Witam!
Pewnie nigdy nie założyłabym tu konta, gdyby nie ostatnie, szokujące wydarzenia.
Moja sąsiadka ma psa, jest to piesek typowo wiejski - biegający samopas, podobny do jamnika, ma 18 lat. Był w świetnej kondycji aż do soboty, kiedy to uciekł na "baby" i jakiś idiota wpakował mu 5 śrutów w ciało (2 rodzaje kalibru). Jeden z nich znalazł się blisko kręgosłupa i prawdopodobnie był przyczyną niedowładu. Obecnie mija 2 doba po operacji, śrut został usunięty, ale...
Piesek ma czucie w nogach, (jak ściśnie mu się łapkę, to ją cofa). ale na nich nie staje, lecz wlecze za sobą. Ma odruch drapania. Wypróżnia się sam, choć nie do końca wiemy, czy jest to w pełni świadome (raczej tak, bo zanim się wysika to zachowuje się jak każdy pies przed taką czynnością). I tu moje pytanie: czy to możliwe, że mimo czucia w nogach nie będzie mógł chodzić? Prawdę mówiąc wet powiedział, że to cud, że przeżył narkozę. Po operacji przez 2 dni podawano mu steryd i antybiotyk (czy zwiększone łaknienie jest efektem sterydów?). Dodam, że nie od razu weterynarz się zorientował, że to postrzelenie, bo na zewnątrz nie było nic widać - rany ukryte w futrze i od zdarzenia do operacji minęło 3 dni.
Być może moje pytanie wydaje się głupie, ale szukam pomocy, bo boję się, że jeśli on nie stanie na nogi, to sąsiadka go uśpi. A on tak garnie się do życia.