12 styczeń 2013- Duży, misiowaty Kaukaz leży i nie ma siły wstać.
Godzina 21 wizyta po za miastem u weterynarza. Badania krwi- przewlekła niewydolność nerek.
Wpadłam w płacz, wet mówił, że jest bez szans. Wybłagałam kroplówki, założył welfron.
Niedziela rano kolejny wyjazd, gdyz wyrwała welfron. W poniedzialek kolejny, we wtorek kolejny.
Próbowaliśmy owijać bandażem, jednak albo sie zapychał. Makabra..
Zmieniliśmy weta, diagnoza jedna, kolejny wet - uspic. Kolejny - to samo.
Pojechaliśmy do kliniki, zrobili wyniki. Kreatynina 9.8 , mocznik 260. Usg.- jedna nerka nie wygląda jak nerka. Nie ma struktury nerki, druga fatalna, ale w lepszym stanie. Kolejne kroplowki. Pies merdał ogonkiem, chodzil, siusial. pił, szczekał.
Kolejna wizyta miala byc za tydzien, bedzie gorzej to uspienie. Z żalem podjęliśmy decyzję, że tego nie zrobimy, nie potrafimy. Nikt nie pozwoli podać jej trucizny. Więc juz nie pojechaliśmy, kupowaliśmy kroplówki w aptece+uropet+furosemid .
Jednego dnia dostala 3 kroplówki, dzien przerwy , potem 2 (podskórnie)
w niedziele zrobiła sie słabsza. Zaprowadziliśmy ją do swojej budki, bo to było jej miejsce. Tam sobie wychodzila, miala ruch, bylo jej lepiej.
wieczorkiem przyszla na kroplowki, nocowala z nami. W dzien troszke w budzie, troszke kroplówek. w poniedzialek nosilismy ją na rękach ze schodów, we wtorek tez . Przyszła do domu, dostala kroplowki, leki, renal przez strzykawke, Miala isc do budy, jednak przyszla na łóżko. Potem błąkała się po domu. o 7 rano poszla do budy. Ja do szkoly, wracam o 11, biegne ją ucałować a Ona śpi... :((
Nie wiem czy cierpiala, nie bylo widać nic procz osłabienia. była z nami do końca, walczyla, nikt jej nie zabił, odeszla kochana przez wszystkich.
Pozostał taki żal, że miesiąc się cieszyliśmy.. Tak mało a jednak dużo. Jestesmy załamani, nie ma tego pieska, który przez 8 lat gdy było co najmniej -10 stopni latał najszczęśliwszy na swiecie. To był jej czas. Kochamy Cie bardzo i przepraszamy, że tego nie dopilnowalismy. Wiesz "Klapciaty",że zrobilibyśmy wszystko. Tęsknimy, mam nadzieję, ze ból kiedyś się zmniejszy, dziś nie jestem w stanie nawet wstać z łóżka. Nie mogę sie z tym pogodzić. :(
Kama wróc :((