Sycylia również w sobotę odszedł mój 12 letni pies, w ostatnich dwóch tygodniach umierał... jechałam od weterynarza autem, podjełam decyzje że zabieram go do domu bo leki zaczeły działać a 1.12 ma urodziny... w poniedziałek miałam go odwieź i uśpić... gdy jechałam autem i siedziałam z nim z tyłu odszedł w moich ramionach. Był to pies dobrze znany przez wszystkich moich przyjaciół, rodzinę, znajomych.. był to pies z którym mogłam pójść na koniec świata a on wędrował by przy mojej nodze. Miałam ogromne szczęście posiadać psa rasy shar pei który nie był ani krzty agresywny, grzeczny. Nigdy go nie szkoliliśmy, miał poprostu taki charakter... czuję pustkę w swoim łóżku, otwieram delikatnie drzwi aby mu łapek nie przyskrzynić, czuję że odeszła część mnie...