu, ale po jakimś czasie jak się oswoiła z zapachem to przestawała. Teraz sytuacja wygląda tak, ze wychodzę z nią na spacer, idziemy trawka, wacha sobie różne rzeczy i nieważne, w jakiej odległości idzie człowiek strasznie szczeka i się rzuca, staje aż na dwóch lapach, nie da się jej uspokoić, niepokoi mnie takie rzucanie się do ludzi, to samo, gdy wychodzimy zamieszkania i nie daj boże stoi ktoś na klatce, zaraz jest szczekanie i rzucanie się z zębami. Mam przez to spore problemy z sąsiadami. Bardzo nie lubi tez dzieci, kiedy ida ulica również wyrywa się z zebami, czasem ciężko ja utrzymać. Strasznie tez ciągnie na smyczy, a jak zobaczy psa to po spacerze, zapiera się i stoi i obserwuje, a potem ciągnie do tego psa. Piesek ma teraz ok 7 miesięcy. Nie wiem co jest powodem takiego zachowania, ale boje się ze stanie się agresywna do ludzi i zwierząt. Nie chce tego. Mieliśmy w rodzinie dwa owczarki, które mieszkały z nami ponad 10 lat, żaden nie był agresywny, nie wiem czy jej zachowanie jest wynikiem złych wspomnień, czy ktoś się nad nią znęcał. Ostatnio nad ranem stało się jej cos w ucho i musiałyśmy szybko jechać do lecznicy, naszczekała na panią doktor i nie dala się dotknąć, ani uspokoić, niby to szok, ale w ogole mnie nie slucha. Kolejna sprawa, nie można jej puscic. Zaraz ucieka, w ogole mnie nie slucha, kiedyś przychodzila wabiona czyms dobrym i chwalona, teraz kompletnie nie zwraca na mnie uwagi, wolam ja, w ogole nie reaguje, potrafi podejść bliżej a jak do niej dochodze uciec. poradzono mi udać się do psiego behawiorysty, ale wiem ze to dość kosztowne. W jaki sposób mogę okiełznać pieska? Może ktoś z Państwa będzie w stanie mi cos doradzić lub pomoc ?