Jump to content
Dogomania

Mizia

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Mizia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. hej. gadałam z babcią chyba z godzinę wieczorem ale nici z tego.. wyjaśniła mi poniekąd czemu nie chce nowego psa, bo boi się że będzie taki jak poprzedni, a ona nie chce żeby pies się błąkał po ''całej wsi'' i wracał po nocach. zapewniłam że by to był pies domowy i wyprowadzany na smyczy przeze mnie ale to nic nie dało bo mówiła że ja czasem pracuje i ona będzie się musiała opiekować.. powiedziała ''przyprowadź sobie nawet konia ale siedzisz z nim sama u siebie''. Chyba jednak albo zrezygnuję, albo znajdę dla Mizi inny dom.. No nic, pozdrawiam i dziękuję. pa wszystkim.
  2. gdy mnie było stać na swoje to nie męczyłam bym się z rodziną... im płacę 500 zł a niestety wynajem kawalerki kosztuje po 1000 zł co najmniej, więc odkładam ile mogę żeby nazbierać i zapłacić coś tam z góry. tylko że tego nie jest wiele.
  3. Ogólnie to mogłabym stwierdzić że jak płacę za mieszkanie to mogę sobie robić co chcę ale jednak wolę się jakoś z nimi dogadać. Tylko niestety jeszcze, nie wiem jak... Nie należę do osób które coś wymuszają na zasadzie ''bo ja chce i tak musi być'' ale akurat na tej sprawie mi wyjątkowo zależy bo wiem jaki los spotyka małe psy w schronisku. (jako nastolatka byłam wolontariuszką) więc chcę chociaż jednemu pieskowi go oszczędzić.. Jest też różnica między nie lubieniem a nie chceniem, niestety w życiu jest tak że nie zawsze układa się po naszej myśli i czasem trzeba ustąpić. Ustąpiłam już z tym że nie wezmę dużego psa tylko małego, bo na tym im głównie zależało ale dalej mają jakiś problem z tym. Ja jestem zdania że zwierzęta się powinno traktować tak samo jak ludzi, a co do ''przeszkadzania''... dziewczyny, uwierzcie że małe dziecko potrafi narobić więcej wrzasku i syfu niż stado psów... nie cierpię dzieci , (I NIE CHCE TU ŻADNEJ MATKI OBRAŻAĆ!) nigdy nie mam zamiaru żadnego mieć i szczerze to bym prędzej była w stanie oddać dziecko niż psa gdybym miała wybierać. możecie to odbierać jak chcecie ale nikt nie potrafi dać tylko radości i miłości co wierny pies.
  4. To był ich pies - więc to oni decydowali na co mu pozwalają a na co nie. Zresztą ciężko staremu psu wpoić nowe nawyki.. Im zależało na tym zeby miał gdzie spać i co jeść, i w sumie tyle mu dali. Dla mnie nie ma ich/nas za co linczować. Nie miałam wpływu na to bo wtedy po 10 godzin dziennie mnie nie było bo chodziłam do szkoły. A teraz jest inna sytuacja bo Mizia by była moja, nie ich. ja nie chcę psa po to żeby sobie poszpanować, tylko mieć ''przyjaciela'' zawsze przy sobie, mieć z kim wyjść na spacer więc taka sytuacja że pies biega samowolnie byłaby dla mnie nie do pomyślenia. Zależy mi na spacerach. Ja w sumie dlatego też chcę suczkę bo są wierniejsze, psy się błąkają, ciężko je upilnować, a akurat tak sie stało że trafiłam na mizię i chcę jej dać dom bez względu na wszystko.
  5. Nie wiem od czego Wam zacząć odpowiadać, mam nadzieję że wszystko ''wyłapię'': 1. Tak, Mizą zajmowałabym się sama, od nich by było zero wymagań względem niego, mógłby nawet siedzieć tylko w moim pokoju. 2. Pierwszy piesek - to był kundel porzucony przez alkoholików. wzięliśmy go z dobrego serca bo by go zabili w końcu, ale on był wychowany na samowolce - do domu wpadał pojeść i czasem spać. Nie przeszkadzało nam to bo nigdy nikomu krzywdy nie zrobił i lepsze było dla niego to że ma gdzie wrócić. Pewnego dnia po prostu uciekł i już nie wrócił, przy czym po tygodniu babcia widziała bardzo podobnego psa na smyczy z jakimś dzieckiem.. Nie wiedziała czy to ten bo patrzała krótko ale tak podejrzewała. Możliwe, że ktoś go ukradł bo mimo że to był kundelek to był bardzo ładnym psem, zadbanym, taki jakby owczarek ale malutki. 3. Rozmawiałam z nią argumentem schroniska, powiedziałam że Mizia nie zasłużyła by tam trafić. Że tyle psów czeka, aby je zaadoptować. Powiedziała mi tylko że jedną adopcją świata nie zbawię i skończyła temat.. :( Nie mam pojęcia, dlaczego tak podejrzewa... To chyba tak samo, jakby ktoś dał Wam w twarz, a Wy potem byście miały mu zaufać że tego ponownie nie zrobi. Ciężko tak wytłumaczyć całą sytuację. Pytajcie konkretnie, może mi się uda.
  6. Hm ogólnie to powiedzieli.. "Bo nie''. Ale sądzę że po prostu się boją że pies znowu ucieknie lub ktoś go sobie przywłaszczy.. A ja już nie wiem jak rozmawiać.. Więc przydałaby się jakaś nowa opinia i świeże spojrzenie na sprawę.. Bo Mizia nie może dłużej czekać.. Będzie skazana na schronisko..
  7. Witam. Jeśli nie trafiłam w odpowiedni dział - proszę przenieść bo jestem tutaj pierwszy raz. Chciałabym się poradzić ponieważ może wiele z Was miało taką sytuację i jest w stanie mi odpowiedzieć. Mianowicie - chcę zaadoptować dorosłego już, malutkiego pieska - Mizię. Bardzo dużo rozmawiałam z właścicielką i jest to psiak spokojny, ułożony który zostaje sam po 10h dziennie przez jej pracę i szuka dla niego nowego domu. Ale nie o tym... Nie potrafię się dogadać względem psa ze swoją rodziną, a szczególnie babcią, bo reszta (dziadek, tata) pójdą za jej słowami więc tylko ona jest przeszkodą.. Nie mam pojęcia dlaczego nie chce przygarnąć Mizi. Nie dociera do niej żaden argument.. A stosowałam już kilka. Od razu może dodam że posiadanie psa to nie jest ''marzenie smarkuli'' bo jestem pełnoletnia, mam swoje miejsce w domu, i sama za siebie odpowiadam i się utrzymuję. Problem leży w tym, że oni nie chcą kolejnego psa w domu. Kiedyś mieliśmy bardzo wymagającego kundelka, więc oni się nie boją żadnego psa, ale uciekł, a raczej ktoś go ukradł i może stąd ta trauma że się przyzwyczają do psa a potem on zniknie... Pomóżcie :( Bardzo chcę dać dom dla Mizi, ale nie chcę szargać nerwów rodzinie.
×
×
  • Create New...