Kochani!!!!!!!!!! Nowa opiekunka Karo nam się rozchorowała i to bardzo..... Siłą namówiłyśmy ją żeby została na razie w domu, bo jak tu na zastrzykach, z gorączką jechać tyle kilometrów po naszego Yeti. Jak biedaczka wyląduje w szpitalu to już żadnemu psiakowi nie pomoże. Ale nasza wariatka dochodzi po woli do siebie. I zrobiła nam cudowną niespodziankę!!!! Razem z Karo zabiera też jego małego przyjaciele Tobiasza!!!! Tobiasz jest stary, ma ok. 10 lat i padaczkę, nikt go nie chce, to dla niego prawdziwa szansa. No i Karuś się ucieszy, że pojedzie ze starym kumplem. Dla Karo jest już wszytko gotowe, przygotowane specjalnie dla niego, więc tylko pozostaje kupić jakąś super karmę - tak ustaliłyśmy, że Karo będzie dostawał dobrą karmę, żeby go odżywić, a na początek w ogóle musi być coś ekstra na powitanie . A wiec nasze kochane mordki jadą po niedzieli I w związku z tym ogromna prośba... uzbierało się trochę grosza, więc prosimy, wpłaćcie je na konto, bo musimy mieć czym zatankować i tę karmę kupić. Nasz Yeti już czuje, że jedzie po lepsze życie bo ostatnio był bardzo rozbawiony... możę dlatego, że w dupkę wreszcie cieplej dzięki posłanku i kocykom, choć już zaczął wszytko nadgryzać Zostało jeszcze trochę smakołyków więc zajada ze smakiem. No i pozdrawia Was wszystkich!!!