Nie wiem czy ktoś z wypowiadających się uczestniczył w tym kursie, chociaż sądząc po tym co piszą to nie. Ja byłam na Super-Psie w wakacje 2013 r. Też się długo zastanawiałam, bo koszty spore. Zdecydowałam się, bo lubelscy trenerzy i behawioryści, do których trafiłam nie umieli mi ani mojemu psu pomóc. Koniec końców jedyną ich radą było uśpienie psa, bo jeśli ich metody nie działają to nic nie zadziała. Miałam więc psa "z wyrokiem", brak pomocy, bo kolejnym różnym trenerom i behawiorystom już nie ufałam. W takim momencie zdecydowałam się na Super-Psa i nie żałuję. Zajęcia trwają właściwie cały dzień przy czym bezpośrednio z psem pracujesz na dwóch sesjach. Przez resztę czasu są zajęcia, właściwie jak na kursie behawiorystycznym, na których uczysz się jak uczy się i działa pies, jakie mogą być przyczyny niepożądanych zachowań, jak im zapobiegać, jak sobie z nimi radzić- różne techniki i metody, w jakich sytuacjach się sprawdzają, w jakich nie itd. Naprawdę porządna dawka wiedzy. Dla mnie strasznie ważne było to, że zaczęliśmy od takiej jakby diagnozy dlaczego pies prezentuje te niepożądane zachowania. I to nie było tak, że ktoś mówił o jakiś teoretycznych przykładach co mogło być, tylko prześledzona była historia psa, przeanalizowane jak poszczególne wydarzenia mogły wpłynąć na postrzeganie świata i ludzi przez psa. Poznane techniki ćwiczysz z psem i trenerem. Masz dostęp do trenerów właściwie 24h/dobrę i korektę swoich błędów na bieżąco. Dla mnie odkryciem była technika BAT - wcześniej o niej dużo czytałam, próbowałam stosować, ale nie wychodziło. Na Super-Psie pokazali mi jak to robić w praktyce i skorygowali moje błędy, tak że okazało się nagle, że BAT jest bardzo skuteczny. Mimo, że kurs prowadzi Jacek Gałuszka, nie jest on jedynym trenerem-behawiorystą. Każdy pracował z jeszcze "dedykowanym" trenerem. Powiem tak, to nie jest kurs dla kogoś kto oczekuje, że ktoś inny znajdzie receptę na jego psa.To jest 6 dni harówki dla właściciela, ale satysfakcja nieziemska jak już się uda. Ja mocno pracowałam z moim psem jeszcze po kursie. Efekty są takie, że weterynarz mówi, że to jest już inny pies, a sąsiedzi, którzy widzieli jak moja suka zachowywała się wcześniej, a jak zachowuje się teraz, pytają co zrobiłam. Takie są moje doświadczenia związane z obecnością na tym kursie i pracą z psem, a nie oceny po filmikach w necie. Sylvia, jeśli masz jeszcze jakieś pytania to odpowiem na prv.