Witam
Wasze forum czytam już od dawna i dużo mi pomogliście, za co bardzo dziękuję. Prowadzę obecnie taką niewielką hodowlę domową(28 dorosłych psów, głównie labradory i border collie). Nie powiem, jakiś pieniądz przynosi, ale ostatnio coraz z tym gorzej. W ramach ograniczenia wydatków wpadłem na pewien pomysł. Brat pracuje w rzeźni i ma dostęp do dziesiątek kilogramów niewykorzystanego mięsa. Głównie krew, skóra, ścięgna itd. Normalnie oni to wszystko mielą i utylizują. Ale czy nie możnaby wykorzystać tych produktów jako karmy? Przecież te kupne też są robione z takiego syfu, nie mówiąc o kebabach, które sami jemy. Jedyny problem, że zbiornik z odpadami jest opróżniany raz w tygodniu. Ale chyba nic przez ten tydzień by się nie stało? W końcu nie ma już strasznych upałów. Co o tym sądzicie? Ktoś próbował tak karmić swoje pieski? Bo jeszcze kilka takich "chudych" miesięcy i musiałbym zlikwidować hodowlę. Jestem zdesperowany, liczę na odpowiedź z uzasadnieniem.