Jump to content
Dogomania

Poprawna

Members
  • Posts

    2347
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Poprawna

  1. No tak .... nie mają podstawowej wiedzy ....
  2. [quote name='Till'] Może ktoś ma pomysł na fajny opis dla Bafiego ??[/QUOTE] Dla jednego z naszych psów napisałyśmy takie ogłoszenie .... jak ma to być coś innego.... [I]- Brutus, powiedz mi, piesku, co ja mam napisać w tym twoim ogłoszeniu, żebyś ty wreszcie znalazł dom…[/I] - Napisz, że na początku znajomości jestem trochę nieufny wobec ludzi i na moje zaufanie i miłość trzeba sobie zasłużyć. [I]- Ech, takie rzeczy tylko odstraszają ludzi. Wszyscy by chcieli adoptować psy otwarte, towarzyskie od pierwszego spotkania i jeszcze z kokardką, a nie robić sobie kłopot…[/I] - A może jak napiszesz, że jako szczeniak, zamiast biegać i się bawić, byłem przykuty łańcuchem do budy to może kogoś to wzruszy? [I]- Tak, pewnie wzruszy. Może ktoś nawet popłacze nad twoim ciężkim losem. A potem wytrze nos i kupi sobie yorka. Malutkiego szczeniaczka.[/I] - To napisz że jestem sympatyczny, wesoły i kocham się bawić i biegać, i spacery uwielbiam, i śmieję się do moich ludzi całą paszczą, i poczciwy, miły i grzeczny ze mnie pies. Napisz, że jestem w typie doga, ale się nie ślinię [URL="file:///C:/DOCUME~1/ce5211/USTAWI~1/Temp/msohtmlclip1/02/clip_image001.gif[/IMG]Wspomnij"]Wspomnij[/URL], że mam 2,5 roku, jestem zaszczepiony i wykastrowany oraz zachowuję czystość w domu. [I]- Brutusku, to wszystko prawda, ale takich psów – miłych, sympatycznych, wesołych – są tysiące. A my musimy napisać coś takiego, żeby ktoś wybrał właśnie ciebie.[/I] - Ja tak myślę, że jak to będzie ten właściwy ktoś, ten mój ktoś, to jemu będzie wszystko jedno co napiszemy. Bo ważne będzie po prostu że to ja. Rozumiesz. Ja wierzę, że ten właściwy ktoś dla mnie gdzieś jest. I na pewno mnie znajdzie i będzie wiedział że to ja jestem właśnie tym psem którego szuka. Napisz po prostu BRUTUS CZEKA. To wystarczy. [I]- BRUTUS CZEKA. Po prostu. Brutus czeka na Ciebie… [/I]Można dowolnie zmienić :)
  3. Niewątpliwie coś Dosi dolega.... też uważam, że warto ją zdiagnozować i to jak najszybciej. Lida, jak dobrze, że chcesz zająć się Dosią ....
  4. Szybko poszło ..... Trzymamy zatem kciuki za Dorę :)
  5. Dla Saj [*]. Pozdrów mojego Charliego. On się na pewno zaopiekuje tobą..... Delph, zrobiłaś wszystko a nawet jeszcze więcej .... Pisałam, że to okropna choroba wymagająca wielkiego hartu ducha od Opiekuna psa. Trzymaj się jakoś....
  6. [quote name='funia']Bunia jest u mnie .Podjęłam taką decyzję bo ,,,,[/QUOTE] Szacunek Funiu !!!
  7. Boże .... widzę, że nie tylko ja przeżywam załamki :(
  8. Dobre i to ..... takiego ''pana'' to bym własnymi rekoma udusiła :(
  9. Udostępniam wydarzenie na FB i zaprosiłam wszystkich znajomych. Może coś się rozkręci ....
  10. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/248599-III-edycja-Od-niemowlaka-do-przedszkolaka-Dla-Złotych-Psów-do-02-12-do-godz-20[/URL] [SIZE=5][B][COLOR=#ff0000]Zapraszamy na III edycję bazarku OD NIEMOWLAKA DO PRZEDSZKOLAKA. [/COLOR] [/B][/SIZE][COLOR=#2f4f4f][SIZE=4][B]Super rzeczy za bezcen !!!![/B][/SIZE][/COLOR]
  11. Mój Czarek zawsze nosił adresówkę (wygrawerowana blaszka na mocnym kółeczku). Po jednej stronie było jego imię, a po drugiej: "Choruję na padaczkę. Pomóż mi natychmiast wrócić do domu tel. ....." Leków nie warto wypisywać, bo są wszystkie na receptę i nikt nie będzie sobie głowy zawracał podawaniem leków ....
  12. [quote name='Delph'] Poprawna: A czy wtedy gdy wystąpiła aura bez ataku, to był też ten trzeci etap, stan taki jakby atak jednak wystąpił? Jakieś osłabienie na drugi dzień, wzmożony apetyt, ból, cokolwiek nietypowego? Ja też dostałam zalecenie podawania wody z glukozą po ataku. Do tego wit. B i magnez. Jak na razie ataków nie ma (chyba że to przez co przechodzimy to ataki?), więc glukozy nie daję. Może źle robię, skoro ona ma obniżony cukier? Glukozę podawałam tylko po typowych atakach z utratą przytomności. Wtedy psiak jest słaby i glukoza go zwyczajnie wzmacnia. Gdy była tylko aura, bez ataku to przechodził to spokojnie i zachowywał się prawie normalnie. Nie było wtedy specjalnie wzmożonego apetytu. Jego nic nie bolało, ale wyraźnie miał słabsze mięśnie, trudniej było się podnieść .... ale do dziś nie wiem czy to czasem przyczyną nie było kilkuletnie podawanie bromku :(
  13. Tak, u mojego psa, kilka razy wystąpiła aura i głównego ataku nie było. Mój psiak po ataku dostawał wodę z glukozą (zalecenie wetów). Też miał wilczy apetyt i na spacerach ciągle szukał jedzenia mimo, że pół godziny wcześniej najadł się do oporu. Spleśniały chleb, który ludzie wyrzucają ptakom był też rarytasem :(. Jadł ile chciał, bo był bardzo szczupły i nigdy nadwaga mu nie groziła.
  14. Funiu, czy te psiaki nie lepeij miałyby w schronisku? Z wyjatkiem szczeniakow.... Tam by je moze wysterylizowali i leczyli.
  15. Bo z padaczką jest tak ... Atak choroby składa się z trzech faz: zwiastunowej, właściwej i końcowej. Faza zwiastunowa, tzw. aura, pojawia się na kilka godzin lub minut przed atakiem głównym. Pies zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, bywa niespokojny, kręci się w kółko. Może być pobudzony i natarczywiej niż zazwyczaj szukać kontaktu z właścicielem, albo odwrotnie, „zaszyć się” w kącie, nie reagując na zawołania. Bezpośrednio po fazie zwiastunowej następuje faza właściwego napadu. Mały atak padaczkowy (petit mal) trwa krótko, a jego objawy są lekkie. Pies pozostaje przytomny, czasem wykonuje ruchy przypominające łapanie pyskiem muchy. Podczas małego ataku padaczkowego zwierzę może sprawiać wrażenie nieobecnego i nie reagować na otoczenie. Petit mal mija szybko, a pies zaczyna zachowywać się zwyczajnie. Dużo gwałtowniej przebiega duży atak padaczkowy (grand mal). Pies podczas ataku traci przytomność, co łączy się z silnym skurczem mięśni całego ciała. Atakowi towarzyszą również drgawki i nieskoordynowane ruchy łap. Pies może wydawać różne dźwięki albo kłapać zębami. Do zakończenia napadu padaczkowego nie ma z nim kontaktu. W fazie końcowej, w zależności od siły ataku właściwego, występują różne objawy. Jeśli wcześniej miał miejsce mały atak, pies jest przez krótki czas jedynie lekko oszołomiony i osłabiony. W przypadku dużego ataku, faza końcowa może przeciągnąć się nawet do kilku dni. Bezpośrednio po ustąpieniu grand mal zwierzę jest osłabione i miewa kłopoty z poruszaniem się oraz mimowolnym oddawaniem kału i moczu. W trzeciej fazie ataku dochodzi niekiedy do zaburzeń łaknienia i pragnienia objawiających się niechęcią do przyjmowania pokarmu i wody. W tym czasie zdarzają się również przejściowe powikłania ze strony układu nerwowego, np. zaburzenia wzroku lub niedowład kończyn. Oczywiście zdarza się, że wystąpi tylko aura.... Nie wiem od czego to zależy i żaden wet nie potrafił mi tego wyjaśnić :(
  16. Boże.... Ludzie nie są normalni :(
  17. Odnoszę czasem wrażenie, że z lekarzami jest tak jak z prawnikami. Bardzo dużo mówią, ale przyciśniesz do muru .... to zaczynają kluczyć. Nigdy nie dostajesz konkretnej odpowiedzi ;)
  18. Często wetom zadawałam to pytanie. Zawsze dostawałam jednakową odpowiedź: Taką decyzję to musi Pani sama podjąć. Jedynie dr Sumińska powiedziała mi takie zdanie: Ja się kieruję taką zasadę, że dopóki pies ma chociaż jedną radość z życia - nie podejmuję decyzji o eutanazji. Dlatego walczyłam o mojego psa do końca. On kochał mnie i kochał jeść :)
  19. W wolnej chwili - przeczytaj proszę wątek Felka, który też chorował na padaczkę i heroiczną walkę Jego opiekunki o zdrowie psiaka http://wartagoldena.org.pl/forum/viewtopic.php?t=1998
  20. Ataki padaczkowe trwają krótko (1-3 min. chociaż mnie wydawały się wiecznością), natomiast dochodzenie do siebie po ataku trwało kilka godzin. Po ataku pies ma zaburzenia wzroku, słuchu, węchu, jest potwornie słaby, nie wie co się z nim dzieje. Koszty utrzymania psa chorego na padaczkę są ogromne: odpowiednia karma, leki, suplementy diety, wizyty u wetów, częste badania USG pod kątem czy leki nie robią spustoszenia, pobyty w szpitalu (gdy jest więcej jak 4 ataki pod rząd nie wolno podawać już wlewki tylko psa pogotowie zabiera do szpitala). Gdy nie masz zaplecza finansowego - nie dasz rady .... Spróbuj może zainteresować psiakiem jakąś fundację.
  21. Jestem na Zaproszenie Marychy... Jestem z Warszawy. Pięć lat temu odszedł mój psiak. Też chorował na padaczkę. Też nie miał guza. Też miał tzw. padaczkę genetyczną. Może mój wpis nie zabrzmi optymistycznie, ale jest na pewno prawdziwy, bo sama przez to przechodziłam i wspominam to jak jakiś koszmar. Mojego psa też prowadził dr Lenarcik i prof. Lechowski. Psiak brał luminal i brom 2 razy dziennie w wysokich dawkach. Mniej więcej co miesiąc musiał mieć analizę krwi na nasycenie lekami. Ataki bywały raz na miesiąc, czasem pół roku był spokój, a bywało i tak, że było 4-5 dziennie (a własciwie w nocy). Ponieważ mieszkam w bloku, a po ataku pies wył i szczekał, wyprowadzałam go na spacer i potrafiłam tak z nim chodzić całą noc przy 20 stopniowym mrozie czy deszczu, bo tylko spacer go uspakajał. To było strasznie ciężkie życie i tylko ogromna miłość do psa i jego przywiązanie do mnie, pozwalało nam jako tako funkcjonować. Teraz z perspektywy czasu, wcale nie jestem przekonana czy postąpiłam słusznie ratując mu życie kilkanaście razy. Umarł w wieku 8 lat, na atak serca po kolejnym ataku padaczkowym w Klinice na Ursynowie .... Pod koniec życia miał już klopoty z chodzeniem... Bromek zrobił swoje (wiotczenie mięśni). Wtedy gdy wracałam z pracy - czołgał się do mnie ... A mnie dusiło od płaczu .... że nie mogę mu pomóc. Ci lekarze też rozkładali ręce ... Trudna decyzja... wiem :(
  22. Jasne, zbadać nie zaszkodzi. Trzymam kciuki.
×
×
  • Create New...