Witajcie. Mam 17-sto letnią sunie która ma guz na sutku, ze względu na wiek psa zabieg odbyłby się na lekkim głupim jasiu, ze znieczuleniem miejscowym, zrobiłam rtg płuc,które okazały się "czyste", ale pojawił się inny problem. Otóż na zdjęciu widoczny guz prawdopodobnie na jajniku, ze względu na skąpą wydzielinę z pochwy świadczy to o ropomaciczu, a morfologia potwierdziła infekcję. Sunia nie daje żadnych znaków, że jest chora tzn. skacze, biega, je pije normalnie się załatwia. I tu pojawia się moje pytanie, ciąć czy nie ciąć, wet mówi nie, bo koniecznie jest znieczulenie całkowite, a czy pies z tego wyjdzie ciężko powiedzieć. Czy skoro psa nie boli, a przynajmniej nie daje takich obiawów nawet przy "macaniu" przez weta, czy narażać psa na stres przed i po operacyjny który może być ostatnim uczuciem w jego życiu, czy te ostatnie tygodnie spędzić z nim szczęsliwie na ile się da?? a w ostateczności podjąć decyzje o eutanazji? widziałam jak psiak denerwował się przy pobieraniu krwi i bałam się żeby na zawał nie zszedł. Dlatego tez moje pytanie kieruje do osób, które mają wieksze doświadczenie ze starszymi psami, bo bije się z myślami co robić.