trzymam kciuki za złapanie Miszy, wujek mojego męża psa szuka, zawiozę mu go o ile będzie łagodny w stosunku do dzieci--to jest warunek, tak czy siak jest opcja. Marzy mi się zakończyć sprawę psów z pola, jakoś to idzie, sama nie wiem jak, chyba dobre duszki ( na pewno ) nam sprzyjają :)
Przyznam się Wam, Gosia zresztą wie, że z Sonią na początku ciężko miałam, nie mogłam sobie z emocjami poradzić, ile razy chciałam ją do kojca do fundacji odwieźć wie tylko Gosia, sporo pracy włożyłam z Sonią aby dojść do takiego etapu jaki jest teraz czyli : śpimy razem z kotami--które wcześniej odganiała, słucha się a na spacerach nie odstępuje na krok, warto było walczyć, warto było bo Sonia całą siebie oddała mi, w domu cały czas przy mnie. W życiu bym nie pomyślała, że psy takie są, że po prostu takie są. Dziś dziękuję za to nieszczęsne pole i za Sonię, cieszę się, że na wariackich papierach udało się pomóc Maszy, domek dla Miszy też jest, oby jeszcze ostatni pies go znalazł i oby już się skończył te nieszczęsne historie chociaż to pewnie marzenia ściętej głowy :|
pozdrawiam wszystkich psiarzy :):)