W sobotę rano pożegnaliśmy naszego ukochanego Tonisia. 1 kwietnia skończyłby 15 lat. Nie było już szans by dożył swoich urodzin. Mój tatuś był przy nim do końca, czuł jak przestaje mu bić serduszko. Pochowaliśmy go na cmentarzu w Koniku Nowym. Ten moment kiedy jechaliśmy z nim w jego ostatnią drogę, był najgorszą chwilą mojego życia. Gdy go wieźliśmy do domu prawie 15 lat temu był piękny ciepły, słoneczny czerwcowy dzień... jakże inny od tego lutowego, zimnego, pochmurnego i smutnego sobotniego poranka :-( Wiem, że już nic go nie boli, że już nie cierpi, ale ból po jego stracie jest tak ogromny, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Toniś był oczkiem w głowie moich rodziców i kiedy wyprowadzałyśmy się z siostrą z domu rodzinnego, został z nimi. Mimo, że przez te ostatnie lata nie widywałam go już codziennie, tak przeraźliwie mi tego małego Pyszczka brakuje :-( Nasze małe kochane futrzane Słoneczko.
Wierzę, że kiedyś się spotkamy Tonisiu, czekaj na nas.
[IMG][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/803/img2482s.jpg/"][IMG]http://img803.imageshack.us/img803/4863/img2482s.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL][/IMG]