Przede wszystkim przestań czytać to co napisały skwaśniałe stare panny, których nikt już nie chce - wiesz... jak się nie ma a by chciało to najlepiej wygłaszać komentarze - wywal narzeczonego.
Weź człowieka na wspólny spacer - zaproponuj na spokojnie, że spróbujecie Twoimi metodami, ale nie odrzucaj wszystkiego co on proponuje. Wchodzenie na łóżko - czy jestes w stanie pójść na takie ustępstwo? Jeżeli tak - zamień to na NIE szarpanie smyczą. Jak najczęściej wychodź na spacery sama - odstresowuje Cie to i czyni szczęśliwą. Przez ten czas ucz psa ... a potem pochwal mu sie efektami. Szczerze? Metoda drzewka prowadzi donikąd... do usranej śmierci możecie się tak przeciagac... często gęsto niestety - niezaleznie od tego jak brutalnie to zabrzmi - szarpniecie na smyczy daje efekty - w odróznieniu od drzewka.
Bardzo spokojnie opowiadaj facetowi o twoich obserwacjach psa, o jego zachowaniach, zwracaj mu uwagę, trącaj palcem gdy coś zauważysz - ale nie w formie pretensji... raczej - o! zobacz! widziałeś? wydaje mi się że pies nam przekazuje w ten sposób... (tu wstaw dowolnie)
Jeżeli zaczniesz się z nim przekrzykiwac - nic dobrego z tego nie wyjdzie. Bo obydwoje macie rację. Pies wymaga troski ale nie matkowania.
Porównania z facetem tłukacym żonę/dzieci... wogóle pomine milczeniem - sa tak idiotyczne, że az strach je czytać. Żenada na poziomie piaskownicy.
Pamietaj - pies jest u Was dopiero kilka dni... musicie ustalić wspólne zasady, wspólne to znaczy nie tylko Twoje. Facet te z ma coś do powiedzenia... w kwestii dziecka tez będzie miał.