Dzięki mtf zalesie za podniesienie wątku.
Pojechałam tam dziś rano. Ale psa nie widziałam. Zostawiłam michę z jedzeniem. Cieplutką aromatyczną. Może choć się posili jak ją znajdzie. Mam cichą nadzieję, ze moze znalazł się wlaściciel lub dobra dusza której pies zaufał. Chyba narazie nic złego sie nie stało bo sprawdziłam pobocza drogi na długim odcinku i nic nie znalazłam.
Sprawdzę jutro. Czy są na forum osoby z tej okolicy (Wilga) które ewentualnie pomogły by złapać psa?
Kilka lat pracowałam w psiej branży, z psami ale z łapaniem nie miałam do czynienia, no chyba, że w przypadku mojej serdelterierki na działce.