Hej,
W październiku przygarnęłam kundelka (matką była pinczerka), pies ma teraz 6 miesięcy, ma na imię Filip i jest przesłodkim towarzyszem zabawy, niestety spacery z nim to udręka.
Filip to pies strasznie pewny siebie, nie boi się niczego, nawet petardy w sylwestra go nie przestraszyły, w domu reaguje na nasz ton i raczej nas słucha, na spacerach wygląda to zupełnie inaczej....
Cały czas musimy się z nim szarpać, podbiega do każdego człowieka, nie mówiąc już o psach... Nas na spacerach kompletnie ignoruje, udaje, że nas nie ma. Zapomina kto dominuje i ciągle chce wybierać kierunek spaceru... O spuszczeniu go ze smyczy nie ma kompletnie mowy ponieważ od razu poleci za pierwszym lepszym dźwiękiem.
Nie umiemy sobie z tym poradzić, staramy się chodzić na długie spacery każdego dnia ale jest to bardzo męczące, mam wrażenie, że wyrywa mi rękę, nawet jak w okolicy nie ma żywej duszy on i tak ciągle się rwie i sprawia wrażenie jakby wiecznie się gdzieś spieszył. Problem jest co raz bardziej uciążliwy ponieważ maluch już nie waży 3 kg. a 12 kg i ma co raz więcej siły.
Może Wy mi poradzicie jak mam sobie poradzić z moim niesfornym Fifim?
Naprawdę kochany z niego misiek ale spacer z nim odbiera mi wszelkie siły...
Z góry dziękuję Wam za pomoc.