Przeczytałam wczoraj ten wątek i cały dzień o nim myślę. Być może dla wielu osób będzie niezrozumiałe to co napiszę, ale uważam, że pomagać należy w przemyślany sposób. Pół roku temu zdarzyła się nam identyczna sytuacja- bezdomny psiak przy drodze. Zadzwoniłam pod 112 a następnie razem z pieskiem czekaliśmy na przyjazd ludzi ze schroniska. Znam schronisko w moim mieście, znam pracowników i wiem, że pieski mają tam przyzwoite warunki (oczywiście uważam, że schronisko, to nie jest dobre miejsce dla psa ale wiem też, że są schroniska o dużo niższych standartach). Piesek w schronisku został zbadany, zaszczepiony, odrobaczony i zaczipowany. Przez cały czas byliśmy w kontakcie ze schroniskiem. Po okresie kwarantanny trafił do nas na BDT (na pdst. umowy ze schroniskiem) a następnie w ciągu kilku dni znalazł dom. Koszty poniesione przez nas to - kilanaście zł na karmę i 20 zł na ogłoszenia. A mogliśmy zrobić inaczej- zabrać go do nas do domu tymczasowego- rozwiązanie wydaje się proste. Ale uważam, że wcale nie najlepsze. Na dzień dobry trzeba by pieska zaszczepić + odrobaczyć/odpchlić + jakiś środek zapobiegawczy na kleszcze/pchły. Koszty min.- 100 zł, a jeśli pies byłby chory, co wtedy ? Kolejne sto ? I wtedy pojawia się problem pieniędzy... Potrzebne są bazarki, wpłaty, deklaracje... Tylko po co ? "Nasz" bezdomny psiak trafił do nas ze schroniska po 14 dniach z książeczką, zaszczepiony,odrobaczony zaczipowany a 100 zł, które musiałabym przeznaczyć na psiaka, trafiły na amputacje nóżki u jednego z podopiecznych TOZ. Szkoda, że piesek musiał spędzić 2 tyg w schronisku ale podczas kwarantanny pieski są separowane od innych, mają pojedyncze boksy więc nie uważam, żeby było to niesamowicie "tragiczne". Nie chodzi mi tu o krytykę Ciebie Telimenko ale może warto się czasem zastanowić czy aby nie lepiej pomóc innemu psiakowi, a niech nasze miasta i gminy coś zrobią dla tych biednych zwierząt.