Dzień dobry, 5 miesięcy temu przygarnęliśmy suczkę owczarka niemieckiego, weterynarz powiedział, ze na oko ma 4-5 lat, "koczowała" pod pracą mojej mamy, miała cieczkę, więc sądze, że po prostu komuś uciekła, z tego co dalo sie zauwazyć już na samym początku przejawiała agresję do psów (ogólnie psów jako zwięrząt), zauwazylem to wtedy, gdy moja mama poszla do hipermarketu obok aby kupić obrożę, smycz i kaganiec, a ja zajmowałem się nią za ten czas.
Przejdę do sedna, to, że Aura wzbudzała agresję wobec psów to było wiadome jak już mówilem od samego poczatku, ciekawostka - do psów ciągnie ale chce sie z nimi "bawić", nie atakuje ich a jedynie sie z nimi bawi, zas do suczek ciągnie ale z zamiarem agresji - nie została jeszcze wysterylizowana.
Następnie, dalo sie zauwazyc ze gdy sie z nia wychodzilo na spacer, kazdy samochod lub duzy pojazd był dla niej wrogiem, oczywiscie sie na nie rzucala.
Dziś wyszedłem z nią na spacer jak zwykle to po szkole robie, a więc idziemy, jedzie samochód - oczywiście Aura musiała na ten samochód naszczekac a nawet sie na niego rzucic i prawdopodobnie porysowała gosciowi karoserie...
Poszliśmy na pole, które znajduje sie moze 400m od domku, puscilem ja bez smyczy, jedynie w kagancu ( który po minucie sie jej zsunal z pyska ) kiedy juz sie zalatwiła w większości, z naprzeciwka dróżki szedł jakiś mężczyzna, wołając ja zupelnie mnie ignorowala , jakby mnie tam nie było, odleglosc miedzy nimi malała, na wczesniejszych spacerach jedynie ciagnela do ludzi wydawało mi sie ze w celu powachania, sęk w tym, że miała wtedy zalozony kaganiec...w tej sytuacji jakiej przedstawilem kaganiec po prostu wisiał a ona nie chciala się w ogole sluchac, widzialem ze ma zamiar sie na niego rzucić bo pochyliła morde w przód co u niej było to oznaką przyszłej agresji wobec kogoś, wkońcu się na niego rzuciła, na szczescie mezczyznie sie nic nie stało a ona dostała pare mocnych klapsów w tyłek i ja skrzyczałem, wiem ze tak nie powinienem robić ale juz nerwy mi puściły...
Teraz mam takie pytanie wlasciwie meritum calego tematu, czy w ogóle warto iść z Aurą na jakiekolwiek szkolenie? ma już 4 lata, pozatym nie wiadomo jak była wcześniej chowana, ale gdy ja bralismy była naprawde zadbana... jedynie miala zestrzepione zeby nie miała ostrych wykonczen tylko... jakby to ująć kwadratowe ", zwracam się do Państwa z prośbą o doradzenie mi czy warto ją szkolić czy użyć drastycznych srodków czyli w tym przypadku oddać ją do schroniska, bo tak nie moze byc, ja jeszcze moze sobie z nia daje rade, czasami mnie mocno pociagnie, ale moja babcia ma juz swoje lata a ktos musi z nia wychodzic kiedy ja jestem w szkole...
Przepraszam, że temat napisany tak chaotycznie.
Pozdrawiam
PS. dodam, że waga Aury to 45 kg więc napęd na 4 łapy ma trochę siły....
PS2. Jestem z Wrocławia