Jump to content
Dogomania

Zola11

Members
  • Posts

    10
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zola11

  1. Czy jest tu na dogo ktokolwiek, kto zajmuje się adopcją psiaków w typie corgi? Potrzebuję kontaktu priv, tel.... cokolwiek Na moim osiedlu biega wyrzucony psiak... Lękliwy, nie daje się dotknąć... Do nas podchodzi, karmimy go, bawi się z naszą suką... także myslę, że przy odrobinie wysiłku udałoby się go złapać... "Oficjalną drogą" mogą go stąd zabrać jedynie do gminnej przechowalni, a tam nie ma mowy o jakiejkolwiek socjalizacji, tylko micha raz dziennie... więc zdziczałby zupełnie... Ja na DT wziąć go nie mogę - mieszkamy z rodzicami... Wchodzi w grę jedynie dzień-dwa od złapania do transportu... Dowiozę go gdzie będzie trzeba... tylko błagam o jakikolwiek DT... On raczej dogada się z każdym psem, unika konfliktów, zaczepiany ustępuje... Chyba jest młody... Fotkę wyślę na priv...
  2. Psisko wczoraj pojechało do domu ;)
  3. [URL]http://imageshack.us/a/img706/4576/dscf2864w.jpg[/URL] [URL]http://imageshack.us/a/img502/3493/dscf2856r.jpg[/URL] [URL]http://imageshack.us/a/img585/2384/dscf2844z.jpg[/URL] [URL="http://imageshack.us/a/img404/8725/dscf2840y.jpg"][img]http://imageshack.us/a/img404/8725/dscf2840y.jpg[/URL][/img] [URL="http://imageshack.us/a/img16/8452/dscf2839m.jpg"][img]http://imageshack.us/a/img16/8452/dscf2839m.jpg[/img][/URL] [URL="http://imageshack.us/a/img171/9421/dscf2826g.jpg"][img]http://imageshack.us/a/img171/9421/dscf2826g.jpg[/URL][/img] [URL="http://imageshack.us/a/img545/6876/dscf2819lc.jpg"][img]http://imageshack.us/a/img545/6876/dscf2819lc.jpg[/img][/URL] [URL="http://imageshack.us/a/img267/1500/dscf2818gn.jpg"][img]http://imageshack.us/a/img267/1500/dscf2818gn.jpg[/URL][/img]
  4. Pies zachowuje czystość w domu! Potrafi też ładnie chodzić na smyczy. Start miał kiepski, bo po prostu mi nie ufał. Jak tylko przekona się do człowieka (a trwa to krótko), śmiało za nim pójdzie. Psiak jest "do wzięcia" od zaraz, spokojny, bezproblemowy, pogodny, łagodny... Potrzebuje dużo kontaktu z człowiekiem, lgnie wręcz do każdego, kto okaże mu odrobinę zainteresowania...
  5. Zola11

    Tosa w potrzebie

    Przed świętami zaczął błąkać się miasteczku, w którym mieszkam młody psiak. Schronisko zapchane, z naszej gminy już nie przyjmuje, ludzie nieprzychylni (jednego bezdomniaka już do lasu wywieźli, trafił w końcu do schroniska, ktoś go znalazł przywiązanego do drzewa)... Ja z TZ nie mieszkamy sami, nie możemy go więc spokojnie zatrzymać w domu. Siedzi teraz w pomieszczeniu gospodarczym na działce... bo ogrodzenie to dla niego żaden problem niestety i już raz nam nawiał. Nie ma może wiele wspólnego z Tosą, ale szukam ratunku, gdzie tylko się da... link do wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239633-B%C5%82agamy-o-pomoc!-m%C5%82ody-molosowaty-psiak[/url] [IMG]http://imageshack.us/a/img819/4866/dscf2719m.jpg[/IMG]
  6. Jestem z okolic Olsztynka - trasa Gdańsk-Warszawa, więc sporo psów jest u nas po drodze wyrzucanych z samochodu. Przed świętami zaczął się u nas błąkać młody psiak, molosowaty, być może mix cc? Dziś wyrwałam się na chwilę z pracy, złapałam go i zaprowadziłam do domu (co nie było łatwe, bo średnio umie chodzić na smyczy). Swoją suczkę i koty zamknęłam w pokoju, jego zostawiłam w korytarzu, nakarmiłam i zostawiłam na 6h samego. O dziwo po powrocie zastałam dom w całości, nie obsikany, psiak nie wył (słuchałam pod oknem). Poznaliśmy go z kotami - uprzejme zainteresowanie, zero agresji. Z psami obu płci się dogaduje. Chodząca łagodność. Spakowaliśmy go do samochodu (co też nie było łatwe - trzeba było spakować najpierw przód, potem tył -nie warczał, nie protestował, tylko się zapierał), zawieźliśmy do weta. Wet ocenił, że ma ok. 1,5 roku. Zaszczepiliśmy na wirusówki i wściekliznę, kupiliśmy tabletki na odrobaczenie i zawieźliśmy na działkę. Chcieliśmy go tam zostawić, bo niestety nie mieszkamy sami i nie mógł zostać u nas w domu. Chcieliśmy szukać mu jakiegoś domu... Został sam na dosłownie 15 min i zdążył nawiać. Działka ogrodzona, w mieście, ogrodzenie niezbyt solidne, ale że to taka gapa, to nie wpadliśmy na to, że może mu się udać zwiać. Niestety... Pies wrócił pewnie na stare śmieci (biega po mieście i wyjada to tu, to tam ze śmietnika, czasem go ktoś nakarmi...), ja zdążyłam się zwrócić o pomoc do kogoś ze strony adopcji CC, ale w międzyczasie piszę też tu... Sytuacja jest dość awaryjna, bo w naszym miasteczku bezdomne psy czasami znikają w niewyjaśnionych okolicznościach... W październiku np. mały psiak biegał w okolicach mojej pracy, tydzień później znalazłam go na facebooku fundacji prowadzącej schronisko w Ostródzie z opisem, że znaleziony przywiązany do drzewa w lesie... Jeśli znalazłby się dla niego jakiś tymczas, dorwiemy go gdzieś i dowieziemy, gdzie będzie trzeba, ale my naprawdę nie mamy, co z nim zrobić... Myślałam, że przesiedzi jakiś czas na tej działce, ale nie sądziłam, ze uda mu się zwiać. Nie jestem w stanie wymienić ogrodzenia czy kupić mu kojca, więc działka jest raczej wykluczona... Dziś udało się go złapać, siedzi w pomieszczeniu gospodarczym - innego wyjścia nie mamy, bo znowu zwieje, a tak przynajmniej jest bezpieczny. Zaczął dobierać się do drzwi, będziemy je czymś obijać, żeby ich nie ześrutował i nie uciekł. W każdym razie sytuacja jest bardzo awaryjna... Błagam o jakąkolwiek pomoc. Kontakt do mnie: [EMAIL="aleksandra.brocka@gmail.com"]aleksandra.brocka@gmail.com[/EMAIL] 509251595 [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/72/dscf2697r.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/401/dscf2770a.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/152/dscf2760k.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/59/dscf2753of.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/839/dscf2741f.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/202/dscf2731h.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/819/dscf2719m.jpg/[/URL] [URL]http://imageshack.us/photo/my-images/716/dscf2716o.jpg/[/URL] [img]http://imageshack.us/a/img819/4866/dscf2719m.jpg[/img]
  7. Psiaka udało się dziś złapać. Siedzi niestety zamknięty w pomieszczeniu gospodarczym - innego wyjścia nie mamy, bo znowu zwieje, a tak przynajmniej jest bezpieczny. Zaczął dobierać się do drzwi, będziemy je czymś obijać, żeby ich nie ześrutował i nie uciekł. W każdym razie sytuacja jest dość awaryjna... Zdjęcia: [url]http://imageshack.us/photo/my-images/72/dscf2697r.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/401/dscf2770a.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/152/dscf2760k.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/59/dscf2753of.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/839/dscf2741f.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/202/dscf2731h.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/819/dscf2719m.jpg/[/url] [url]http://imageshack.us/photo/my-images/716/dscf2716o.jpg/[/url] [img]http://imageshack.us/a/img819/4866/dscf2719m.jpg[/img]
  8. Witam. Jestem z okolic Olsztynka - trasa Gdańsk-Warszawa, więc sporo psów jest u nas po drodze wyrzucanych z samochodu. Przed świętami zaczął się u nas błąkać młody psiak, molosowaty, być może mix cc? Dziś wyrwałam się na chwilę z pracy, złapałam go i zaprowadziłam do domu (co nie było łatwe, bo średnio umie chodzić na smyczy). Swoją suczkę i koty zamknęłam w pokoju, jego zostawiłam w korytarzu, nakarmiłam i zostawiłam na 6h samego. O dziwo po powrocie zastałam dom w całości, nie obsikany, psiak nie wył (słuchałam pod oknem). Poznaliśmy go z kotami - uprzejme zainteresowanie, zero agresji. Z psami obu płci się dogaduje. Chodząca łagodność. Spakowaliśmy go do samochodu (co też nie było łatwe - trzeba było spakować najpierw przód, potem tył -nie warczał, nie protestował, tylko się zapierał), zawieźliśmy do weta. Wet ocenił, że ma ok. 1,5 roku. Zaszczepiliśmy na wirusówki i wściekliznę, kupiliśmy tabletki na odrobaczenie i zawieźliśmy na działkę. Chcieliśmy go tam zostawić, bo niestety nie mieszkamy sami i nie mógł zostać u nas w domu. Chcieliśmy szukać mu jakiegoś domu... Został sam na dosłownie 15 min i zdążył nawiać. Działka ogrodzona, w mieście, ogrodzenie niezbyt solidne, ale że to taka gapa, to nie wpadliśmy na to, że może mu się udać zwiać. Niestety... Pies wrócił pewnie na stare śmieci (biega po mieście i wyjada to tu, to tam ze śmietnika, czasem go ktoś nakarmi...), ja zdążyłam się zwrócić o pomoc do kogoś ze strony adopcji CC, ale w międzyczasie piszę też tu... Sytuacja jest dość awaryjna, bo w naszym miasteczku bezdomne psy czasami znikają w niewyjaśnionych okolicznościach... W październiku np. mały psiak biegał w okolicach mojej pracy, tydzień później znalazłam go na facebooku fundacji prowadzącej schronisko w Ostródzie z opisem, że znaleziony przywiązany do drzewa w lesie... Jeśli znalazłby się dla niego jakiś tymczas, dorwiemy go gdzieś i dowieziemy, gdzie będzie trzeba, ale my naprawdę nie mamy, co z nim zrobić... Myślałam, że przesiedzi jakiś czas na tej działce, ale nie sądziłam, ze uda mu się zwiać. Nie jestem w stanie wymienić ogrodzenia czy kupić mu kojca, więc działka jest raczej wykluczona... Proszę o pomoc, później wstawię zdjęcia. Kontakt do mnie: [email]aleksandra.brocka@gmail.com[/email] 509251595
  9. Okolice Olsztyna... "nasza" wetka stwierdziła w rozmowie (zapomniałam wspomnieć), że ewentualnie tomografia, ale "raczej nic nie wykaże, że nie ma żadnego stanu zapalnego ani nic takiego, a jeśli wykaże jakiegoś guza, to i tak nie da się nic zrobić"...
  10. Jestem właścicielką 6-letniej suczki, mieszańca wielkości boksera, o wadze ok. 23 kg. Wzięliśmy ją ze schroniska, kiedy miała około 8-10 miesięcy i wysterylizowaliśmy po cieczce. Nigdy nie miała szczeniąt. Sunia w przeszłości była bita, jest lękliwa, łatwo się stresuje, jest bardzo przywiązana do mnie i traktuje mnie jak swoją „przystań” zwłaszcza, kiedy się boi. Jest bardzo energiczna i w dobrej kondycji, nie miała nigdy duszności, żadnych problemów z niewydolnością. Nigdy nie zdarzyło się, by nie miała apetytu, wręcz przeciwnie. Jest regularnie szczepiona na choroby wirusowe i wściekliznę i odrobaczana. Generalnie nie ma problemów ze zdrowiem, nie jesteśmy częstymi gośćmi u weta, szczepienie, odrobaczanie i tyle. Raz miała zapalenie pęcherza, raz babeszjozę (chodzi w obroży, wbił się jej jeden w ciągu roku i akurat zarażony, no, ale mieszkamy na Mazurach, tu się tego chyba nie da do końca uniknąć) Około 1,5-2 lata temu w nocy po raz pierwszy miał miejsce „atak”. Suczka nagle zrobiła się niespokojna, jakby przestraszona, zaczęła bardzo obsesyjnie wylizywać podłogę i meble, co jakiś czas gwałtownie łapiąc powietrze (ale nie dusiła się). Później zaczęło jej się odbijać i jakby cofać, tak, jakby zbierało jej się na wymioty, jednak nie wymiotowała ani nie śliniła się nadmiernie. Miała szkliste oczy, prawie jak po sedalinie. Kiedy udało mi się uspokoić ją na tyle, żeby się położyła, nadal mlaskała i jakby "memłała" językiem. Poleżała chwilę, wstawała i znowu lizała wszystko. Reagowała na wołanie. Trwało to kilka godzin, w końcu zasnęła. Następnego dnia zabrałam ją do weta. Opisałam dokładnie problem, po dłuższej rozmowie i gdybaniu wet stwierdził, że może to jakaś forma ataku padaczkowego, dał leki do podawania objawowego na padaczkę. Objawy się nie powtórzyły, w międzyczasie minął termin ważności leku, ale że psu nic nie było, nie wracaliśmy już do weta w tej spawie. W tym roku po świętach, wieczorem/w nocy znowu wystąpiły objawy. Żeby nie trwało to znowu całej nocy, podałam jej jedną małą tabletkę sedalinu na uspokojenie. Zasnęła. Dziś wieczorem znowu miała ten "atak". Nie chciałam jej truć tabletkami, zabraliśmy ją na spacer, żeby się trochę może rozładowała. Na spacerze zachowywała się normalnie, nie lizała nic, biegała jak zwykle (nie bawiliśmy się z nią, żeby jej nie nakręcać, ale sama szalała), po powrocie do domu i kilku minutach spokoju znowu się zaczęło. Trwało to dużo krócej, niż za 1 razem, maksymalnie 2h. Uspokajaliśmy ją, wzięliśmy do łóżka, ciężko było jej usiedzieć w miejscu, ale w końcu zasnęła. Sprawiała wrażenie przestraszonej, chociaż nic poważnego się nie stało (przynajmniej nic, co zwróciłoby moją uwagę), zresztą podobnie, jak po świętach i za pierwszym razem. Wyrwałam się dziś z pracy na chwilę, poszłam do "naszej" wetki, porozmawiałyśmy. Pytała, czy sunia reagowała, czy była na spacerze i jak się zachowywała, czy śliniła się, czy miewa biegunki, w jakim stanie są jej zęby (ma ładne, zdrowe, bez kamienia) itd. Powiedziała, że wątpi, żeby była to padaczka (tamtą diagnozę postawił inny wet, z którym dzieli gabinet), ale że po naszej wizycie po pierwszym ataku szperali w książkach i w internecie, nic nie znaleźli, oboje po raz pierwszy spotkali się z podobnym przypadkiem. Dostałam parę kapsułek KalmVetu do podania objawowo, ustaliłyśmy, że podczas kolejnego ataku mam zbadać, czy boli ją brzuch i obmacać jej gardło i krtań. Jeśli objawy się powtórzą, zrobimy badanie krwi, żeby zobaczyć, co z wątrobą i nerkami i będziemy dalej kombinować. Pójdę po pracy do drugiego weta i zobaczę, co on na to powie, czy potwierdzi, czy będzie miał jakiś inny pomysł. W międzyczasie - może macie jakieś sugestie? Nie sądzę, żeby było to jakieś bardzo niebezpieczne, ale mimo normalne na pewno też nie... Nie chcę jej do końca życia podawać objawowo uspokajaczy, nawet jeśli będą działać, bo przecież jakaś przyczyna musi być. Chcę ją poznać, żeby wiedzieć, czy da się to leczyć jakoś, czy nie i "tak już będzie"... Proszę o pomoc, może spotkaliście się z podobnym przypadkiem?
×
×
  • Create New...