Mam w schronisku dwa przypadki tzw."zwrotów z adopcji" na wskutek ich nieobliczalnego i agresywnego zachowania. Zarówno jeden jak i drugi pies to bardzo sympatyczne, ufne i rozmerdane na widok człowieka psiaki. Podejrzewam, że psy mogą być chore i stąd u nich te nagłe zmiany zachowania.
W pierwszym przypadku jest to miły i posłuszny pies, bardzo wpatrzony w opiekuna. W domu w którym był wykonywał polecenia, nie wykazywał agresji i w najmniej oczekiwanym momencie (np.podczas rozmowy telefonicznej - brak interakcji z psem) wyskakiwał ze swojego legowiska i rzucał się na opiekunkę. U niego zaobserwowano czasami, bardzo rzadko szczękanie zębami i jakąś dziwno nieokreśloną wydzielinę na legowisku.
Drugi przypadek to bardzo inteligentny pies, podatny na szkolenie, uwielbiający kontakt z człowiekiem, momentalnie łapie wszystkie komendy. Bardzo agresywny wobec innych psów. Jeszcze zanim poszedł do adopcji dziwnie zachowywał się w swoim boksie. Polegało to na tym, że na widok wolontariusza i perspektywę spaceru zaczynał kręcić się w kółko - czasami miałam wrażenie że traci nad tym kontrolę i zrobi sobie krzywdę. Ten w odróżnieniu od pierwszego przypadku warczał przed atakiem. Dziwne w jego zachowaniu były pewne "wyłączenia się". Wykonywał polecenia, okazywał zadowolenie i nagle zbierał się do ataku.
Oba psy są ponownie w schronisku. Chcę im jakoś pomóc. Część badań można przeprowadzić w schronisku, usg, rtg, krew, tylko nie wiem pod jakim kątem mam oczekiwać badań. Mam ograniczone zaufanie do doświadczenia pracujących tam lekarzy, wiem że jakiekolwiek zmiany w mózgu mogą wyjść tylko na tomografie lub rezonansie (nie stać mnie żeby je pokryć, a o pokryciu tych badań przez schronisko nie ma mowy).
Może to padaczka? Może inne zmiany neurologiczne, może jakieś zaburzenia hormonalne? Może z czasem uda mi się uzbierać na ten tomograf, ale póki co wolałabym się skupić na tańszej diagnostyce.
Zaznaczam, że są to psy w schronisku, więc nie ma możliwości obserwowania ich zachowania częściej niż raz w tygodniu podczas spaceru
Psy były w domach u świadomych i odpowiedzialnych ludzi. Domy te były wsparte opieką psiego behawiorysty, więc zakładam, że ich nieobliczalne, agresywne zachowanie nie wynikało z błędów opiekunów