Witam,
Cookiego(obecnie wiek 7-8 miesięcy) adoptowaliśmy pod koniec października(urodzony w oklicach poczatku września). Jest to mieszaniec, w 90% Owczarek Walijski Krótkowłosy.
Cookie to fajny piesek, szybko się uczy ale z jednym totalnie nie dajemy sobie rady- ciągnięcie.
Popełnilismy w tym względzie największe błędy wychowacze. Na poczatku kupilismy mu szelki w których nauczył się ciagnąć profesjonalnie:) Z uwagi na opinie o negatywnym wpływie na kości i stymulację ciagnięcia po miesiącu czy dwóch zrezygnowalismy z szelek na poczet klasycznej obroży ale....pozostała smycz automatyczna(tak, wiem- to na pewno duzy minus!). Cookie ciagnał dalej. Chodziłem ze smakołykami, przychodził na zawołanie, zatrzymywałem się w momencie gdy próbował ciagnąć...ale za chwilę wracał do ciągnięcia. Cookie najmocniej ciągnie z rana i jak wrócimy do pracy- wiadomo, chce się wyszaleć! Gdy zmęczy się spacerem po Polach Mokotwoskich czy bieganiem za frisbee to chodzi ładnie(może nie przy nodze ale spokojnie). O ile ja te 25kg mięśni utrzymam o tyle dziewczyną pomiata niemiłosiernie.
Co zrobić?
Taktyka smakołykowa nie działa.
Konsekwentne zatrzymywanie się w momencie gdy zacznie ciągnąć nie skutkuje.
Na razie nie chcemy wracać do klasycznej smyczy bo w miejsca gdzie chodzimy to 5m automat spisuje się rewelacyjnie.
Pies chodzi dobrze gdy się zmęczy i nie widzi
Czytałem o obrożach uzdowych. Opinie są podzielone ale z reguły behawioryście rekomendują.
Prośba o poradę.
Na ten moment Cookie niszczy system.
Pozdrawiam,
Michał