Jump to content
Dogomania

akajka

Members
  • Posts

    85
  • Joined

  • Last visited

akajka's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Marako, ja często o Was myślę :) Ostatnio czytaliśmy bajkę o tym jak Shilka się u nas zjawiła i wszystko znów się przypomniało. A Shilunia ma się świetnie, jest wesoła, niesamowicie przyjacielska :) Uważam, że to psi ideał!
  2. Hej ???? Dawno nas nie było. Strasznie lubię obserwować więź między Shilą a moją córeczką. Basia daje jej jeść, często się kładzie na posłaniu Shili, tuląc się do niej. To zdecydowanie miłość. Shila za nią chodzi ???? Z takich małych nowości to Shilunia cieszy się aportowaniem podczas spacerów - warczy na patyk, podskakuje i jest pełną radością. Poza tym krzaczory przestały ją kusić, puszczona woli trzymać się blisko mnie. Zdjęcia jak zwykle nie oddają urody tego cudownego psa. Kochamy ją bardzo!
  3. Jestem znowu. Ze smutną wiadomością :( Wczoraj moja najłagodniejsza sunia na świecie została pogryziona przez innego psa. Pojechałam z nią do weterynarza, było szycie i narkoza. Rana jest na kłębie, nie jest jakaś bardzo poszarpana, nie jest też szczególnie rozległa, no ale jednak... i bez szycia się nie obyło. Teraz przez tydzień Shilunia dostaje antybiotyk. Na szczęście to łasuch więc nie przewiduję specjalnych kłopotów. Boże, jakie to ufne, ciepłe i kochane stworzenie. Boję się teraz o to, jak będzie reagowała na widok tych przebrzydłych owczarków niemieckich. Ech, silne emocje wczoraj, cała się trzęsłam. Shila szybko się uspokoiła (na zewnątrz). Chociaż pewnie i nią targały podobne emocje. Ale.... będzie dobrze.... Moje biedactwo :( Z pozytywów na osłodzenie tego gorzkiego postu: jest przesłodka, wesoła, cudowna, ufna, pieszczoszka nasza! Smycz już wychodzi z użycia, bo Shila naprawdę już blisko się trzyma i uwielbiam ja za to, ze rok temu myślałam, ze to nigdy nie nastąpi, bo po prostu tak ma, że zawsze będzie wybierać krzaczory, a teraz już trzyma się blisko i przylatuje na gwizd, czy wołanie. I zawsze na pełnym powerze! Moje cudowności! Kocham ją bardzo!
  4. [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2014/04/100_9710-1024x768.jpg[/IMG] Na wsi. Shila na ganku:[IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2014/04/100_9889-1024x768.jpg[/IMG] Kilka słów: U nas bez zmian. Shilka kochana na maksa, bardzo rodzinna. Wybiera towarzystwo nasze zawsze, wygrywam z zapachami polno-leśnymi, z zającami i wiewiórkami. Bardzo towarzyska, kocha wszystkie psy i w ogóle wszystkich. Ale nawet w wariackiej zabawie z innymi psami wygrywam bezapelacyjnie. Pieszczoszka niesamowita. Namolna. zaczepia i zaczepia, żeby ją głaskać. Trąca rękę, która się ociąga, trąca ją tym swoim noskiem. Do pieszczot najbardziej wyciąga mojego męża - ciągle za nim łazi i daje mu łapę, żeby ją głaskał. Do mnie aż tak nie. Tylko wtedy, kiedy to ja ją zaczepię w tym temacie - o, to wtedy obie korzystamy do woli. Mąż z nią biega czasem wieczorami po lesie, ale generalnie wieczorne spacery są moje. Nie kłócimy się wprawdzie o to, kto ma z nią wyjść, ale często słyszę: "Mam wyjść z Shilą?" "nie, to mój spacer" :) Jeszcze jedna fota [IMG]http://kajapisze.pl/wp-content/uploads/2014/04/100_9895-1024x768.jpg[/IMG]
  5. Jestem, jestem :) To już ROK! Miałam zrobić jakież zdjęcia, bo bez zdjęć to obawiam się, że wpis będzie nieważny i mnie zabanujecie... Ale nie mam [COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]Shila, ach Shila! Psi ideał! Mega cierpliwa do dzieci. Mega spokojna w domu. Nie szczeka, nie piszczy, leży na swoim posłaniu. Tylko jak mamy gości – naprasza się z łapami o głaski, głaski i jeszcze trochę głasków. Daje łapę jedną i drugą, aż jest to irytujące. I zaczyna żebrać jedzenie, zwłaszcza od M. chociaż nigdy jej nie dał. Na spacerach – żywioł! Biega jak chart! Albo węszy. Cudna, śmieje się całą sobą, śmieje się pyskiem i oczami. Bardzo grzeczna. Ale czasem jak ją wołam podchodzi do mnie taka skulona…. merda ogonkiem, ale jakby bała się, że dostanie :( Pęka mi serce wtedy, bo przecież nigdy jej nie uderzyłam. Idealnie uzupełnia naszą rodzinę – z nią stanowimy komplet. Bardzo nas cieszy, że mimo iż się nie chce MUSIMY z nią wyjść na spacer. To mobilizuje. Zaraz przy bloku mamy las. To jest świetne, bo człowiek tak naprawdę potrzebuje takiego kontaktu z naturą. W tym naszym lesie słychać miasto, słychać samochody, pociągi, karetki, ciężarówki, ale to jednak las… są ptaki, niebo, trawa, Tych kilkadziesiąt minut poświęconych na marsz i ciche refleksje – dla mnie są bardzo cenne. Shila jest tak radosna, że kiedy widzę ją kipiącą energią i szczęściem na spacerze to to się udziela :) Basia wsypuje jej jedzenie do miski, chce ją czesać (ale na to pozwalam rzadko, bo to trzeba mieć wyczucie, żeby nie pociągnąć za mocno, a Shila się nie obroni) Świetnie znajduje kontakt z każdym psem[/FONT][/COLOR] [COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]Do ludzi mega pozytywna i ufna. Zero obronnego psa ;) Nie no skarb prawdziwy!!!![/FONT][/COLOR]
  6. Wpadam znów w nowym roku :) W sumie powinnam przyjść z pokaźną porcją nowych zdjęć, prawda? Niestety nic z tego. Zdjęć mam mało, niewyraźne etc. I w dodatku na prywatnym komputerze, który się zepsuł. Ale kilka słów co u naszej kochanej Shiluni: przed świętami zerwała obrożę. Była przypięta na ogrodzonym terenie przedszkola, ja poszłam po dzieci. Shila zauwazyła kota, bardzo chciała się z nim przywitac i po prostu za nim pobiegła. To z relacji naocznego świadka. Dobrze, że teren jest ogrodzony i nie poleciała nigdzie dalej. Sylwestra dzielnie przezyła, fajerwerki robiły na niej mniejsze wrażenie niż na naszym poprzednim psie. Apetyt jej dopisuje, lubi sobie coś znaleźć na spacerach. Mamy tu taki domek-ruderę, mieszkańcy wysypują różne "smakołyki" dla bezdomnych kotów i to jedna ze stołówek Shili. Ale trzeba jej przyznać, że nie jest to obowiązkowy punkt programu. Fajnie goni za patykiem, sama sobie rzuca, w ogóle jest szalona na spacerach! Dziś wzięłam piłeczkę licząc na to, że wariacki nastrój spowoduje jakis początek zabawy, ale Shili piłki wyraźnie unikała. Uwielbiam to, jak daje się czesać. Jej sierść jest inna niz miał Cerber. On miał bardziej szorstką i twardą, a długie włosy Shili na piersiach, na łapach szybko sie filcują. Muszę więc znacznie częściej poddawać ją zabiegom pielęgnacyjnym. Ale jest mega cierpliwa. A poza tym: kocham ją!!!!
  7. [quote name='malawaszka']aaahahaha ale jestem tłumok :lol: ja myślałam, że to jest zdjęcie i dopiero po tym co Sandra napisała kapnęłam że to trzeba kliknąć :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='marako']To witaj w klubie tłumoków. Ale ja się "skapnęłam" po poście kopry.[/QUOTE] To chyba jednak moja wina :) Obiecuję, że przy następnym filmiku napiszę, że toto się rusza i zaproszę do kliknięcia :) Ale wyobrażam sobie, z jakim zachwytem musiałyście przyjąć ten nieruchomy kadr :P
  8. Ona na spacerach tak biega, jak wariat. I jeszcze bardziej, kiedy idziemy wszyscy (ja, dzieci, mąż) - to już jest pełnia szaleństwa. A w domu leeeeży..... Tylko jak mamy gości to włazi wszystkim na kolana, ciągle daje łapę albo i dwie. Średnia przyjemność dla gości, bo Shilki pazurzasta bardzo. Nasz blok stoi przy lesie, mało chodzi po chodnikach i pazurów nie zdziera. M. jej obcina (ja się boję....)
  9. Komentarz sobie daruję :loveu: [URL="http://s396.photobucket.com/albums/pp48/kajabak/?action=view&current=100_7662.mp4"][IMG]http://vid396.photobucket.com/albums/pp48/kajabak/th_100_7662.jpg[/IMG][/URL] PS: klikać! to się rusza!!!! :D
  10. Fajnie z tymi psimi opiekunami :) ____________ A u nas zmiany, zmiany! Bliźniaki zaczęły przygodę w przedszkolu. Dziś wyszliśmy wszyscy razem, Shila na smyczy - poszliśmy przez mokry las do przedszkola. A potem tylko my dwie, w ciszy... puściłam ją ze smyczy w lesie. Pierwszy raz widziałam Shilę na TAKIM spacerze! Zawsze biegała tak, jak wtedy, na pierwszym spacerze u Marako. Dla mnie mega stres. Każdy spacer po lesie wyglądał tak, że Shila krążyła w okolicy, przybiegała kiedy chciała, ale znikała z oczu. Z zazdrością patrzyłam na psy idące z właścicielami, a nie znikające w chaszczach. Shilka szła dziś jak marzenie! Juppi! Z taką energią, radością i psią miłością tuż przy mnie! Z poczuciem wolności, z której nie miała ochoty AŻ tak korzystać, jak kiedyś :) Nie wiem, chyba wolność na wsi ją tego nauczyła :) Szła razem ze mną przez cały spacer bez smyczy! Wiecie, jak mi cudownie po tym spacerze? Wiecie... ja już myślałam, że tak nie będzie, że muszę się nauczyć lubić takie spacery, jakie mamy, tę jej swobodę. A tu proszę! juppi! Teraz przed nami długi spacer przez las do przedszkola, a potem już na smyczy do parku z dziećmi. I wieczorem już znów tylko my dwie. (albo M. wyjdzie, bo jak ograbię go z porannych spacerów, to kto wie, czy mi wieczornych nie weźmie ;) )
  11. Back to doggy world. Wróciliśmy do domu, wrócił więc przyjemny obowiązek psich spacerów (na wsi brałam Shilę na spacery, które sobie wszyscy razem uskutecznialiśmy, ale nie wyprowadzałam jej przed snem, no i nie było innych psiarzy) i wróciły spotkania z psami i psiarzami ;) W wakacje przeczytałam "Spacer po szczęście" - czy Wy też znacie właścicieli, jako "pani Sheparda", "pan Meggi" etc ? ;) ja nawet w telefonie mam ich tak zapisanych :) A Shila - ideał jeszcze bliżej ideału. Nie wiem, jak to się stało, ale ostatnio..... nie ucieka! Trzyma się nas (mąż mówi, że rano to samo, ale on z nią biega). Węszy, biega taka radosna, skacze, ale nie oddala się, jak jeszcze niedawno :) Więc poziom mojego stresu po spuszczeniu jej ze smyczy ostatnio się obniżył :) Moja kochana sunieczka!
  12. [quote name='AnkaG']Nooo a takie toto było zestrachane... Super fruwające uszka i uśmiech :)[/QUOTE] Nadal ma takie momenty, że się kuli, uspokajająco macha ogonkiem i całą sobą przeprasza, że akurat tam jest :( Aż serce pęka. Ale mam nadzieję, że kiedyś przestanie. Pychol duuużo się śmieje, jest bardzo ufna, pieszczoszka, skarb po prostu :) I absolutne zero agresji. Nigdy, w żadnych dotychczasowych okolicznościach. Myślę, że takich momentów z podkulaniem siebie pod siebie będzie coraz mniej. Ale jednak psiak ze schroniska inaczej się zachowuje i to zostaje na dłużej.
  13. To jest fajne : [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-cKGwCV2oi3k/UhHXlb1ln5I/AAAAAAAAK20/mIutdP1pE1g/w945-h709-no/100_6423.JPG[/IMG] A tu z ukochanym i kumpelką od ucieczek. Trzeba przyznać, że ucieczki zdarzają się im znacznie rzadziej niż miesiąc temu. Shila prowodyrka, ale też grzecznie trzyma się domu. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-opfnSnYx2_8/UhHYxjOA4lI/AAAAAAAAK3I/aqFCOJMsv4s/w945-h709-no/100_6608.JPG[/IMG] Tym razem byliśmy bez psów szczekających więc Shila też nie szczekała.
  14. Wyjeżdżamy znów. W mieście jest nie do wytrzymania. Tym razem na tydzień. Więc piszę dzisiaj... dwa dni przed rocznicą... zbliża się smutna druga rocznica uśpienia Cerberka. Z Shilą na kolanach - tak łatwiej. Wiedziałam, że na ten smutek i ból najlepszym lekarstwem jest inny brodaty pyszczek, inne ufne, radosne oczy. Jest tak cudownie inna od niego! Uwielbiam te różnice! Cerberku, nigdy cię nie zapomnimy, jesteś tak bardzo ważny, tych 14 lat przecież nigdy nic nie zmaże. Ale z Shilą w mieszkaniu, z pełnymi psimi miskami jest łatwiej, o wiele łatwiej. Właśnie sobie przypomniałam, jak płakałam chowając te miski. Wiedziałam, że wrócą, ale wiedziałam, że przez jakiś czas nie będę mogła na nie patrzeć. Wtedy schowałam wszystkie jego zdjęcia, zostawiłam jedno w ramce i jedno w przedpokoju, gdzie jest naszym strażnikiem. ostatnio dzieci dużo o niego pytają i dużo o nim rozmawiamy. To słodkie :) Bliźniaki go nie pamiętają, ale jak pytają to pokazuję im zdjęcia, takie zdjęcia na których są razem, tulą się do niego :) Fajnie o niego pytają, fajnie o nim rozmawiamy.
  15. Na wieś do mnie przyjechała kuzynka z młodym malamutem. Malamut jakiś zmutowany, bo chyba większy, niż powinien być. Co za ogromny pies! Z Shilką przypadli sobie do serc, bo chyba nie ma lepszego kompana do włóczęgi po lasach i polach niż malamut. A i Shilka kompanką jest świetną. Psy wołane miały nas pod ogonami. W końcu musieliśmy trzymać je zamknięte w domu. i porobiliśmy eksperymenty - Mer w domu, Shilka w ogrodzie. Shilka leży grzecznie przy moich nogach, nie oddala się, leży w jednym miejscu. Zadowolona. Zmiana. Mer w ogrodzie, Shili w domu. Mer leży w pobliżu swojej pani. Spaceruje po terenie, ale w zasięgu wzroku. Wypuszczeni razem - 30 sekund i są poza ogrodem. Szczęśliwi. Nie wracają wołani. Wracają po jakimś czasie wybłoceni i z jęzorami do kolan. No raz Mer wrócił, kiedy pani go zawołała, a Shili.... sama nie miała po co się włóczyć, więc też wróciła. Bawią się razem wspaniale! Ale... to Shili wyciąga Mera na giganta. Staje przy dziurze w płocie, obraca się, patrzy na niego i w dłuuuugą!!!! Niestety ogrodzenia tam nie da się tak łatwo naprawić. Część od strony lasu mąż wymienił w tym roku i tam już jest zamknięte, ale przed domem, na łąki jest otwarte dość mocno. Pocieszam się, że kiedy jest sama to się nie włóczy (aż tak!). Wróciliśmy z wakacji do domu. Gorąco. Shila śpi w przedpokoju na płytkach, w nocy przychodzi do nas :) Cieszę się, bo na początku całymi dniami leżała na swoim posłaniu, teraz w końcu kręci się po całym mieszkaniu :) Znów nie szczeka (czyli dobrze, bo jednak ujadający na wszystko pies w bloku mógłby być kłopotliwy) :) ha ha ha :) No naprawdę mam kilka różnych psów w jednym cudownym egzemplarzu :)
×
×
  • Create New...