Witam,
Do domu moich rodziców trafił szczeniak Cane Corso. Przez parę dni wszystko było okej, aż nagle jego stan się znacznie pogorszył, wymioty, rzadkie kupsko itd. Okazało się że szczepiony był kilka dni przed przeprowadzką do domu rodziców. Ponoć dlatego tak szybko, bo był ostatni z miotu i właściciel chciał go już sprzedać (nie pytajcie co to za "hodowla" bo to już nie była moja kwestia, lecz hodowlą bym tego nie nazwał), czy złapał to jeszcze u właściciela czy gdzieś u rodziców, cięzko mi powiedzieć. W każdym razie;
Po kilku wizytach wet stwierdzi Parwowiroze, szczeniak dostaje już któryś dzień kroplówki, jakieś zastrzyki u weta, nadal nic nie je, jednakże wymioty i rzadkie kupa nie ustąpiły.
Ojciec właśnie pojechał po surowice. I pytanie do was, bo moja wiedza w tych tematach jest bardzo ograniczona, czy to pomoże? Jakie szanse ma mały, bo jak go zobaczyłem to najzwyczajniej w świecie mi go żal i to cholernie.
dzięki za wszystkie odpowiedzi, pozdro