Na samym poczatku uprzedzam, ze nie jestem na komputerze, wiec polskich liter nie bedzie ..
Witam.
Otoz mam wielki problem , a raczej moj pies.
Od piatku/czwartku chodzi on taki.. przymulony. Ogon podkulony, glowa w dol. W dodatku bardzo oslabiony (trudnosci z wskoczeniem na kanape , zejsciem z niej ettc.). Nie je, nie pije (moze uda mu sie zjesc kotleta z ryzem jednego na caly dzien). Piesek ciagle sie oblizuje i dyszy. W dodatku gdy przejedzie sie delikatnie reka po jego grzbiecie to zaczena glosno skomlec, gdy reka jest w okolicach miejsca gdzie zaczynaja sie tylne nogi. Brzuch ma naprezony, drzy gdy sie go tam dotknie. Wczoraj na spacerze dwa razy wymiotowal (jakby mu sie odbilo, nie bylo charakterystycznych odglosow oznakujacych wymiotowanie) zolcia. Nie bylo tego wiele. Zrobil kolka na sniegu o srednicy okolo 7cm. W domu ma podobnie, lecz maluch powstrzywuje sie przed tym. Kupe robi .. troche rzadka. Wczoraj wieczorem sikal jakby woda. Pierwszy raz zdarzylo mu sie posikac w lozku. Bylo to bezbarwne i nie mialo zadnego zapachu. Dzisiaj rano sikal bardziej normalnie. Pies tylko siedzi godzinami z pyskiem skierowanym ku dolowi, patrzy przed siebie, albo lezy nie mogac zasnac. W nocy syczy nie mogac dac domownikom spac.
Poszlabym z nim do weta, ale zaden pobliski nie jest czynny w niedziele..
Jak chociaz troche usmiezyc mu bol? Masowalam mu brzuch, jednak to nic nie daje..
Na marginesie podam pewne informacje, ktore moze pomoga.
Otoz pies ostatnio jadl sporo kosci i pil mleka. Zostalo to juz odstawione.
Nie wiem ile pies ma lat. Znajda, mamy go juz okolo 5 lat. Gdy go znalezlismy byl doroslym psem.
Piesek w typie rasy Drever.
Razem z nim prosze o pomoc ;c