Jedziemy do psów w sobotę. Przymierzamy się zabrać mikorpsa - Oziego, żeby go podleczyć w domowych warunkach - ludzie boją się kosztów leczenia i zarażenia tą chorobą a prawda jest taka, że jak go zabrali przywiązanego spod Biedronki to prawie wogóle był bez sierści - teraz i tak już jest super. Zwykłe bakteryjne zapalenie, które jak wyleczymy to może nie będzie już dla nikogo przeszkodą żeby go pokochać...a jeśli go zabierzemy to Sonik zostaje tam sam. We wtorek przyjechał po niego człowiek na motorze - chciał Sonika do worka wpakować i zabrać sobie do domu - nie ogarniam myślenia niektórych ludzi... Na szczęście ludzie w tej "przechowalni" nie wydali mu psa...