Chcemy przekazać coś bardzo ważnego. Pisalismy na forum fundacji ale niestety trwało to krótko gdyż nasze wpisy zostały usunięte a wątek zamknięty, otworzyliśmy kolejny ale również został zablokowany przez administratora. Na FB wpisy znajomych również usunięto. Byliśmy ostrzeżeni przed takim zachowaniem ale woleliśmy się upewnić. Oficjanie napisaliśmy, że zapraszamy na Dogomanię i stało się. Przez jakiś czas musieliśmy odciąć się od tego. Po stracie kochanej rottki nie chcieliśmy szczeniaka postanowiliśmy pomóc, cóż nie wyszło bywa nie my pierwsi i nie ostatni ale w zamian za to spotkaliśmy się z kłamstwami i oszczerstwami. Mamy nadzieję, że komus to pomoże START!
Witamy, jesteśmy domem który adoptował Hermionę z fundacji. 28.02ok. 19 dotarłyśmy (koleżanka brała inną sunię) do placówki,która podlega pod daną fundację i raczej nie można nazwać tego domem tymczasowym ( o tym później) raczej przytuliskiem (ogólnie masakra). Suczka była przeraźliwie chuda mimo iż przebywała poza schronem juz od m-ca . Z umową adopcyjną otrzymałam kartę potwierdzającą szczepienie, niestety bez książeczki zdrowia zwierzęcia nie wspominając o jakim kolwiek dokumencie potwierdzajacym badanie psa potwierdzajacym zdolnośc do adopcji i transporcie (ok.600 km). Pan M. powiedział, że księżeczkę prześlę poczta, gdyz wet. się pomylił i wystawił 2 książeczki na jednego psa) a co do dok. ze schronu to musi zrobić kopię gdyz oryginały mają zostać na miejscu wszystko się zgadza ale mieli na to tydzień. Sunię przywiozłam do naszego domu wieczorem 01.03. (piątek). W sobotę szczegówe rozpoznanie terenu, kontakt z rodzina itd. zauważyliśmy, że ma problemy z siadaniem więc wiadome było, że w poniedziałek udajemy się do weta bo chyba duży problem ze stawami. W niedzielę obserwacja z obu stron :) i spacer. Sunia była b.wyciszona, dziwnie mróżyła oczy i często lizała się w kroczu. A wieczorem po powrocie z ogrodu zaczęła krwawić (cieczka odpadała bo była od ponad tygodnia po cieczce a wydzielina była brudna z ropą). Akcja, tel. do weta i do placówki że na cito potrzebuję całą dokumentację Mony gdyz jest problem. Lekarz czytał scany z mojej skrzynki. USG wykazało ogromne b.zaawansowane ropomacicze, które wg. weta nie rozwijało się (jak sugerują niektórzy) od 2,3,4 ani 5 dni. Macica była tak duża, że nie można było jej tknąć ze wzgl. na pęknięcie ale oprócz tego o czym nie chwali się druga strona stan suni (zaznaczam 2 dni po adopcji!!!) nie pozwalał na operację gdyż była wychudzona ważyła 30 kilo i była odwodniona. Przy odbiorze było widać żebra, kręgosłup, miednicę no ale to sunia po przejściach (tylko że nam wystarczyło 9 dni żeby wyglądała lepiej) Podczas zakladania karty u weta juz padły wątpliwości co do wieku. Powiedzieliśmy że na stronie jako 2 latka (podobno w tym przypadku jak z książeczką wet się pomylił, bo jak powiedziała Pani A. wet. nie zna sie na psach) tak naprawdę około 3-4 lat. Jakby na zawołanie bo zgłaszając sie po sunię do adopcji zaznaczyłam że chcemy do 4 lat. Ale co do wieku to w dalszych wpisach.
Po pierwsztym wpisie przez Ivetta ( chrzesna mogeo dziecka , więc proszę się nie dziwić reakcji), były wpisy , żeby to zostawić jak i również , że należy to poruszyć. Zdaniem moim i przyjaciół o takich przypadkach powinno się pisać , mając na celu dobro psów i rodzin adopcyjnych.
pozdrawiam c.d.n.