Jaki piękny Misiek! I jakie piękne zdjęcia! Dawno nie widziałam tak radośnie hasającego po śniegu psiaka, aż mi się przypomniała moja Kora, która pewnie zajada śnieg kilkaset kilometrów stąd. I pewnie też biega jak głupia, chociaż podejrzewam, że ma mniej gracji niż Twój rozbrykany Misiek :D