Jump to content
Dogomania

Zuzol

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zuzol

  1. [quote name='Zuzol'] Zapomniałam poprosić, żeby nie odpisywać, nie komentować, mego wpisu, bo czas lepiej poświęcić czemuś konstruktywnemu. Ode mnie nic już więcej nie będzie, nie pasuję do towarzystwa wzajemnej adoracji. Mam tylko nadzieję, że nie przeczytam, że SAM niestety był tak ciężko chory, że już nic nie dało się zrobić:-( . A potem parę wpisów typu, szkoda:placz:, tak musiało być, nic i tak nie dałoby się zrobić, parę smutnych buziek i czyste sumienie. ŻEGNAM.
  2. Pisze ponownie, bo poprzednia odpowiedź się nie ukazała (pewnie coś pokręciłam) CO zrobiłam???? DWA RAZY PYTAŁAM. Mało??? Zakupy na bazarku - nie dla każdego. Nie trzeba kupować na bazarku, żeby pomóc. Badania nie są na cito? Może i tak, ale czy któraś z was jest weterynarzem, żeby to orzec i to na tyle dobrym weterynarzem, że umie to orzec na odległość? W mojej rodzinie dogi są od trzech pokoleń (nigdy nie hodowaliśmy psów, nawet ich nie wystawialiśmy to zawsze były psy "do kochania", dziadek zawsze miał dogi takie jak SAM, moja mam arlekiny, a ja czarne) i według mnie zdrowy dog tak nie wygląda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! DOg to nie hart!!!!!!!!!!!!!! Wiem, że nie ma na wszystko czasu, ale tyle samo czasu co napisanie czegoś zajmuje telefon do weterynarza lub hotelu. Brak czasu nie jest wytłumaczeniem. Jak się już coś zaczęło, wzięło na siebie odpowiedzialność, to trzeba to zrobić do końca i to zrobić dobrze. A jeśli nie można czegoś wziąc na swoje barki, to zwrócić się o pomoc do dobrze działającej fundacji (nie prowadzę żadnej, kilka wspieram finansowo) A na brak czasu najlepsza jest organizacja pracy. Trzeba zrobić: 1. listę zadań 2. wyznaczyć terminy wykonania 3. poszukać pomocy 4. rozdzielić zadania, jeśli jest między kogo 5. koordynować pracę Z przykrością stwierdzam, że wolicie gadać, niż się zorganizować. Byle dla SAMa to się źle nie skończyło, bo ten pies wam zaufał !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  3. [quote name='tu_ania_tu']Sam musi mieć zrobiony profil trzustkowo-jelitowy, nic innego nie pomoże nam dojść do tego co się dzieje z jego układem pokarmowym. Gosi Grand miał pobieraną krew która wysyłana była do Niemiec - koszt badania 200 zł i dopiero z tych wyników dr Słodki mógł wywnioskować że z trzustką Granda kest wszystko ok, ale jelita są chore. Ze zwykłego badania wynikało że pies zdrowy - jak nasz Sam[/QUOTE] Witam po długiej przerwie. Przepraszam za szczerość, która pewnie wiele osób zdenerwuje. Czy ktoś z obecnych na forum może "potrząsnąć" całym towarzystwem i zrobić coś, żeby działać a nie gadać. Od kilku dni jest mowa o tym, że "trzeba zrobić" badania. A może lepiej je zrobić, a nie pisać o tym. Jak można pisać, że dziś już nie zadzwonię do hotelu, bo nie mam siły? I to nie jest wpis o godz. 23.59, a po południu. Propozycja wpłąty przez jedną z osób - bez odpowiedzi. Na moje dwukrotne pytania, jak można pomóc - zero odpowiedzi. Tylko reakcja nt weterynarza, o którym "śmiałam" powiedzieć, że według mnie jest dobry. A czy ktoś zadzwonił do tego weterynarza i zapytał, czy nie robi takich badań na miejscu? Pisałam - że badania, które ja robiłam w Polsce robi tylko on. Może jest taniej, a może drożej ale trzeba by zapytać czy nie da zniżki. Nie wiem. Ale liczy się też czas!!!!!!!!!!!! Nikomu korona z głowy nie spadnie - CHYBA- jeśli wykona jeden telefon do tej kliniki, albo kilka telefonów do kilku klinik. Całe leczenie SAMa trwa tak długo, bo nie ma dobrej diagnozy. Jak tak można???? Tradycyjnie, po polsku - jakoś to będzie. [B]NIE BĘDZIE, jeśli nie ma działań. [/B]:shake: Jeszcze raz bardzo szczerze: [B]lepiej działać[/B] (nawet tylko trochę) zamiast tyle gadać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  4. Pępiak u mnie się sprawdził. Nie jest tani, ale skuteczny, robi badania, których w Polsce nikt nie wykonuje - wysyłają krew do Niemiec (sprawdzałam wszędzie), po jednym z zabiegów chirurgicznych czuwał przy Zuzi osobiście całą noc (bo było ryzyko krwotoku), mnie nie naciągał (sprawdzałam z cenami u innych). Nie jest tani, ale za jakość się płaci. W Poznaniu nikt nie potrafił mi pomóc, "objazdowy" słynny kardiolog z Warszawy też nie, a na te próby wydałam więcej niż u Pępiaka. Ma duże sukcesy w leczeniu nowotworów - rozmawialiśmy o tym. Zuza była w kiepskim stanie - przeżyła spotkanie ze żmiją!!!! Ważne jest, żeby trafić do Pępiaka, a nie jego pracowników. Teraz Zuzia nie jeździ, bo jest za stara na takie podróże, a wyniki sa konsultowane telefonicznie GRATIS. Ale nie o tym chciałam pisać. Próbuję namówić znajoma, która straciła swojego 8 letniego "dożka", na wzięcie SAMa. Mówi, że na razie za wcześnie, ale będę pracować. Jak inaczej można pomóc? Niepokoi mnie ogłoszenie z allegro, szczeniaki do wydania i martwię się co będzie z nimi, jak nie znajdą właścicieli - [URL]http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=2789077457&ars_source=ars&ars_socket_id=7&ars_rule_id=102[/URL] I jeszcze jeden przykry przypadek - 9 letni dog mieszkający w stajni u bardzo dobrej osoby, która opiekuje się wieloma psami znajdkami (konie takie też ma), ale dog niestety nie może się pogodzić z całą resztą i jet zamknięty w stajni, wychodzi tylko na spacery. Historia psa bardzo smutna - pan w więzieniu i pies de facto też w więzieniu :-((( Nie mam pomysłu jak pomóc, może podpowiecie!!
  5. Jestem po raz pierwszy na tym forum. Przeczytałam historię SAM'a. Bardzo chciałabym go wziąć d siebie, ale nie mogę. Mam dżycę (jak kiedyś powiedział pewien pan w parku dogównę), sunia ma już 11,5 roku (od 5 walczy z chorym sercem) i nie mogę jej tego zrobić. Nie toleruje - nigdy nie tolerowała- innych zwierząt w domu, a teraz odebrałaby to jako "zamianę na młodszy model". Moja dożyca dostaje karmę weterynaryjną i osobno mięso wołowe. Dostaje też ser, w którym ma podawane leki - inaczej nie ma sposobu. Mogę polecić dobrego wet - dr Pępiak ze Szczecina. Nie jest tani, ale bardzo dobry. ja ze swoją niunią jeździłam z Poznania i właśnie On wyleczył Zuzę. Najważniejsze - wyniki badań (jak coś nie pasuje) konsultuje na różnych uczelniach, sprawdza. Może warto zadzwonić i porozmawiać.
  6. Moja dożyca ma już 11,5 roku (od 5 walczy z chorym sercem) - jej dzieci mają już 8 lat. Jej "partner" dożył swoich 12-tych urodzin i zasnął. Podstawowa rada - dużo miłości, dobre jedzenie i NATYCHMIASTOWA reakcja na najmniejsze nawet objawy choroby.
×
×
  • Create New...