To była moja 4 wystawa :roll:
Wszyscy przykładnie ustawiają psy w jednej linii.. Jakoś się zagapiłam i niedosłyszałam prośby sędziny o zrobienie kółeczka. Gdy się zorientowałam że trzeba biec wystrzeliłam z ziemi jak z procy (ustawiam goldenkę klęcząc) i leeecę.. po chwili jednak poczułam że, dziwnie, nic mnie nie szarpie za ringówkę.. pies siedzi sobie na ringu, tam gdzie był a ja biegnę z samą smyczą :lol: dobrze że tylko kawałek, a nie całe kółko ;)
Potem jeszcze wpadłam na panią przede mną kiedy trzeba było się już zatrzymać :roll:
Bo to zwykle właściciel się bardziej stresuje od swojego psa :eviltong:
Ooo, prawie zapomniałam... nasza największa wtopa!
Moja goldka miała chyba z 5 miesięcy. Wystawa klubowa. Przychodzi sędzia- obmacać. A mój pieseczek, na plecki, wywala brzuszek do miziania! myślałam że zapadnę się pod ziemię :mad:
Zresztą i tak nigdy nie wypala nam w 100% na wystawach... zawsze są jakieś przygody..
Teraz moja sunia całkiem wyliniała i dostała zapalenia gruczołu łojowego na ogonie :placz: (a mamy wystawę za 2 tygodnie)... kiedyś ni stąd ni zowąd zaczęła kuleć tydzień przed pokazem, a raz nawet dostała cieczki... w przeddzień wystawy :placz: COŚ STRASZNEGO...