Moim zdaniem Kajo padł ofiarą spostrzegania pudli jako rasy kanapowej. Wyfryzowanych, zabawnych laleczek. A przecież to psy myśliwskie, dowodne! Miały pływać, przynosić kaczki, biegać i współpracować, uczyć się. Kajo potrzebuje teraz silnej ręki, kogoś kto nie przestraszy się jego warczenia, nie odpuści przy pierwszej lepszej okazji. Trafiał widocznie na ludzi słabych, którzy chcieli mieć taką laleczkę na kanapie. Był silniejszy i po swojemu -psiemu- pokazywał człowiekowi jak ma się zachowywać i co robić. Jeśli odwrócimy te role -zaczniemy jemu pokazywać jak on ma się zachowywać -będzie dobrze. Tylko trzeba przestrzegać rygoru -żeby Kajo nie mógł pomyśleć, że może przejąć kontrolę. Zero wchodzenia na kanapę bez pozwolenia, zero jedzenia przed jedzeniem człowieka (wręcz ostentacyjne jedzenie tuż przed jego nosem), pilnowanie przy przechodzeniu przez wąskie przejścia -my wychodzimy/wchodzimy pierwsi. Przy najmniejszym nieposłuszeństwie od razu słowne skarcenie. Nie powinno mu się pozwalać na "stróżowanie". To nasza rola. My pilnujemy. My jesteśmy alfa! On nie powinien mieć swojego posłania, swojej kości, swojej zabawki. Możemy mu łaskawie pożyczać na trochę nasze.
To mądry pies, który myślał, że musi zadbać o porządek w "stadzie" bo jest najsilniejszy...