Jump to content
Dogomania

olunia.wu

Members
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

olunia.wu's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Trzymaj sie rottaska. U mnie wczoraj minął tydzień, a boli tak samo. Przeklęta choroba. :( I tak mialas duzo czasu z Sendi . Wiem, że i tak "za malo", ale było Ci dane te kilka miesięcy.
  2. Kama trzy miesiące temu była zdrowa. A raptownie z badań krwi wyszło , mocznik 120 a kreatynina 7.1 , w nastepnych bylo tylko gorzej. Nie pozwoliliśmy jej uspić. Cały dzien miała opiekę, odeszła naturalnie , i nie żałuję żadnej z 31 nieprzespanych nocy kiedy nad nią czuwałam.
  3. U mnie nie dało rady. Przy kreatyninie 16 i moczniku 470 jeszcze chodzila, być moze dlatego, że była silna i duża. Nie chcę sobie wyobrażać ile to wynosilo przed samą śmiercią :(( W cud nie wierzyłam... U nas nic się nie dało zrobić, gdyż na usg wykazało,że jedna nerka jest tak zniszczona, ze nie ma struktury nerki, kształtu, wogole nie podobna :( A druga też fatalna, jednak w minimalnie lepszym stanie. :( Mój Klapciaty walczył miesiąc. Najważniejsze, że jeszcze spędziła go z nami i odeszla naturalnie w śnie :( Nie pozwoliłam podać jej trucizny.. Trzymajcie się :(
  4. Ja również czekałam na kilka miesięcy :( A tu miesiąc i jeden dzień .. Za tydz. będę miała szczeniaczka. Kama musi być w domu. Ona by tego chciała. Nie potrafię się pozbierać. Leże i płaczę. Może to, że będę używała chociażby Jej imienia mnie wzmocni.. :(
  5. Byłam nastawiona, że to się kiedyś skończy. Ale dlaczego tak szybko :(( Nie uwierzę już w żaden cud. Nigdy :(((( Wszyscy mówią , że mam wszystko. Kilka dni temu ktoś zadał mi pytanie. Czego Ty jeszcze nie masz.?? Odpowiedz krótka- nerki. Oddałabym wszystko za jedną sprawną cholerną nerkę !!!!!!!!!!! :(((
  6. Tak bardzo walczylismy, tak chcieliśmy żeby była z Nami :(( W nocy chodziłam do niej sprawdzać, leżała na korytarzu, gdyż w domu było jej za ciepło. Miałam otwarte drzwi, zrywałam się przy każdym jej ruchu. Wstała się napić, zjadła, poleżała, wyszła na dwór siusiała, i raptownie ... :((( Ja jeszcze w to nie wierzę :(( Umarła naturalnie, nie pozwoliliśmy jej uśpić. Poświęciiłam szkołę, czas, miesiąc kroplówek. Uspanie to tylko ułatwienie. My tak nie potrafiliśmy. Tęsknimy :(( A tak czekałam na cud :(
  7. 12 styczeń 2013- Duży, misiowaty Kaukaz leży i nie ma siły wstać. Godzina 21 wizyta po za miastem u weterynarza. Badania krwi- przewlekła niewydolność nerek. Wpadłam w płacz, wet mówił, że jest bez szans. Wybłagałam kroplówki, założył welfron. Niedziela rano kolejny wyjazd, gdyz wyrwała welfron. W poniedzialek kolejny, we wtorek kolejny. Próbowaliśmy owijać bandażem, jednak albo sie zapychał. Makabra.. Zmieniliśmy weta, diagnoza jedna, kolejny wet - uspic. Kolejny - to samo. Pojechaliśmy do kliniki, zrobili wyniki. Kreatynina 9.8 , mocznik 260. Usg.- jedna nerka nie wygląda jak nerka. Nie ma struktury nerki, druga fatalna, ale w lepszym stanie. Kolejne kroplowki. Pies merdał ogonkiem, chodzil, siusial. pił, szczekał. Kolejna wizyta miala byc za tydzien, bedzie gorzej to uspienie. Z żalem podjęliśmy decyzję, że tego nie zrobimy, nie potrafimy. Nikt nie pozwoli podać jej trucizny. Więc juz nie pojechaliśmy, kupowaliśmy kroplówki w aptece+uropet+furosemid . Jednego dnia dostala 3 kroplówki, dzien przerwy , potem 2 (podskórnie) w niedziele zrobiła sie słabsza. Zaprowadziliśmy ją do swojej budki, bo to było jej miejsce. Tam sobie wychodzila, miala ruch, bylo jej lepiej. wieczorkiem przyszla na kroplowki, nocowala z nami. W dzien troszke w budzie, troszke kroplówek. w poniedzialek nosilismy ją na rękach ze schodów, we wtorek tez . Przyszła do domu, dostala kroplowki, leki, renal przez strzykawke, Miala isc do budy, jednak przyszla na łóżko. Potem błąkała się po domu. o 7 rano poszla do budy. Ja do szkoly, wracam o 11, biegne ją ucałować a Ona śpi... :(( Nie wiem czy cierpiala, nie bylo widać nic procz osłabienia. była z nami do końca, walczyla, nikt jej nie zabił, odeszla kochana przez wszystkich. Pozostał taki żal, że miesiąc się cieszyliśmy.. Tak mało a jednak dużo. Jestesmy załamani, nie ma tego pieska, który przez 8 lat gdy było co najmniej -10 stopni latał najszczęśliwszy na swiecie. To był jej czas. Kochamy Cie bardzo i przepraszamy, że tego nie dopilnowalismy. Wiesz "Klapciaty",że zrobilibyśmy wszystko. Tęsknimy, mam nadzieję, ze ból kiedyś się zmniejszy, dziś nie jestem w stanie nawet wstać z łóżka. Nie mogę sie z tym pogodzić. :( Kama wróc :((
×
×
  • Create New...