Ja opiszę jedną sytuację, wcześniej przed Dolisiem miałam suczkę która była bardzo kontaktowa jeżeli chodzi o psy, lubiła się z nimi bawić. U nas mamy miejsce zwane koksownikiem i tam "można" spuścić psy bo wiemy że policja czy straż miejska tam nie jeździ. Niestety na koksownik także swego czasu przychodziła z właścicielką suka syberiana husky która była strasznie dominująca i agresywna w stosunku do innych psów a mimo tego biegała luzem oczywiście owa suczka jest jednym z psów które nie słuchają swoich właścicieli, no ale pewnego razu miarka się przebrała bo Luka rzuciła się z zębami na moją sunię ( najbardziej szokujące było to że właścicielka wogóle nie zareagowała !!) no ale wtedy nic nie powiedziałam bo byłam zbyt zszokowana. Więc przychodzę tam następnym razem i patrzę Luka, moja sunia od razu jak zobaczyła Lukę to oczywiście pozycja poddańcza i podkulony ogon no to już sobie mówię że tak być nie może no i jak ta suczka tak szarżowała to zatrzymałam ją swoim ciałem bo nie chciałam pozwolić na następny atak tym bardziej że właścicielka psa była na drugim końcu koksownika no i to co usłyszałam wstrząsnęło mną a mianowicie:
-Koksownik to miejsce dla wszystkich psów i jak się tu jest to trzeba tolerować wszystkie psy a nie tylko swojego!!No to ja oczywiście szok i poszłam bo stwierdziłam że i tak nie mam z tą panią szans tym bardziej że ja mam 16 lat a ona już jest dorosła. Tylko szkoda mi innych psiaków bo wiem że kilku właścicieli psów przestało przychodzić w to miejsce tylko ze wzgl. na tego huskiego :(