[quote name='retmed500']No to może od początku:
Jestem włascicielką 3-5 letniego (różne są dane na ten temat) amstaffa, którego 01.09.12 wzięliśmy ze schroniska.
Pies w zasadzie bezproblemowy od pierwszych dni. Az do dzisiaj.
To mój pierwszy w karierze amstaff (wcześniej były 3 inne psy ras dużych, więc ten mi z choinki jako tako nie spadł).
Pies do ludzi, do rany przyłóż. On wręcz potrzebował człowieka. Pies do łóżka, pod kołderkę, na kolanka. Zgłębiałam swoją wiedzę na temat amstaffów i wszędzie słyszałam to samo- amstaffy do ludzi się garną, potrzebują człowieka, zero agresji.
Pierwszy jako tako przejaw agresji był jakieś 1,5 miesiąca temu. Do mojego tż-ta. Zaszedł go od tyłu (tż psa, dla jasności) i próbował go podnieść. Pies chciał go ugryźć w twarz. Temat szybko się skończył, bo doszłam do prostego wniosku- psa i konia od tyłu nie zachodź. Chłop przyznał mi rację i było dobrze. Wszak nie mogę winić psa, że zaskoczony od tyłu, zdezorientowany chciał się bronić.
I teraz główny problem.
Dla porządku- ja nie jestem zwolenniczką pchania się do obcych psów z rękoma.
Mam sąsiada. Człowiek 50+ który całe życie miał psy i który tych psów się nie boi. Głaszcze kazdego napotkanego.
Dzisiaj wracając ze spaceru mijam go na korytarzu. Głaszcze psa, jak gdyby nigdy nic, a tu nagle krótkie warknięcie i pies wczepił mu się w dłoń. Cała akcja nie trwała nawet 10 sekund.
Moja reakcja, uważam najlepsza w tej sytuacji. Szarpnięcie smyczą do poziomu parter i głośne zapytanie, czy mojemu futrzakowi już całkiem odpie...liło. Pies struchlały. Ja po jednym zdaniu nie miałam mu juz nic do powiedzenia, a sąsiad w tym czasie w wielkim szoku uciekł na swoje piętro.
Jestem zszokowana reakcją mojego psa. Sam fakt, że ugryzł kogoś bez powodu (nikt nie próbował mi/ jemu krzywdy zrobić, nikt nie wtargnął na jego terytorium), jest dla mnie rzeczą przerażającą.
Nie wiem teraz, czy to jednorazowa sytuacja spowodowana diabli wiedzą czym, czy też może pies się poczuł na tyle pewny, że będzie pokazywał swoje rządy.
Uprzedzając ewentualne pytania- nie, nigdy nie uderzyłam psa i takich rzeczy nie uznaję, więc ewentualnie takie rady, proszę zachować dla siebie. Nie, mój pies nie nosi kagańca i nosił nie będzie, bo mam na klatce i w okolicy zbyt wiele ogromnych, agresywnych psów biegających samopas, że nie będę narazać zdrowia mojego, prowadzając go w kagańcu, więc to tez nie jest porada.
Ale tak tego zostawić nie mogę. A może przesadzam i w zasadzie nic się nie stało?[/QUOTE],
Witam,zajmuję się trudnymi przypadkami,jednak proszę o kontakt telefoniczny,nadmieniam że to poważny problem i nie należy tego ignorować. tel 697-503-089