No i niestety, po 2 miesięcznej przerwie w jeździe samochodem okazało się, że problem powrócił.
Będziemy teraz znowu często jeździć, więc nie wiem, co polecacie w pierwszej kolejności
wypróbować - cerenię czy feromony? Tylko gdzie takie feromony się kupuje i jakie?
Czy wtedy też psu nie dawać nic do jedzenia? Jeździmy późnym popołudniem i żal mi cały dzień głodzić psa.
No ale jak ma wymiotować to i tak jedzenie jest bez sensu. Ech...
Edit: Wracając z psem z wyjazdu, rano dałam jej tylko 1/3 porcji jedzenia (miała wcale nie dostać, ale ... :cool3: ),
wyjeżdżaliśmy wieczorem, pół godziny przed jazdą dałam jej 2 tabletki lokomotivu, który mi został z poprzednich
wypraw. I POSKUTKOWAŁO!!! Jechaliśmy 230 km. Będę testować go dalej ale na wszelki wypadek kupię jeszcze tę
cerenię.