kiełbu
Members-
Posts
19 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kiełbu
-
[quote name='evel']Przepraszam, może nie doczytałam - jak go karmisz? Jak podajesz miskę? Próbowałeś z ręki?[/QUOTE] jeśli chodzi o "śniadanie" i "kolacje" to wlewam mu z garczka do miski + zawsze dosypuje jak je parę ziarenek karmy (jak to ktoś tutaj pisał) jeśli chodzi o jakieś przekąski czy nagrody w ciągu dnia dostaje je z ręki, zawsze jeszcze wylizuje całą rękę. [quote name='Beatrx']taka mała uwaga: jak idziesz gdzieś na chwilę to psa możesz spokojnie uwiązać. chodzi o to, żeby nie sterczał przywiązany cały dzień albo "za karę".[/QUOTE] wcześniej ktoś wyżej pisał że nie wolno w ogóle wiązać żeby sobie tego źle nie skojarzył. Czasami jest to 10 minut czasami pół godziny a czasami nawet godzina zależy co muszę zrobić ale przeważnie staram się jak najkrócej. [quote name='GAJOS']Raczej w tym przypadku z brakiem doświadczenia nie próbował bym żadnych sztuczek z Teorii Dominacji, i nie będę tutaj wyciągał argumentów dlaczego nie... Po prostu nie dociągniesz, raczej żadnej z metod do końca, a w momencie gdy odpuścisz, pies Cię pogryzie. Odezwij się do mnie na Gadu-Gadu 8019801.[/QUOTE] Już się odzywam :) Naprawdę nie wiem czego się "czepić", bo miałem w życiu 2 psy to jest trzeci i tam te z braku chęci a raczej z niewiedzy gdyż byłem dzieckiem nie szkoliłem tylko po prostu bawiłem i żaden nie był agresywny nawet nie przypominam aby warczał kiedykolwiek na mnie czy na kogoś z rodziny nie wspominając o próbach gryzienia.
-
jednak masz racje problem leży w jedzeniu a nie w alkoholu tylko nie mam pojęcia jak tego nie pogłębiać a zaprzestać temu, wczoraj kolejna sytuacja miała miejsce. A zaczęło się tak musiałem go uwiązać lub zamknąć oczywiście go nie wiąże to zamknąłem go w kotłowni niestety nie domknąłem drzwi do korytarza w którym nie ma drzwi do spiżarni są tylko do reszty domu. Nie było mnie z 10 minut siedział on sobie sam i wszedł do spiżarni. Ja wpadam do kotłowni żeby go wypuścić jego nie ma wchodzę dalej a on ściągnął jednego z trzech placków ze stołu i zjadł go w całości lecz nie tu leży problem. Krzyknąłem na niego "nie wolno" "chodź tu" a on zjeżył się usiadł i "pokazuje mi ząbki" jak chciałem się zbliżyć zaczynał co raz bardziej na co ja "nie wolno" "spokój" a on urządzał już rajd za ogonem warcząc już myślałem że go sobie odgryzie dalej wołałem nie wolno spokój i wziąłem kawałek placka i wołam go pokazując mu że mam coś dla niego i poszedł za mną już spokojny lecz jak kazałem mu wyjść z kotłowni sytuacja się powtarza dopiero parę ziarenek karmy go uspokaja i poszedł na pole... Wychodzi na to że jak wie że mam jedzenie a nie chce mu go dać tylko każe mu coś zrobić wpada w szał tak samo niby szczeka na obcych i nie da się pogłaskać ale wystarczy że ktoś mu pokarze jedzenie to mógłby go wziąć i zabrać... W tym momencie nie wiem co robić ktoś może napisać że go nie karmię i dlatego tylko jak pisałem wyżej on może zjeść tone jedzenia a jak mu się da drugą to też zje.. Czytałem na internecie może dałem mu jakiś sygnał do "dominacji" bo jeśli mu się czegoś nie pozwala to zawsze się denerwuje i urządza rajd za ogonem być może to taka rasa. Brat 2 tyg temu kupił sobie podobnego pieska do mojego tylko na dziki gdyż jest myśliwym i podobne sytuacje już zaobserwował pies za każdym razem chce postawić na swoim i strasznie się burzy jeśli mu się czegoś nie pozwala tylko jeszcze nie ma tego tak pogłębionego jak mój być może dlatego że ma dopiero 3 miesiące bo Niko również jak był mniejszy był troszkę inny.
-
Opcja z ręcznikiem się sprawdziła a jeśli chodzi o wodę to taki plan miałem tylko niestety wiosna nie przybywa, rok temu o tej porze było 10-15 stopni a w tym roku mamy zimę... Ale nie to jest dla mnie najważniejsze chyba udało mi się zdiagnozować co powoduje agresywne zachowanie są dwie opcje które poniżej opiszę lecz dzieją się one razem i nie wiem która jest prawidłowa. pierwsza alkohol, druga jedzenie - już 3 czy 4 raz ta sama sytuacja tata wieczorem wypiję sobie 2-3 piwa idzie do kotłowni zapalić bądź podpalić w piecu wpuszcza psa, pozwala mu skoczyć na siebie i głaska go ( w tym samym czasie ja przychodzę stawiam garnek z jedzeniem na półce i ubieram się ) Niko jest "podniecony" ze zaraz dostanie jeść (oblizuje sie itp) i tu jest problem bo jeśli tata chce go pogłaskać zaczyna warczeć i chce ugryźć go na co wystarczy że krzyknę "spokój" lub "nie wolno" uspokaja się lecz cały aż się telepie widać jest przestraszony i wtedy nawet jeśli ja go chce pogłaskać bądź przechodzę obok niego wpada w szał biega za ogonem warczy itp. lub skacze mi do nóg i warczy. Wtedy pomaga tylko stanie w bezruchu i czekanie + mówienie do niego spokój/nie wolno. Oczywiście ja nie jestem pod wpływem alkoholu. Z tego co zauważyłem na co dzień jak daję mu jeść i nawet tata jest w kotłowni (pali papierosa czy podpala w piecu) 0 agresywnego zachowania tylko wtedy również nikt nie jest "po piwie". Sytuacje którą opisywałem wcześniej że skoczył do mojego taty na podwórku jak przechodził obok niego to również wtedy był po 1 piwie. Dzisiaj sytuacja się powtórzyła miał miejsce w niej również alkohol. Przyznam wcześniej Niko był uderzony 2 razy raz przez mojego tatę raz przeze mnie ale było to dosyć dawno 2-3 miesiące temu być może to spowodowało jakiś uraz szczególnie do mojego taty ponieważ jeśli jestem sam na sam z psem lub nawet przy kimś mogę z nim robić wszystko i 0 agresji z jego strony. Pamiętam dwa razy byłem u niego pod wpływem jak wróciłem z imprezy i również nie przejawiał żadnej agresji lecz było to jakieś 3-4 miesiące temu. Co do jedzenia to jak pisałem wcześniej jest bardzo łakomy mógłby jeść, jeść, jeść cały dzień i noc wszystko być może dlatego że jest jeszcze młody. Myślę że wszystko jakoś sensownie opisałem jeśli czegoś nie będziecie mogli zrozumieć postaram się to opisać dokładniej.
-
Tym mokrym ręcznikiem w sumie nie głupie dzisiaj spróbuje. Jeśli chodzi o pójście nad wodę to raczej nie będzie miał nic przeciwko bo kiedyś mi uciekł to jak dorwał się do oczka wodnego sąsiada to aż się zdziwiłem że wanny i ciepłej wody się boi a w -3 czy -4 szalał w lodowatej wodzie. Znajomy polecił mi [URL]http://psiapasja.pl/SZKOLENIE_PSOW_PORADY_PRAKTYCZNE_Jerzy_Wozniak-91.html[/URL] tę książkę do szkolenia tego typu psów przejrzałem recenzje tak na szybko to jest w niej sporo ciekawych informacji i myślę nad zamówieniem jej. Naprawdę dziekuje za rady szczególnie Tobie Gajos. Jest naprawdę duża poprawa przez te parę tygodni tylko właśnie nie kiedy incydenty takie się zdażają ale myślę że to minie z biegiem czasu.
-
No to jeśli tak to jak się zrobi ciepło a to chyba dopiero po świętach :( to zrobię ten box temu łobuzowi. Jeszcze jedno macie jakiś pomysł jak go wykąpać ponieważ ostatni raz to już trochę było temu jakieś 2mies albo nawet 3 bo boi on się wody jak diabeł święconej i też troszkę agresywnie się zachowuje przy kąpieli. Idą święta więc będzie przebywał trochę w domu trochę na polu a jest już strasznie brudny. Mi się wydaje że trochę jego zachowanie może być spowodowane jego dzieciństwem"ponieważ do 3-4 miesiąca przebywał z dziećmi małymi i podobno one go kąpały dosyć często więc być może był podtapiany i rozbijany dlatego boi się strasznie podnoszenia i wody.
-
Katlis jak możesz pisać że z psem nie pracuje jeśli od 3 tygodni(odkąd tutaj przybyłem) cały czas z nim pracuje po 2-3 godziny dziennie i po prostu parę dni temu zdarzyło się parę naprawdę dziwnych incydentów. Parę dni pracowałem nad tym aby móc go podnieść drapać po brzuszku bo wcześniej powarkiwał na takie zachowanie z mojej strony. A przedwczoraj po prostu coś mu odbiło i zaczął zachowywać się agresywnie nie dał się podrapać podnieść itp. Dzisiaj byłem godzinę u niego i jakby ręką odjął dostał wycisk jakiego nie dostawał wcześniej i bez warczenia itp. mogłem go podnieść czochrać itp. i jeszcze się cieszył lizał po rękach jak bywało przed tamtymi incydentami. Dam mu chwile odpocząć i za jakąś godzinę idę znowu tym razem pracować nad tym co go nauczyłem do tej pory. Więc naprawdę jeśli ktoś ma pisać to co mu ślina na język przyniesie do tego nie wnosząc nic to tematu to niech lepiej ugryzie się w ten język i nic nie pisze... Gajos dziękuje za twoje wypowiedzi z których mogę dużo wyciągnąć jesteś chyba jedną z nielicznych osób która trzeźwo i racjonalnie myśli odpowiadając mi. Jeśli chodzi o odgrodzenie myślałem nad boxem 2x2 albo 3x3 tylko nie wiem jak on zareaguje bo od zawsze był na wolności sporo miał do biegania tego podwórka... Płot odpada całkowicie nie dość że mam bardzo wąski plac (dom dostawiony do tej kobiety) + przejazd i z tyłu podwórko o szerokości 15-16m...
-
ogrodzony jest 1,5m płotem przez który zabardzo nic nie widać bo są bardzo małe odstępy od sztachet ale on po prostu tylko zobaczy ją/ poczuje że jest na podwórku to dzieję się to co opisywałem wyżej. Co do zabezpieczenia to raczej jest to duży koszt jedyne co jeszcze mogę zrobić to własnie na wiosnę posadzić tuje już ok. 1,5m szybko rosnące a co do przerzucania ana może czuć się bezkarnie szczególnie na tygodniu mama w pracy, tata w pracy ja w szkole do 14/15. Bardziej mnie martwi to że nie da sobie założyć obroży 2 dni temu jakoś mu założyłem tyle że zapiałem na pierwsze oczko bo nie dał sobie dalej zapiąć warczał i ugryzł mnie ale lekko nawet nie przeciął skóry, przed chwilą byłem u niego i spadła mu przy mnie bo się drapał, chciałem ją podnieść to warczał i skoczył do gryzienia lecz nie ugryzł. Strasznie dziwi mnie to zachowanie bo wcześniej dawał sobie ją zdejmować/zapinać itp. nic nie mówił siedział spokojnie i czekał aż skończę.. Myślę właśnie nad pojechaniem do specjalisty lecz z jakim kosztem mogę się liczyć za taką diagnozę? W moim regionie wyszukałem na necie że jest jedna pani [URL]http://behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=2[/URL] .
-
to że drażni to jest pewne ponieważ wystarczy że wyjdzie na podwórko do siebie a niko drapie po płocie i ujada aż mu się piana w pyszczku robi i wycieka ( był szczepiony na wściekliznę to nie z tego :) ) Dzisiaj wymęczyłem go tak że poszedł do budy spać nawet nie przeszkadzało mu to że chodziłem po podwórku ( a zawsze nie odstępuje mnie na krok ) Wcześniej zdarzały się powarkiwania ale nie taka agresja co wczoraj i dzisiaj z rana. Więc wolałem zapytać z czym może się to wiązać. Co do zdiagnozowania skąd ta agresja to naprawdę nie wiadomo kiedy mu coś "odbije" po tym incydencie z rana, do tej pory zachowywał się normalnie. A co do sąsiadki i podrzucania leków lub czegoś podobnego to nie zdziwiłbym się mój piesek Max niestety już nie żyjący miał 13 lat lecz też zastanawiałem się nad tym czy ona mu nie pomogła "odejść" bo zdechł w nocy (mogę się tylko domyślać w jakich bólach) bo zdemolował całą kotłownię i do tego nawymiotował strasznie a nie był to duży pies taka mała kruszynka, więc naturalna śmierć to raczej nie była. Byłem z tym na policji lecz powiedzieli że jeśli pies chodzi po całym podwórku to nie ma sensu cokolwiek robić ponieważ nic nikomu nie udowodnimy.
-
Witajcie wracam do was bo problem nasila się i nie wiem co robić pies ma czasami strasznie dziwne odchyły nie wiem dlaczego. Wczoraj zdjąłem mu obrożę aby zmienić na nową nie dał sobie założyć ani nowej ani starej warczał i chciał gryźć, dzisiaj znalazł jabłko w śniegu pewnie któryś z sąsiadów mu rzucił albo nie wiem skąd się wzięło i tak samo jak przy kości szał bieganie za ogonem itp. podejść nawet nie można bo ugryzie. Tata chodził ścieżką przechodził obok niego on sobie leżał na słońcu i skoczył do gryzienia. Po prostu nie wiem totalnie co robić nie był wiązany, bity dosłownie NIC a jemu coraz częściej zaczyna "odbijać". Wszystko robiłem tak jak mi podpowiadaliście i był spokój i zaczął się uspokajać a teraz nie wiadomo skąd on zaczyna atakować nawet mnie, z dnia na dzień jakby stracił całkowicie zaufanie do mnie a nic nie robiłem, jak co dzien wychodziłem do niego bawiłem się uczyłem, nagradzałem itp. Moi rodzice podejrzewają że sąsiadka może mu rzucać jakieś leki bądź coś co to może powodować a niestety mam trochę pierd***iętą sąsiadkę z żółtymi papierami... Może być taka możliwość? Naprawdę proszę o pomoc bo mi na nim zależy, bardzo się do niego przywiązałem.
-
[quote name='evel']Kiełbu, pamiętaj o dobrze dopasowanej obroży - jeśli on się próbuje wysmyknąć i mu się uda, to będzie kiepsko, bo sobie zakoduje, że się tak da i będzie próbował szczęścia.[/QUOTE] tak własnie po ostatniej ucieczce dorobiłem jedno oczko w tej co miał i zapiąłem i nie uwiera go a jest "obcisła" wcześniej nie sprawdziłem miał dosyć dużo luzu dlatego udało mu się wyciągnąć główkę. Tak wygląda dziwnie ta obroża na zdj bo wyciągnęła się ze śluwki podczas zabawy. [quote name='Karilka']kiełbu - bardzo się cieszę. Masz pięknego pieska, Twoja w tym głowa,żeby był też posłuszny. Powodzenia![/QUOTE] Dzięki bez waszej pomocy dalej bym "uczył" go metodami które go nie uczą a pogłębiają i stwarzają nowe problemy.
-
Również dziękuję za radę. Narazie minęły 4-5 dni odkąd zacząłem z nim pracować bazując na waszych poradach i jest efekt : [COLOR=#000000][FONT=Arial Unicode MS]✔ siad [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Arial Unicode MS]✔ przynoszenie kija [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Arial Unicode MS]✔ zostawianie kija i siadanie przed nim ( tutaj zawsze siada i oczekuje na nagrodę którą dostaje ) [/FONT][/COLOR][FONT=Arial Unicode MS][COLOR=#000000]✔ przywoływanie na razie na podwórku ( wystarczy że krzyknę "Niko" bądź zagwizdam przybiega dostaje nagrodę) Dzisiaj byłem z nim za działką był na smyczy cały czas była ona luźna (starałem się ) i próbował mi zwiać lecz jak pisali przedmówcy wziąłem kość ze sobą wystarczyło go zawołać i pokazać od razu przybiegał i nawet nie miał zamiaru uciekać. Dawałem mu polizać/pogryźć ją z ręki i zabierałem po chwili. Na weekendzie postaram się uczyć go przywoływania własnie tam na lince a nie na smyczy. Również uczę go teraz leżeć. Jak wypracuję przywoływanie(!) (jest to dla mnie teraz najważniejsze) zacznę uczyć go czegoś nowego. Dodaję również zdjęcie z dzisiejszej zabawy na którym mój Niko oczekuje na nagrodę za przyniesienie kija, położenie i usiadnięcie. [/COLOR][/FONT][IMG]http://img24.imageshack.us/img24/1782/img20130307165533.jpg[/IMG] Jeszcze raz dziękuję za rady.
-
Naprawdę dziękuję za pomoc jest to można powiedzieć 2 dzień pracy nad nim a on zaczyna już coś kumać myślę że za miesiąc - dwa będzie "okiełznany" ten mój diabełek. Tak z ciekawości może podpowiecie mi jaka to jest rasa ponieważ nawet pani weterynarz na szczepieniach nie wiedziała nazwała go "pluto" i mówiła że być może jest to jakaś krzyżówka z beaglem.
-
Jeszcze jedno pytanie co do Twojego postu [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/127762-Shilomaniak"][B]Shilomaniak[/B][/URL][COLOR=#3E3E3E] jak karać go jeśli mi ucieknie co stało się dzisiaj był na lince i biegał sobie wąchał wołałem przychodził (bo wiedział że jest na lince) dostawał nagrodę ale w pewnym momencie gdy odwróciłem swoją uwagę bo kolega zadzwonił patrze a on jakimś cudem przydeptał linkę i "wyciągnął" głowę przez obroże i uciekł przez godzinę wołałem, gwizdałem próbowałem go złapać na smakołyk lecz nic nawet nie podnosił głowy i nie reagował zabrakło mi już sił i poszedłem do domu on dalej sobie biegał o dziwo nie podbiegł do drogi ponieważ jeździły samochody i się bał po około 2 godzinach od ucieczki poszedłem sprawdzić czy może wrócił siedział pod płotem sąsiadki lecz nie chciał przejść pod nim znowu zaczął wariować biegać skakać i nie dał się złapać lecz udało mi się go zwabić na karmę. Dostał parę klapsów gazetą no ale co z tego jak mogę się założyć że na lince znowu będzie się słuchać a jakimś cudem zerwie się i będzie można sobie gadać i gadać a on i tak nie przyjdzie. [/COLOR]
-
[quote name='Shilomaniak']Do tych wszystkich rad , które się tu pojawiły dopiszę jedną - cierpliwość, cierpliwość. Psu , któremu z powodu niewiedzy pozwoliłeś na wszystko o czym można poczytać tutaj, trzeba nie tylko poświęcić czasu mnóstwo, ale przede wszystkim wytrwałości w egzekwowaniu poleceń, musi je wykonać, nie ma że trochę sobie odpuści, ma zrobić modelowo, tzn. perfrekcyjnie.Niestety to praca do wyrz...gania, wstajesz od razu praca z psem, jeśli zależy Ci na psie, a tak zrozumiałem, musisz poświęcić z pół roku psu, to zaszło za daleko, teraz musisz go odkręcić. Robi się ciepło , może ROWER na smyczy , pokombinuj , zmęcz go fizycznie a na temat pracy psychicznej czytaj wszystkie wątki poświęcone myśliwskim. Piszesz że pies za wykonaną właściwie komendę dostaje smaczek a potem juz tylko smaczek , nic nie chce robić, nakręca się , wybij go z tego stanu, odwróć jego uwagę korekta gazetą , jakiś ostry dźwięk tuż koło psa, on jeszcze jest za młody na ostre korekty, a poza wsystkim, nie robiłeś korekt, tylko karałeś go łańcuchem, to według Ciebie kara, pies tego nie odbierze tak jak Tobie się wydaje, kara jest tu i teraz a nie pół dnia na uwięzi, natychmiastowa korekta i tak za każdym razem. Za bardzo rozpuściłeś psa, teraz musisz powalczyć i tak jak piszę , nie zauważysz różnicy nawet po tygodniu czy dwóch, tylko mozolne powtarzanie i nagroda. Kup linkę 15 m ,średnica 10 mm, zapnij karabińczyk na drugim końcu węzeł i puść psa luzem, zwykła obroża czy szelki , to co masz, jak zacznie się oddalać, gwizdnij, wróci pochwała, nie zechce , nogą na lince , to tylko 15 metrów i ściągnij go do siebie, pochwal, bez smakołyka. Gwiżdż, nie wołaj, Ty już wiesz że pies nie wróci, dopóki nie zmienisz swojego nastawienia , że będziesz pewny reakcji próbuj go gwizdem odwołać, nie próbuj nowych komend ,każda kolejna się musi zakończyć. Pies myśliwski potrzebuje dużo pracy, na ogrodzonym podwórku spróbuj aportu, rzucania patyków, przeciągania szarpaka, powieszenie butelki, tak aby miał coś do roboty. Piszesz że pies wchodzi do kałuży , ma brudne łapy, czy on przebywa w domu czy tylko pies podwórkowy. Brudne łapy na podwórku to rzecz normalna, jeśli wchodzi do domu , ścierka, wycieranie łap, nie będzie awantur o brud. Jeśli tylko podwórko, to nie pozwól mu skakać na ludzi, kałuże są na podwórku, to normalka, człowiek też może się sam pobrudzić. Jeśli mieszasz w mieście spróbuj znaleźć kogoś w pobliżu , kto Ci pomoże w socjalizacji psa, będzie łatwiej, spacery z innym psem, jeśli pies będzie karany łańcuchem, nigdy nie osiągniesz sukcesu. Prowadź go na smyczy, to Ty decydujesz o drodze , nie on, spacery z komendą siad, idziemy i znowu siad , znowu idziemy, musi to załapać. 5-6 godz. dziennie dla psa , musisz znaleźć czas, jeśli się mówi A trzeba też powiedzieć B. Jedzenie/micha/ tylko za wykonanie jakiegoś ćwiczenia , to następny etap, ale zacznij od posłuszeństwa, uwierz w to że dasz radę. Wszystko to można osianąć , tylko trzeba w to uwierzyć i chcieć.[/QUOTE] za ten post dziękuję i postaram się od jutra wszystko wprowadzać w życie. Postaram się również więcej czytać na temat wychowania psa. Dziękuje też wszystkim za wypowiedzi.
-
to może wystarczy ruszyć głową po co napisałem ten temat? Chyba mi na nim zależy i chcę go wychować należycie. a nie pisać idiotycznie "[COLOR=#000000][I]Dobra rada: oddaj tego biednego psa komuś, kto się nim odpowiednio zajmie." [/I][/COLOR]lub inaczej. Pisze jak jest i co mi z waszych rad jak nie zastosuję ich tu i teraz i od razu będą efekty. Wiązałem go to źle więc teraz będę go wiązał bądź zamykał jeśli zajdzie taka potrzeba bo czasami muszę, jego "box" to całe podwórko z tyłu gdzie mam garaż i trzymam motocykl i czasami muszę aby wyprowadzić motor do przodu bynajmniej teraz do puki nie uda mi się z nim "dogadać"/wyszkolić aby nie wybiegł na ulicę i nie zabił go samochód. Myślę że nawet to wiązanie mógłbym odpuścić i zamykać go w kotłowni na tą chwilę. Jutro będę chciał zacząć stosować wasze rady tylko najbardziej mnie martwi ten "szał" po dostaniu wędzonej kości przy innym pokarmie zachowuje się normalnie. Ten "trans" trwa do puki nie zje jej w całości. Myślicie aby całkowicie odstawić tego typu kości? Proszę o pomoc a nie bezsensowne posty "oddaj go"[COLOR=#000000][I] [/I][/COLOR]
-
[quote name='evel']Dobra rada: oddaj tego biednego psa komuś, kto się nim odpowiednio zajmie. [FONT=Verdana] Masz piękne następstwo upinania psa na łańcuch. Oby tak dalej, to pies całkiem sfiksuje i nie da się w ogóle prowadzać na smyczy - wtedy powodzenia życzę. [/FONT][/QUOTE] ale pies nie jest wiązany na długo maksymalnie półdnia aby mu pokazać że źle zrobił i to jest jego kara. Jeśli masz inny sposób żeby go karać za złe zachowanie to bardzo chętnie posłucham.
-
[quote name='bejasty']Karą klaps lub łańcuch ....oj "świetne" metody,nic gorszego nie mogleś wykombinować. Ten pies potrzebuje ruchu,ruchu i jeszcze raz ruchu,zmęczenia psychicznego.Praca węchowa -wyjdz sam ,pochowaj w ogrodzie smakołyki potem go wypuść niech szuka/staraj sie o trudne kryjówki. Na teren nieogrodzony -długa linka ,niech swobodnie powęszy itp a potem nauka przywołania /np do mnie jak nie zareaguje lekko napnij linkę ,staraj sie zeby zwrócił uwagę na Ciebie ,ponawiaj przywołanie do skutku/.Dobrym wspomagaczem jest gwizdek !!!!.Jednak u psa "mysliwskiego" nie liczyłabym na wielkie sukcesy w przywolaniu.Ten pies kocha przestrzeń ,swobodę.Nie nawidzi uwięzi !!!/mam nadzieję ,że nie jest wiązany do budy/ a jeżeli komuś przeszkadza ,ze pies wszedł w kałużę,obsikał budynek itp to polecam psią figurkę /zdobi ogród,mozna dopasowac do koloru fasady itp a nie bedzie brudzil/[/QUOTE] nic innego nie mogłem wymyślić ale o dziwo łańcuch działa najbardziej jeśli coś zrobi, na łańcuch przy budzie siedzi na nim pół dnia wtedy nic innego nie robi tylko wchodzi do budy i śpi lub "czuwa", następnie spuszczam go i stara się tego nie robić za co dostał karę a tak to cały czas chodzi na wolności. A jeśli chodzi o wchodzenie w kałużę to z tego co zauważyłem robi on to "specjalnie" np. za to że dostał klapsa albo poszedł na łańcuch jak ma czyste łapki nie skoczy ani na budynek ani na ubrania biegnie śmiesznie ciapcia łapki w kałuży tak żeby były najbrudniejsze i skacze. Jak pisałem wyżej ma bardzo trudny charakter ten psina.. [quote name='Kyu'] kiełbu- za szkolenie musisz się brac teraz i to intensywne, czego jaś się nie nauczył tego jan nie będzie umiał, a myśliwskie mają to do siebie, że trzeba się za nie brać od małego, potem jest spokój. Nauka przywołania- weź linke taką 10/15 m, woreczek chrupków, pies odbiega, wołasz, przyjdzie =chrupek. wołasz, pies nie przybiega, korekta= szarpnięcie linki, wołasz, przychodzi =chrupek. wołasz, pies nie przybiega, korekta, wołasz, nie przybiega, uciekasz, przybiega= chrupek. Bardzo, często bardzo intensywnie, gdy pies przyjdzie do Ciebie traktujesz to jako WIELKI SUKCES, nagradzasz, chwila zabawy, miłe slowo. [/QUOTE] tak opcja z nagrodami jest dosyć ciężka dla niego bo jeśli zauważy że za coś dostaje nagrodę to później nie chce tego wykonywać tylko chce jeść i tylko jeść jest tak łapczywy na jedzenie że jeśli wystawilibyśmy mu worek z karmą to by jadł aż by pękł. Dlatego ja ucząc go tylko i wyłącznie go głaszcze przytulam czochram w nagrodę bo dając mu chrupek czy karmę jak pisałem wyżej całkowicie nie da się nic z nim zrobić oraz jeśli jest na smyczy 10m to nawet nie idzie nic wąchać ani nie biega tylko siedzi i chce przegryźć smycz. [quote name='Kyu'] Co do ogona, gdy to robi, odwracaj jego uwage, najlepiej jakąś komendą, której nauczysz psa, a którą będziesz mógł nagrodzić. Ewentualnie, dotykiem, bądź " obezwładnieniem" i czekaniem do momentu uspokojenia. Mógłbyś nakręcić filmik tego zachowania? Co do kości, tak jak pisał/a Gajos z tym, że psy myśliwskie karmione "z jednej michy" są bardzo zaborcze jeśli chodzi o przysmaki, jeśli nie pomoże takie postępowanie, jak opisała poprzedniczka, zrezygnuj z gryzaków/ kości.[/QUOTE] a z ogonem to właśnie teraz dostał kość nie mogę nawet do niego podejść, wygląda to tak że kładzie się na przednie łapy między nimi ma kość je ją ale tylne łapy cały czas wyprostowane i ogon podwinięty po chwili ogonem zaczyna merdać zauważy kontem oka swój ogon i zostawia kość wpada w szał i biega za ogonem warcząc i szczekając ale tak strasznie dziwnie jakby miał zaraz zagryźć kogoś pobiega tam 15 sekund i znowu zaczyna gryźć kość z podwiniętym ogonem i sytuacja się powtarza cały czas. Przy próbuje odebrania mu kości grabkami prawie przegryzł trzonek jednym "gryzem" i już myślałem że rzuci się na mnie lecz wrócił do kości. Co do nagrania to nie mam obecnie czym, a telefonem będzie bardzo słaba jakość. Zauważyłem że jeśli wpada w "szał" i krzyknę spokój od razu wraca do jedzenia kości lecz niestety nawet nie mogę do niego podejść a kość normalnie dostał z ręki wziął i odszedł parę metrów dalej i wpadł w jakiś trans który trwa to puki jej nie zje całej.
-
[quote name='GAJOS']Po 1. Odwołania (przychodzenia na komendę) psa trzeba NAUCZYĆ. Pies sam z siebie tego nie potrafi. O tym jak UCZYĆ psa, poczytaj na Dogo. [/QUOTE] ja wiem że trzeba go nauczyć staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu 1,5-2godziny dziennie minimum czasami więcej lecz jak mówiłem na podwórku jako tako się słucha lecz wypuszczając go do tyłu na działkę następuje totalny brak posłuszeństwa a niemogę z nim tam wychodzić bo sąsiedzi się skarzą i boję się ze pobiegnie i zabije go samochód bo wychodząc tam biegnie i nie patrzy na nic. [quote name='GAJOS'] Po 2. Pies Wam nie ufa, dlatego traktuje was jako rywali w jedzeniu. Dawaj mu te kości z ręki - Ty trzymasz , on je. Jeśli dajesz mu jedzenie - miskę, podchodząc miej coś super fajnego, i dorzucaj do miski podczas jego posiłku - Skojarzy , że ręka człowieka, to super fajna sprawa, bo dorzuca smakołyki. Możesz sobie posmarować też rękę, paszczetem czy czymś takim, i niech pies wylizuje Ci dłonie - to też zbuduje skojarzenie, że rękę bardziej opłaca się lizać niż warczeć czy gryźć. [/QUOTE] on tak reaguje tylko na kość zawsze daję mu nagrody w postaci karmy z ręki. Dając mu jedzenie również zawsze mówię do niego głaskam go dosypuję karmę i on wie że nikt mu nie zabierze i nikt się z nim nie drażni. [quote name='GAJOS'] Po 3. Masz psa myśliwskiego, który potrzebuje pracy WĘCHOWEJ, wtedy zaspokajasz potrzeby psa, jako rasy do , której został stworzony. [/QUOTE] czasami bawię się z nim aby szukał karmy np. w 10 pudełkach przed nim czy rzucam mu jakieś smakołyki w trawę żeby ich szukał. [quote name='GAJOS'] Po 4. Sam stworzyłeś fiksację na punkcie ogona, co jest po prostu głupotą, która na początku fajnie wygląda, ale później buduje właśnie takie chore sytuacje. (Podobnie jest jak ludzie uczą szczeniaki - szczując je na ludzi, bo na początku są śmiechy, chichy a później jest problem! [/QUOTE] i tutaj się mylisz niestety nic nie tworzyłem jak go otrzymałem i miał koło 2-3 miesięcy ponieważ właściciel musiał wyjechać za granicę i nie mógł go zabrać ze sobą i podarował mi go on już miał taką "zajawkę" że bawił się ze mna i nagle zauważając swój ogon zaczynał za nim biegać. Również bardzo lubił skakać strasznie brudził ubrania lecz udało mi się go tego oduczyć i teraz tylko czasami skacze na ubrania. [quote name='GAJOS'] Po 5. IDŹ Z PSEM NA SZKOLENIE. [/QUOTE] niestety to są duże koszty jak dla mnie a niestety rodzice mówią ze pies jest mój ponieważ ja go chciałem wziąć więc ja mam się nim zajmować i utrzymywać. [quote name='GAJOS'] Nie skomentuje nawet części o porzuceniu, bo to po prostu ku*es*wo.[/QUOTE] tak proponowali rodzice ponieważ miałem już 2 psy przez całe życie i żaden nie miał tak trudnego charakteru jak ten. Zawsze chce postawić na swoim nie ważne jakim kosztem nawet jeśli wie że później czeka go kara na łańcuchu czy klaps. Rozmowa o porzuceniu zaczęła się kiedy on sam z siebie zaczął wchodzić w kałuże i skakać na dom a później jeszcze podchodził pod mur podnosił nogę i sikał w jakimś stopniu udało mi się to ogarnąć że już tylko bardzo czasami to robi.
-
Witam, piszę tutaj ponieważ nie mam już gdzie szukać pomocy, miałem już myśli aby porzucić tego pieska bo nie mogę dać sobie z nim rady, lecz za bardzo się do niego przywiązałem. Otóż piesek jest chyba rasowy bynajmniej tak mówił właściciel jak odbierałem go od niego. Jest to pies myśliwski, ma kłapciate uszka i teraz ma około 7-8 miesięcy a ja posiadam go od 5 miesięcy. Pierwszym problemem jest totalny brak posłuszeństwa na podwórku jeszcze się jako tako słucha lecz jak wypuści się go na działkę do tyłu która jest nie ogrodzona możemy sobie wołać, krzyczeć i tak nie zareaguje nawet nie reaguje na jedzenie a jest strasznie przepadzisty za jedzeniem mógłby jeść i jeść i jeść aż by pękł. Ostatnio chodząc po rynku zauważyłem że pani sprzedaje wędzone kości dla piesków które wcześniej były moczone w warzywach i podobno strasznie smakują pieskom. Kupiłem 3 na próbę i co się okazało mój pupil wpada w szał jak dostanie taką kość, jeży się cały nie można do niego podejść a co najgorsze jak zobaczy swój ogon wpada w jeszcze większy szał i biega za nim warcząc i szczekając. Problem z ogonem był już wcześniej lecz nie w takim stopniu myślałem że to tylko taka "zabawa". Otóż wystarczyło mu pokazać jego ogon a on biegał za nim w kółko aż się zmęczył ale nie szczekał i nie warczał a teraz gdy dostanie kość po prostu strach przebywać obok niego bo nie wiadomo co mu "odbije". Proszę o pomoc w rozwiązaniu tych 3 problemów, jeśli napisałem w złym dziale to przepraszam lecz ten dział wydał mi się najbardziej odpowiedni. Wstawiam zdjęcie pieska niestety nie aktualne tylko jak miał ok. 3 miesiące. [IMG]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/295249_493323327346229_726570444_n.jpg[/IMG]