[quote name='Pysia']O matko....
To nie jest wyrok. Walcz! Ja walczę od dziesięciu dni! I będę walczyć!
Tylko musisz poświęcić sie suni. Pilnować regularnych kroplówek, leków, badań. I niestety jest to kosztowne leczenie. Ale jak tu wiele osób pisało- da sie wygrać! A walczyć trzeba do ostatniej najmniejszej szansy!
Zobacz. Tata mi umiera na nowotwór. Mama nie chodzi. jestem samiutka, pracuję. Jestem niemobilna. Do pracy, do rodziców, do psa. Nie śpię już prawie wcale, nie jadłam nic ciepłego od 10 dni- tylko walczę. Mobilizuję wszystko, wszystkich i siebie najbardziej do tej walki. Jestem w stanie świat przewrócić do góry nogami aby wygrać!
Walcz! Nie rycz![/QUOTE]
Pysia szukałam tu raczej wsparcia zrozumienia, Twoja odpowiedź nie była miła, uważasz że nie walczyłam ?? Kocham swojego psa ponad życie, jest dla mnie całym światem, więź jaka się wytworzyła między nami jest trudna do opisania.. ogromna. Dziś byłam z Tequillą ponownie w klinice, otrzymałam ostateczną diagnozę.. nowotwór, który zaatakował obydwie nerki w bardzo zaawansowanym stanie, pies był bardzo silny, dlatego radził sobie do tej pory wyśmienicie, nie było objawów, które wskazywałyby, że może dziać się coś złego, był radosny, aktywny, pełen życia, zawsze miała duży apetyt... i nagle ciach !! jak grom z jasnego nieba organizm przestał sobie radzić, a nerki odmówiły całkowicie pracy.. w tej chwili nie ma już dla niej ratunku, ma również zmiany w płucach, które świadczą o tym, że w każdej chwili może zacząć zbierać się w nich woda, a to oznaczałoby uduszenie... Na dodatek krzepliwość jej krwi jest właściwie zerowa.. przy dolnej granicy normy 200 u niej wynik pokazał 12.. to ponoć sprawka nowotworu.. Nie można ratować płuc, bo lekarstwa wykańczają nerki, które zresztą wcześniej spowodowały zmiany w płucach.. Sytuacja jest naprawdę bardzo poważna :( Ryczę owszem, bo czuję jakby świat mi się załamał... w sumie nawet to do mnie do końca nie dociera, czuję się jakby to był zły sen, koszmar, z którego zaraz się wybudzę... Cieszę się, że chociaż wasze zwierzaki mają jeszcze siłę do walki i czują się na tyle dobrze, żeby ich życie płynęło komfortowo. Życzę wam dużo wytrwałości i mnóstwo mile spędzonych wspólnie chwil..