Witam wszystkich i bardzo liczę na to, że przeczyta to ktoś z wrażliwym sercem.
Wczoraj po południu jadąc z synem samochodem przez lasek w pobliżu wsi Marianów niedaleko Zalewu Zegrzyńskiego zobaczyliśmy na poboczu 3 malutkie szczeniaczki - same suczki. Mają no oko około 4-5 tygodni. Kręciły się piszcząc po poboczu i na skraju asfaltu. Musielibyśmy nie mieć serca, żeby je tak zostawić (nie będę komentować moralności osoby, która je tam podrzuciła). Zabraliśmy je i do późnego wieczora jeździły z nami zanim trafiliśmy do domu. Garnęły się do nas niesamowicie i musiały przeżyć wcześniej ogromny stres, bo były tak spokojne i grzeczne, jak się szczeniakom nie zdarza. Dzisiaj najedzone i w poczuciu bezpieczeństwa, zachowują się normalnie - bawią się ze sobą, poszczekują, powarkują.
Piją chętnie mleko z miseczki i jedzą namoczoną kocią suchą karmę - kiedy przygarnęłam ciężarną sukę i urodziła 8 szczeniąt to tak, za radą weterynarza, je dokarmiałam.
Jestem przerażona tą sytuacją, bo mam już trzy przygarnięte suki w domu i kota - też podrzuconego. Nie mam możliwości zatrzymać ani jednego szczeniaka, a próbuję nie oddać ich do schroniska. Jeżeli jednak w krótkim czasie nie znajdę im domów nie będę miała wyjścia.
Jeżeli ktoś chciałby przygarnąć niesamowicie słodkiego i bardzo spragnionego kontaktu z człowiekiem szczeniaka, proszę o kontakt - 600 87 44 11.
Poniżej zdjęcie owych znajd:
[IMG]http://imageshack.us/a/img22/7514/32282444.jpg[/IMG]
[IMG]http://imageshack.us/a/img21/1695/37580420.jpg[/IMG]
[IMG]http://imageshack.us/a/img15/3228/27336700.jpg[/IMG]