Witamy się z nowego konta (mam problem z zalogowaniem się na stare)! :)
Rozpocznę złą nowinką - zimą zeszłego roku odeszła Kaja... Zabrała nam ją z dnia na dzień paskudna wirusówka. :( Długo nie mogłam się po tym pozbierać, chyba m.in. dlatego przestałam tu zaglądać...
Tymczasem Pchełka i Atos żyją dobrze, pomijając to że Atos nigdy nie postarzał się tak szybko, jak w ciągu ostatnich miesięcy... Przerastają go wielokilometrowe spacery, po kilkunastu minutach biegania wlecze się przy nodze, a po powrocie do domu od razu pada do snu. Posiwiała mu mordka, zmieniła się sierść... Ale nadal z tą samą żywiołowością podchodzi do zabaw w berka i zapasy :D :D :D :D