Witajcie, mam wielki broblem z psem. Moja dziewczyna wpadła na pomysł pofarbowania naszego psa (rasa yorkshire), żeby zaskoczyć rodzinkę i znajomych w te święta. Wszystko byłoby dobrze, gdyby to farbowanie nie kosztowało astronomicznie dużo. Popytałem koleguw i przeszperałem rożne stronki na internecie i znalazłem jakiś zagraniczny artykuł w którym opisana była znacznie tańsza alternatywna metoda koloryzacji pupila, tj. za pomocą lakieru do plastiku (spraj). Wydawało mi się, że to nieszkodliwe ale na wszelki wypadek założyłem Czaksowi czapkę na głowe. Pech chciał i niestety okazało się że ta farba jest beznadziejna, miał być bronz wyszedł jakiś beż i dodatkowo włoski Czaksa lepia się i ciężko jest cokolwiek odmyć... Na domiar złego mimo tej czapki ta zasrana farba dostała mu się do oka :placz: Niby wszystko ok, ale jak sprawdzalismy z dziewczyną dzisiaj mu te oko, to widać, że jeszcze jest tej farby troche. Nie mam już pomyslów i żałuje, że jednak nie dopłaciłem i nie załatwiłe mu normalnej koloryzacji w salonie. Jest jakiś sposób, żeby pozbyć się tej farby z oka Czaksa i przywrócić mu nromalny wyglond sierści?? Blagam, pomużcie.... :-(