Dołączam się do tematu, bo mam podobną rozterkę, tzn rozważam wzięcie drugiego psa. Może ktoś będzie w stanie coś doradzić. Ok. 2,5 roku temu wzięłam sunię ze schroniska. Dopiero po przyjeździe do domu okazało się, że jest zupełnie głucha. Przeraziłam się, ale nie mogliśmy przecież jej odwieźć, została u nas. Początki były bardzo cieżkie, sunia bardzo bała się zostawać sama, niszczyła, wyła, była roztrzęsiona. Przez wiele miesięcy trenowaliśmy, korzystaliśmy z pomocy behawiorysty, chodziłyśmy do "psiej szkoły", kupiliśmy różne zabawki i dziś jest już duuuużo lepiej, chociaż nie idealnie. Zmieniliśmy cały rozkład dnia żeby nie musiała zostawać sama, jednak czasem się zdarza że musimy wszyscy wyjść na 3-4 godziny i nie jest to dla niej łatwe. Kiedy jest ciepło, zostaje na podwórku i jest dużo lepiej, bo zajmuje ją obszczekiwanie sporadycznych przechodniów albo witanie przechodzących psów. Ogólnie zauważyłam, że każde spotkanie z innym psem ma na nią zbawienny wpływ, wydaje się potem taka zrelaksowana, wybiegana, spokojniejsza. Zapewniamy jej tyle ruchu, ile tylko dajemy radę (2 spacery dziennie, jeden krótki 15minut drugi ok 40minut, czasem bieganie po lesie) ale tak naprawdę tylko inne psy potrafią dotrzymać jej tempa ;) Jak myślicie, może macie jakieś doświadczenia, czy dla takiego psa jak mój (niesłyszący, wrażliwy, troszkę neurotyczny, ale bardzo towarzyski) towarzystwo drugiego psa może pomóc?