musiał przeogromnie cierpieć, aż dzwine że tego nie pokazywał (może żeby nas nie martwić) jak leżał na stole zwymiotował krwią ze śluzem, wet mówił że tak jest jak jest zeżarty przez raka przełyk lub coś w pobliżu
mam jeszcze do was pytanie, całkiem niedawno kupiłem nowe legowisko, wystarczy troche wyczyścić i będzie jak nowe. Czy pies od psa może zarazić się rakiem? Nie chce sprzedając komuś legowisko mieć czyjegoś psa na sumieniu
niestety trzeba tak zrobić, weterynarz jest na wyjeździe i będzie późnym popołudniem
chyba wszystko w środku prócz serca przestało pracować bo czuć taki zapach zgnilizny jakby się coś rozkładało
i zaczął strasznie cuchnąć, nawet sąsiad przyszedł spytać czy nam się nic nie popsuło na balkonie i dowiedziałem się że jego pies wczoraj odszedł, był na działce i nagle zaczęło nim rzucać, zanim dojechał do weterynarza to pies już nieżył, jakby go coś udusiło, był rok młodszy od mojego
dziwne zachowanie, chciał żebym go przeprowadził na balkon to go zaprowadziłem, położył się przykryłem jego kocykiem i poszedł spać i tak ciężko nie oddycha
udało mu się wcisnąć troche pasztetu z wodą przez strzykawkę, jednak po tak małej ilości zwymiotował
więc chyba ewidentnie chce pokazać że czas odejść, co o tym myślicie?
siku też nie robi od wczoraj od 20, nawet wcześniej jak pił i nie mógł wstać to nasikał pod siebie
próbowałem mu strzykawką wody dać ale tym razem potrafi jakoś to zatrzymać i nic mu nie przeleci przez gardło
niestety poprawa była krótkotrwała, po powrocie wczoraj od weterynarza (dostał glukoze, antybiotyk i przeciwymiotne) leży cały czas w tym samym miejscu, nie chce już nawet pić i stęka jakby chciało mu się wymiotować ale nie może
zobaczymy jeszcze pare godzin, jak nie będzie poprawy to trzeba niestety mu skrócić
no jest poprawa, dawałem mu środek na poprawę apetytu na siłę to mnie mocno capnął i chyba będzie mi paznokieć schodził
i już nie trzeba go prowadzać przez chwilę, tylko wystarczy pomóc wstać
no i też szczekał ale taki zachrypnięty jest
wszystko wskazuje na to że to zapalenie zęba, w wynikach przecież wyszło że jest stan zapalny. Po wypadnięciu zęba zaczął sam jeść, na razie zjadł kilka kawałków parówki
zapomniałem dopisać że piszczał tzn tak prosząc żeby pomóc mu wstać z pokoju do pokoju
rozmawiałem o tym i wet nie widzi żeby jakoś szczególnie cierpiał o ile w ogóle cierpi
dawając mu teraz troche jogurtu z proszkiem który powinien polepszyć apetyt wypadł mu ząb jednak nie chce dać pokazać który
może ten ząb jest sprawką zamieszania całego, wet mu czyścił kamień i powiedział że usunie tego zęba jakby się stan polepszył
lekarz powiedział że szanse na poprawę są bardzo niewielkie
jednak dziś w nocy co jakiś czas piszczał i burczało mu w brzuchu i napił się trochę mleka i mały kawałek szynki zjadł
tyle że bierze on do pyska każde możliwe jedzenie ale wypluwa, zjadł tylko normalnie pasztet z lewiatana, niestety skończył się a sklepy dziś zamknięte
czyli uważacie że jak nie będzie żadnej poprawy to kazać go uśpić?