Jump to content
Dogomania

usmiech82

Members
  • Posts

    14
  • Joined

  • Last visited

usmiech82's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. jak tylko coś będziesz wiedziała więcej to daj znać myślę że wszyscy jesteśmy ciekawi co dalej i jesteśmy z Tobą a tak poza tematem to tylko dodam że znajomi widzieli że ciężko mi i żonie po starcie Feriego i wpadli na pomysł żeby mi na urodziny kupić psa i tak zrobili też labradora bo jak powiedzieli nie wyobrażają sobie wypadów na grilla i nad jezioro bez nas i psa problem tylko pojawił się w tym że ma w tej chwili 3 miesiące zaczyna 4 a właśnie zaczyna wychodzić że najprawdopodobniej ma chore serce i jeśli się potwierdzi to zaczynamy nową walkę
  2. więc możecie mnie oceniać za to co zrobiłem ale uważam że podjąłem słuszną decyzję kochaliśmy tego psa i nie mogłem pozwolić się mu męczyć i cierpieć dalej sekcja nic by nie dała zdrowia ani życia mu nie przywróci co do tego co pisałem co mówił mi weterynarz to faktycznie nie da sie na forum napisać słowo w słowo co on mi mówił pisałem tu to co wydawała mi się najważniejsze i najbardziej istotne a szans na przeżycie Feriego nie widziałem zbyt wielkich ponieważ trafił do kliniki w krytycznym stanie już nawet nie chodził można powiedzieć ze w ostatniej chwili aby go uratować staraliśmy się zrobić wszystko czerwone krwinki mu spadały mimo podawaniu leków i krwi dziś jeszcze doszło do tego krwawienie z nosa więc był naprawdę wykończony nikomu z was nie życzę widoku swojego ukochanego pupila w takim stanie jakim był Feri te jego oczy patrzyły tak przeszywająco prosząc o pomoc i pokazując ból to jest najgorsza decyzja do podjęcia o uśpieniu ale żeby tylko mieć nadzieję nie mogłem go męczyć i pozwolić mu dalej cierpieć niektórzy z was może pomyślą że się tak usprawiedliwiam ale to trzeba przeżyć taką sytuację zrobiłem to tylko dlatego że go kochaliśmy był członkiem naszej rodziny niczym syn wychowaliśmy go od małego dorastał na naszych oczach i niestety zmarł na moich rękach a teraz została tylko pustaka żal i smutek oraz to co najlepsze wspomnienia które nigdy nie umrą kochajcie wasze psy i okazujcie to każdego dnia bo jak ich zabraknie będzie już na to za późno :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
  3. Dziekuje wszystkim za odpowiedzi i bycie razem w tej ciezkiej sytacji ale niestety musze podjac najgorsza z decyzji wlasciciela o uspieniu dzis zadzwonilem jak sytuacja i okazalo sie ze jest gozej i malo tego wyszlo ze czerwonych krwinek jest jeszcze mniej niz bylo nie moge pozwolic aby dalej sie meczyl choc tyle dla niego zrobie
  4. dziś byliśmy u Feriego zobaczyć co u niego i jesteśmy zadowoli z tego co zobaczyliśmy bo był weselszy i bardziej żywy wizualnie jedynie martwią nas te spuchnięte łapy i ten ciężki oddech pani doktor powiedziała że dziś na spacerku ładnie się załatwił i w miarę ładnie chodził więc funkcjonuje i organizm pracuje po zrobieniu EKG wyszło że serce jeszcze nie pracuje jak powinno ale jest lepiej niż było i dostaje tabletki nasercowe aby to unormować co do łap to jak mówiła skrzepy więc masują mu je a po badaniu wyszło że po pęknięciu śledziony krew poszła do żołądka i coś się dostało do płuc dlatego tak ciężko oddycha ale w jego stanie nie mogą mu na razie podać leków przeciwko skrzepom więc teraz musi z tym walczyć osobiście ale dziś po zobaczeniu go wlała się w nas jakaś większa nadzieja teraz wszystko zależy co pokaże jutro badanie morfologiczne
  5. niestety ale ja chodzę na 7 a moja żona na 9 lub 10 zależy jak wychodzi dlatego dopóki nie będzie dość dobrze to wolę jak by był tam ale na pewno chciał bym go mieć w domu tylko problem w tym że on nie ma siły nawet za bardzo wstać więc jak coś będzie się działo to tam na pewno szybciej i lepiej zareagują
  6. no myślę że lecznica nie jest zła bo z moich informacji wynika że mają pod swoją opieką schronisko dla zwierząt w tym mieście więc nie mogą być źli
  7. podałem stronę ale musi wtedy czekać na zgodę moderatora dlatego napisałem jeszcze raz bez podania strony
  8. więc szew widziałem i myślę że jest ok przynajmniej tak mi sie wydaje ale nie znam sie na tyle wenflon miał i ma wydaje mi sie że już wszystkie łapy były nakłuwane a leki ma podawane jak długo będzie musiał tam zostać zależy od tego jak szybko odzyska siły do tego aby samemu wstawać bez problemu no i tak namawiacie więc jestem z Świebodzina a lecznica w której znajduje sie Feri jest w Zielonej Górze pani [COLOR=#000000][FONT=Arial]lek. wet. Barbary Hanusz[/FONT][/COLOR] a wszystkie opinie z jakimi sie spotkałem są pozytywne i gdyby nie ona i to że zawiozłem go w poniedziałek rano to na pewno już by nie żył :(
  9. więc szew widziałem i myślę że jest ok przynajmniej tak mi sie wydaje ale nie znam sie na tyle wenflon miał i ma wydaje mi sie że już wszystkie łapy były nakłuwane a leki ma podawane jak długo będzie musiał tam zostać zależy od tego jak szybko odzyska siły do tego aby samemu wstawać bez problemu no i tak namawiacie więc jestem z Świebodzina a lecznica w której znajduje sie Feri jest w Zielonej Górze [url]http://www.lecznica.zgora.pl/[/url] a wszystkie opinie z jakimi sie spotkałem są pozytywne i gdyby nie ona i to że zawiozłem go w poniedziałek rano to na pewno już by nie żył :(
  10. wiec byłem i niedawno wróciłem od Feriego rozmawiałem z lekarzem który go prowadzi powiedziała mi że opuchlizna może być przyczyną tego że miał mało krwinek i mogły porobić się skrzepy ale według niej o łapy nie mamy się co martwić jak poruszyłem temat badania guza to można wywnioskować że nie badali go pod tym względem i pewnie już go nie mają bo jednak dziś mija już 6 dzień od operacji to co mi powiedziała to że dziś jest lepiej niż wczoraj bo wyszedł na spacer o własnych siłach i pierwszy raz zrobił kupę odkąd tam jest i niby nie zasapał się tak szybko i tak mocno jak wczoraj to co ja zauważyłem to to że dziś nie był tak wesoły jak mnie zobaczył a nawet obrócił się i nie chciał się na mnie popatrzeć ale to zastanawiam się czy jest przez to że sie obraził za zostawienie go tam wczoraj a to co mnie podbudowało to że wydaje mi się że lepiej oddycha bo już tylko przez nos nadal ciężko i trochę sapie ale przez nos i nie charczy przy tym jak wczoraj i wydaje mi się że prawa łapa jest normalna najgorzej wygląda lewa ale może to znak że będzie lepiej jak będą jakieś zmiany to na pewno poinformuje co kardiologa to wydaje mi się że w klinice nie ma takiego i myślę że nazwy kliniki nie podam przynajmniej teraz
  11. jeśli chodzi o klinikę to niby gdzie sie nie spotkałem piszą lub mówią że najlepsza w naszej okolicy czy guz został zbadany nawet nie wiem bo nikt mi tego nie powiedział to że pies może żyć bez śledziony to wiem ale właśnie martwią mnie te spuchnięte łapy a najbardziej że tak strasznie ciężko oddycha strasznie się męczy nie możemy na to patrzeć jak on cierpi chcieli byśmy mu pomóc ale już kończą się nam pomysły a operacja była w poniedziałek dziś natomiast jest już sobota a jak słyszę wszędzie że psy po takiej operacji to albo nie są nawet wybudzane albo po dwóch dniach niestety odchodzą a jak ktoś ma szczęście to maksymalnie na trzeci dzień wychodzi do domu a tutaj już tak długo to wszystko trwa
  12. dziękuje wam wszystkim za szybką odpowiedz ale jak dla mnie nie jest dobrze Feri to Labrador i ma 7 lat za każdym razem jak dzwoniłem do kliniki to mówiono mi że jest nieznacznie lepiej jak pytałem o zobaczenie sie z nim to proponowano mi ze względu na jego serce ograniczenie mu wysiłku i emocji wiec do dziś nie widziałem go wczoraj dostał krew od innego psa dziś rano zadzwoniłem żeby dowiedzieć się jaki jest jego stan odpowiedz była bardzo budująca i powiększająca nadzieję ponieważ wstał o własnych siłach i poszedł na spacer nawet niby chciał odejść dalej jak to usłyszałem to myślałem że już najgorsze ma za sobą po południu zadzwoniłem jeszcze raz pani która odebrała powiedziała że mogę nawet przyjechać go zobaczyć a więc nie zastanawiałem się jak tylko żona skończyła prace to wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy zobaczyć naszego psiaka jak tylko weszliśmy i nas zobaczył z trudem ale wstał i było widać ze się ucieszył ale było też widać że był to dla niego niesamowity wysiłek a po zobaczeniu go widziałem że wcale nie jest tak dobrze jak mi to przedstawiano przez telefon bo strasznie oddycha aż charczy powietrze wciąga nosem a wypuszcza pyskiem gdzie powinien oddychać tylko nosem jeśli dobrze kojarzę i ma strasznie spuchnięte łapy szczególnie jego lewą stronę niemal że dwa razy większe niż powinien jak tak siedzieliśmy z nim to naprawdę patrząc na niego jak się męczy i cierpi nasuwają się niestety myśli aby zakończyć jego cierpienia bo nie możemy tego przeżyć nikomu nie życzę aby musiał przeżywać tyle czasu to co my mówią że nadzieja umiera ostatnia ale nie wiem czy to prawda jutro znów tam pojadę i zobaczę jak się sytuacja rozwija i dam tu znać
  13. witam serdecznie jestem nowym forumowiczem praktycznie przez chorobę moje psa w niedziele po obiedzie zaczął ciężko oddychać i stał to dziwnie wciągało mu brzuch niestety u mnie w miecie żaden weterynarz nie odebrał telefonu dopiero w mieście 20 km od nas pojechaliśmy tam wieczorem miał zrobione prześwietlenie jamy brzusznej ale niby nic nie wykazała przy badaniu wyszło że ma problemy z sercem dostał kroplówkę i tabletkę po powrocie do domu było niby lepiej ale w nocy znów zaczął ciężko oddychać po jakimś czasie jak wstawał to jak by mu łapy odcinano walił o podłogę jak kamień nie czekając pojechałem o 4 rano znów do weterynarza znów dostał kroplówkę i tabletkę ale po powrocie do domu było coraz gorzej po namowie znajomego pojechałem do kliniki oddalonej o 40 km zostało zrobione USG i niestety guz śledziony pękł i wylał sie do żołądka pies był bardzo blady dostał kroplówkę ale nawet nie dostał jej całej i zaczął wymiotować bardzo szybka decyzja pani weterynarz i zabrali go na operacje która sie udała niby inne narządy nie maja przerzutów ale Feri ma bardzo mało czerwonych krwinek i problemy z sercem przed operacją miał ich na poziomie 3,3 a wczoraj po badaniu tylko 3 więc zdecydowaliśmy na podanie krwi teraz czekamy na reakcję i co będzie dalej czy miał ktoś podobny przypadek i jak się skończył
×
×
  • Create New...