Witam. Chcę się was poradzić, co powinnam dalej robić, ponieważ serce mi się kraje, jak widzę, że mój pies kuleje na przednie łapy podczas chodzenia.
Pies jest mieszańcem wziętym ze schroniska w 2000 roku (miał bodaj niecały rok), wysokość w kłębie wynosi około 40cm, a futro ma długie.
Pod koniec roku 2012 miał problem z lewą przednią łapą - miał coś w rodzaju guzka, który krwawił, u weterynarza dostał zastrzyk (weterynarz nie powiedział co to mogło być) -
- od tamtej pory kuleje na lewą łapę (nie trzyma jej u góry). Wczoraj po powrocie od dziadków zaczął utykać na drugą łapę (prawa przednia) - nie krwawi (na szczęście).
Jednak widać, że z trudem się na niej podpiera, a do tego jeszcze problem z lewą łapą robi swoje. Również (wydaje mi się, że to już sprawa wieku) ciężko mu jest się podnieść z posłania -
- podczas chodzenia zaczyna "ciągnąć" tylne łapy - nie wiem, może to dysplazja stawów - naprawdę nie mam pojęcia.
W młodości był bardzo energicznym psem, a niemal całe życie (9 lat) spędził na wsi, gdzie mógł śmiało biegać i spożytkować swoją energię.
Teraz (po przeprowadzce do miasta w listopadzie 2009) praktycznie cały czas leży - jednakże nie stracił ochoty na spacery - całe szczęście.
Pies ma ustalone pory wychodzenia na dwór, ale dziś (stawiam na problem z łapami - nie drapał w drzwi, jak zwykł to robić) mając jeszcze około 40 minut do wyjścia na spacer 2 razy zesikał się w domu - czego dotychczas nie robił - - pierwszy raz mu się to zdarzyło.
Bardzo się martwię o psa i chciałabym się poradzić, co powinnam w tym przypadku zrobić? Iść do weterynarza i dowiedzieć się o stan zdrowia mojego pupila, czy może to już ten czas, gdy powinnam przygotować się na jego odejście za tęczowy most?
Nie raz widuje psy staruszki, które są jeszcze pełne werwy, a z mojego jakby życie zaczęło uchodzić - jak powietrze z balonu.
Christie.