Jeżeli tylko uda się zorganizować transport do Tych, to myślę, że nie ma się nad czym zastanawiać tylko jechać.
To będzie "tylko" wizyta która mam nadzieję rozjaśni sytuację co do stanu zdrowia Maszy.
Jeżeli będzie wiadomo jakie badania trzeba będzie zrobić Maszy i jakie mniej więcej będą koszty tych badań wtedy będzie można się ewentualnie martwić o kasę.
Teraz możemy tylko gdybać, że coś można lub że będzie potrzeba dużo kasy, a tak naprawdę to nic nie wiadomo.
Nie takie trasy pokonywało się na dogo z psiakami ;)
Dla Maszy taka podróż (oczywiście autem) nie powinna być problemem. Ona bardzo grzecznie jeździ, nie ma choroby lokomocyjnej. Myślę, że większość drogi by przespała :)