Jump to content
Dogomania

Hikaru

Members
  • Posts

    24
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hikaru

  1. tak kupuje wszystko w internecie takze mi pod drzwi dowożą i często na jakiś gratis się załapie plus do tego płacąc payu mam cashback :P ps. niestety koty mi się pochorowały, jeden od trzech dni wymiotuje, czasem kichnie i tak jakby sie krztusi, myślałam, że kłaczki,ale nie widziałam ich w wymiocinach, do tego dzisiaj jest bardziej osowiały i nie ma apetytu. Kotka natomiast ma ogromny apetyt,ale w sumie zauwazylam ze ma taki napęczniały brzuch, szczególnie po jedzeniu, ma ok 5-6 miesięcy, rui nie miała, w ciazy raczej nie jest, sutków powiększonych nie ma. Poszlam z nimi do weta,ale nie zdazylam, zamknal wczesniej :( I teraz zauwazylam ze kot zwymiotował robakami, no masakra! Podejrzewam,ze i kotka ma robaki i najpewniej sie od niej zaraził. Pies oczywiscie zlizywał kocie wymiociny zanim zdążyłam sprzątnąc, więc musze wszystkich odrobaczyc. Dziecko zapewne też, ech :(
  2. Pies przygarnięty z ogłoszenia, wlasciciele musieli sie szybko szczeniakow pozbyc bo sprzedawali dom i nie mieli co z nimi zrobic. Matka wygladała jak przerosnięty gończy polski, 3 szczeniaki z umaszczenia jak małe bernardyny, jeden z umaszczeniem podpalanym jak u rottweilera, 3-4 zwykłe brązowe i ten jeden jak widac na zdjęciu, a ojca nikt nie widział. Także szczeniaki od koloru do wyboru. NO niestety biega wciąż w tej kolczatce,ale zapewniam, że nie jest to sytuacja permanentna. Z szelek nam wyrósł bardzo szybko a kolczatka odziedziczona po amstaffie rodziców i tak ją wciąż nosi i naprawde nie mamy teraz kasy, na nową obrożę, ale za miesiąc dwa jak z tej wyrośnie kupimy mu normalną. Ostatnio wydatki mnożą sie jak chore, tak sie zbiegło w czasie że wszystkim się karma skończyła w jednym miesiącu, a kupujemy zawsze takie duże worki, dla swinek, psa, kotów plus żwirek gdzie każdy po 100+zł :< I pies mial zagrzybione uszy i weterynarz dokosiła nam najdroższy chyba lek na rynku,ale przyznam że w tydzień go wyleczył, i szczepienia kocie :( Nie jest tak, że nie mam pieniędzy żeby im zapewnić odpowiedni byt, po prostu chwilowo sytuacja wygląda tak a nie inaczej i różne są priorytety gdzie karma na pewno ma pierwszeństwo. Fakt ze psu idzie worek co miesiąc,ale takim świnkom wór starcza na pól roku, a kotom jak są teraz dwa, to miejmy nadzieje, że chociaż na 3-4 miesiące. Generalnie pies dobrze chodzi na smyczy,ale często go też spuszczam o ile okoliczności sprzyjają. Na zdj jest z psem rodziców, niestety mama jest po operacji kolana, ojczym ma drugie zmiany i muszę codziennie również z ich psem wychodzić, ale to dobrze, bo od małego często naszego psiaka spotykał i dzieki temu go toleruje w miarę dobrze, chociaż za towarzystwem nie przepada ;)
  3. Myszoskoczki miałam dawno, dawno temu i owszem były dwa :) A co u zwierzyńca... Muszę powiedzieć, że w miarę dobrze. Gromadka zamiast się pomniejszyć, powiększyła się o kotkę, którą przygarnelismy, kotka pierwotnie mieszkała u mezczyzny który gromadził koty na potęge i w ogóle się nimi nie zajmował, byla schorowana, niedokarmiona i pogryziona. Kobieta która zabrala koty (rowniez jej rodzenstwo) temu mezczyznie, mowila ze nie wierzyła, ze przezyja,ale udalo sie i kotka mieszka z nami juz jakies dwa miesiące. Pokochaly sie z moim kotem natychmiastowo :) Pies nauczył sie siusiać na dworze, rzadko zdarzy mu się zalatwic w domu, czasem tylko popusci, także wszystkie moje przeżycia wydają się jak koszmarny sen, naprawdę. Jedynie pies pokazuje pazur jak zostaje sam w domu, nie to, że niszczy, ale naprawdę na potęge wszystko sciąga z blatu. Wszystko, patelnie, garnki, te blaszki z gazu, deske do krojenia, łyzki drewniane już nam pozjadał, no wszystko co w zasięgu jego łap, a są naprawdę długie!~Najgorsze jest to, że dwa razy zdjał pokrywkę z garnka, pozalewał olejem całą kuchenkę, wychlał pół gara oleju i wszystko zarzy***. Ile było sprzątania, żeby podłoga niue była tłusta to historia nie do opisania. Oczywiscie staramy sie wszystko chować, ale no nie wszystko się da, bo i radio stoi i koszyk z duperelami na narożnej szafce i kocie miski, no mamy z tym problem. A jak kuchni nie rozbraja to łazienke, kosz wiklinowy doszczętnie zjedzony, papier toaletowy-najlepsza rozrywka. Myślę czy nie wstawic do kuchni kolejnej bramki,ale nie mamy tam futryny i nie wiem czy się bedzie trzymać na tynkowej ścianie. A w drzwiach łazienki czy nie wstawić okienka by koty przechodziły i łazienkę zamykać, nic innego mi do głowy nie przychodzi,ale to kolejne koszta, gdzie obecnie u nas krucho z kasą :< Jeszcze synek noge połamał i już dwa tyg w gipsie ma całą nogę, także przez pierwsze dni ciężko było ze spacerami, ale generalnie już system wypracowaliśmy i dajemy radę. tu filmik kotków [URL]http://youtu.be/Q7b4hVyihs4[/URL] oraz parę zdjęć [IMG]http://imageshack.us/photo/my-images/827/psih.jpg/[/IMG][IMG]http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/843822_337299186379362_1336797768_o.jpg[/IMG][IMG]http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-frc1/858327_340769669365647_1266276049_o.jpg[/IMG][IMG]http://sphotos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/17646_340769226032358_528604556_n.jpg[/IMG][IMG]http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/321388_330128587096422_737399963_n.jpg[/IMG]
  4. Dziekuje za rady, stosuje sie do nich ale na efekty pewnie trzeba poczekac. Koscia sie znudzil i juz nie warczy przy niej. Najgorsze jest to, ze przestal sikac na podklady i sika wszedzie tylko nie tam, stoi i mi przy nodze sika, pod lozkiem sika i ucieka odrazu, jestem juz wymeczona fizycznie, wszedzie te siki jego...
  5. sluchajcie, mam problem. Kupilam psu taka duuza kosc naturalna do obgryzania (do tej pory dostawal male i je zjadal w 5min) ta jest naprawde ogromna. Dalam mu, chcialam go poglaskac, a on zaczal warczec, a jak probowalam zlapac kosc, probowal mnie ugryzc. Podobnie bylo dzisiaj z karmieniem, jadl z miski jakby ktos probowal mu zabrac, a jak chcialam poglaskac go po pyszczku przy jedzerniu (zeby sie upewnic wlasnie, ze nie jest agresywny) tez zaczal juz warczec,ale nie probowal ugryzc tak jak teraz. Normalnie sie wsciekl przy tej kosci. Nie wiem jak reagowac, zabralam mu obecnie kosc. Nie wiem, czy siedziec przy nim trzymajac ta kosc az sie nie uspokoi, czy jak reagowac na te jego wybuchy zlosci?
  6. Z klatką problem jest o tyle duzy, ze musialaby byc naprawde wielka, a my mamy wybitnie male mieszkanie bo dwupokojowe 35m, z czego lazienka jest taka ze nawet umywalki w niej nie ma, bo ledwo sie miesci, szafki tylko wiszace, wiec kuwety nie mamy gdzie postawic. Mamy zamykana kuwete, ale niestety musi stac na ziemi a pies wklada do niej łeb i tyle. Taks samo przedpokoj, jest wrecz miniaturowy, stoi w niej szafa i nic wiecej, nawet szafka na buty nie wejdize, a co dopiero klatka. W naszym pokoju podobnie, nie ma na nia po prostu miejsca. A ze nie mozemy zamknac drzwi z przedpokoju do naszego pokoju bo ich po prostu nie mamy, myslelismy o tej bramce nieszczesnej. Piesek bierze witaminy osteo vit i bral wlasnie rumen tabs,ale jak napisalam wchlanal cale opakowanie jednorazowo oO
  7. Witam, dziekuje za odpowiedzi :) W kwestii tego szkolenia, naprawde bym chciala,ale teraz finansowo jesteśmy naprawde przyciśnięci do muru i wręcz każda złotówka się liczy szczególnie, że idą święta :( I tak jak pisalam, czas na dojazdy i brak mozliwosci co zrobic z dzieckiem, byc moze skorzystam z rady i poszukam jakiegoś doświadczonego dogomaniaka z Warszawy, moze ktos mieszka w okolicach Bródna :P I fakt, nie wzielam pod uwage tego, ze pies moze sie nie posluchac i poleciec,ale spuszczam go tylko w okolicach daleko od ulicy. Staram sie byc konsekwentna i prowadzic go tylkoz prawej strony wózka bo i mi tak łatwiej, bede go teraz czesciej nagradzac, za to ze idzie ładnie przy nodze/wózku. Obecnie ma szelki, ponieważ takie odziedziczyliśmy, ze styczniowej wyplaty postaram mu sie kupic obroze, chyba ze w grudniu jakos sie uda. Mamy kolczatke odpowiedniej wielkosci,ale jakos nie widzi mi sie go w niej prowadzac, bo jest niezwykle łagodny i wydaje mi sie, ze to bylaby znaczna nadgorliwosc :< Te smycze z amortyzatorem wygladaja nawet nawet (musze koniecznie taka polecic rodzicom, co to ich amstaff wyrywa mamie nadgarstki, bo ojczyma to sie jeszcze w miare slucha) i niedrogie, wiec tez postaram sie w niedlugim czasie kupic. Starsznie chcialabym jakos sobie dorobic, ale kurcze, bedac z dzieckiem w domu nic nie moge znalezc :< Beta&Czata kurcze urocze to psisko, pocieszylas mnie ta wzmianka o delikatnosci wzgledem dzieci, przy moim sie obecnie na to nie zapowiada, ale pracujemy nad tym :P Kurcze, pies zaczał jesc kocie kupy, poszlam do weta i kupilam mu tam witaminy oraz jakis preparat ze zwaczem na to jedzenie kupek. Niestety kot dzis zrzucil opakowanie tego preparatu Rumen Tabs i pies zjadl wlasciwie cale opakowanie poza dwiema tabletkami oO Smieje sie, ze kot chce sie chyba psa z domu pozbyc, ze zrobil zamach na jego zycie, ale to same naturalne skladniki bez dodatkow witamin wiec chyba nie da sie tego przedawkowac? Efektow ubocznych brak, a kocie kupy je dalej. Pojde jutro do weta i sie poradze co w tej kwestii poczac, domyslam sie ze nawet mega jednorazowa dawka to nic nie zmieni. naprawde jak patrze na tego kota i psa, to sa jak Pinki i Mozg, kto ogladal, ten wie. Z czego oczywiscie Mózgiem jest nasz kot. Niestety pies sieje ogromne zniszczenie w domu,pewnie jakby kota nie bylo, sytuacja nie wygladalaby tak zle,podejrzewam ze polowa zniszczen jest spowodowana gonitwa i tym ze pies wszedzie chce wejsc goniac za kotem. Ostatnio pogryzl nam wiklinowy kosz w łazience :/ i w kwestii wchodzenia na lozko, to juz nawet nie chodzi o to, ze chce wejsc w nocy jak spimy,bo wtedy sie wygodnie rozklada na swoim kocyku (faktycznie nagradzanie go daje niesamowite efekty, wystarczylo pare razy sie pocieszyc i od tego czasu glownie spi wlasnie tam) ale o to, ze jak wychodzimy to on wskakuje na to lozko, zawsze koldra, czy koc sa posciagane itd nie wiem, moze to tez zły wpływ tego kota, przewalony drapak to standard juz. Chce kupic bramke wejsciowa do pokoju, poniewaz nie mamy tu drzwi. Zastanawiam sie czy taka bramka [url]http://allegro.pl/pro-bramka-zabezpieczajaca-dla-psa-mocna-stalowa-i2820658511.html[/url] 78cm bedzie wystarczajaca, czy taki pies w typie szwajcara jej nie przeskoczy/nie zje? Sa tez 110cm ale 50zl drozsze, jezeli jednak ma byc pewniejszym zabezpieczeniem, to juz wole przyoszczedzic i w taka zainwestowac. Ma ktos dosiwadczenie z takimi bramkami? Pies bylby zamkniety w przedpokoju i kuchni, do lazienki drzwi chcemy blokowac ze szczelina tylko by kot mogl wejsc, poniewaz tam pies zajmuje sie rowniez dywanikiem/koszem i kocia kuweta, a w przedpokoju kuchni sa juz tylko meble. Boze, zeby tylko im nic nie zrobil :P i asiak_kasia, doskonale rozumiem twoje podsumowanie, jak juz wspomnialam, emocje u mnie wziely góre i przycmily troche rozsadne myslenie i wiem, ze nie zawsze psy dobrze na tym wychodza, jeden odda, drugi wypusci, a trzeci Bóg wie jeden co zrobi. idzie teraz okres swiat, dzieci wolaja o psy a rodzice szczegolnie tacy ktorzy wczesniej psa nie mieli, a szczegolnie szczeniaka, zgadzaja sie w ogole bez pomyslunku :< Wiem, bo przeciez sama jestem ofiara analogicznej prawie głupoty :( zamieszczam jeszcze aktualniejsze zdjecie psiaka bo galerii nie idzie mi zalozyc, jest tam napisane, ze samo powinno przekonwertowac zdjecia do odpowiedneigo rozmiaru, moze jednak musze to zrobic sama, bo nie chce mi ich wrzucic, wciaz w trakcie dodawania wyskakuje biala strona :/ [IMG]http://img534.imageshack.us/img534/3782/20121201192734.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/8562/20121203223519.jpg[/IMG]
  8. Właśnie próbuję założyc galerie, ale niestety zdjecia nie chca sie zuploadowac oO Nie poddam sie jednak! Piesio po drugim szczepieniu, raz nam narobil strachu bo strasznie kulal, nie mogl wrecz stanac na łapce, poszlam z nim jednak do weta i ten kazal wrocic nazajutrz jezeli sie nie poprawi. Po powrocie do domu juz ledwo kulal :P Pewnie ze wzgledu na swoja wielkosc cos sobie nadwyrezyl. Powiem wam, no teraz nie wyobrazam sobie bez nich zycia, ze wzgledu na to ze calymi dniami jestem sama, to dziecko i jego wyglupy glownie z psem, albo psa z kotem dodaja tyle uroku do dnia codziennego, ze nie sposob to opisac. Fakt, ze bywa ciezko, ale przeciez nie o to chodzi w zyciu by bylo latwo. Tym bardziej ze juz wlasciwie z górki, siku poza matą zdaża się naprawde sporadycznie, wiec juz w ogole sie nie martwie ze w cos wdepne, nawet kupki robi ładnie na mate, pod tym względem naprawde widze postepy. Jednak co ja pewnego dnia przezylam po powrocie do domu, jak Boga kocham myslalam ze ktos nam sie do domu wlamal. Moje wnioski z przebiegu zdarzen, pies ganial kota, wskoczyl na lozko, potem na stol, ze stolu zrzucil gardenie, rozbila sie doniczka, rozszarpal ja tak ze kazdy lisc skladal sie z minimum paru czesci, ziemia byla wszedzie od balkonu w duzym pokoju (tez mi duzy.. ale ok, najwiekszy :P ) po przedpokoj (przysiegam jakby sraki ptakały nie dałabym rady tej ziemi tak rozniesc po calym mieszkaniu jak one to zrobily) Drapak kota przewalony w wejsciu, koldra i jakies ubrania z krzeseł na podlodze wymazane w ziemi, szczątki doniczek porozrzucane po calym mieszkaniu, przysiegam, jak to zobaczylam i sie zorientowalam ze to jednak sprawka naszych podopiecznych parsknelam smiechem, chyba nic innego mi nie pozostalo. Potem pod mata do sikania znalazlam jeszcze rozmazana kupe oO Sprzatania bylo co niemiara, szczegolnie ze nasz odkurzacz byl oddany do naprawy na gwarancji, jednak podolalismy. Narzeczony oczywiscie kurwił ile wlezie i straszyl psa ze go oddamy, ale jak juz sprzatnelismy i usiadł na podłodze, a pies wtoczył mu sie jak zwykle na nogi, znowu milosc zaktwila, tak to jest z klotniami w zwiazku :> "AAA nienawidze cie ty %^#%# po 10min... Kochanie, przeciez wiesz ze zyc bez Ciebie nie moge..." XD Lol, no tak mi sie skojarzyło. Cóz, pies bezpiecznie został, wciaz jest na swiezym jedzeniu bo naprawde nie potrafie go wyrzucic a notorycznie do nas napływa, jeszcze niedawno mu ugotowałam potrawke z zoladkow i serc kurzych z włoszczyzna, ograniczam jednak do minimum ilosc wywaru jaka dostaje, bo mega kaluze sa nie do unikniecia i nie laduja juz na macie :S Jednak piesek zaczał wcinac kocie kupki z kuwety, doczytałam sie ze swiadczy to o braku minerałow i witamin (?) takze udam sie do weta po jakis preparat uzupelniajacy. Przed nami jeszcze jedno szczepienie,ale przyznam ze zdarzy nam sie z nim czasem wyjsc na krotki spacer. Jak idziemy bez dziecka to naprawde psi aniol, nic nie ciagnie, jest wesoly i radosny, tak jak mowilam sytuacja komplikuje sie jedynie jak idziemy z dzieckiem, badz spotyka dziecko na swojej drodze, ciagnie skacze piszczy i nie moze wytrzymac tak chce sie bawic z tym mlodym czlowiekiem. Dzis zrobilismy rundke z wózkiem dla wyprobowania jak to bedzie, jak mial za dluga smycz to wlazil pod kolka, ale nie chamowałam i pare razy na niego najechałam (delikatnie) i rzadziej mu sie zdarza, ale jak go spuscilam ze smyczy to jak żołnierz szedł krok w krok przy wózku, w szoku bylam! Coraz czesciej jednak mysle o tym szkoleniu, jednak z pieniedzmi krucho i czas nie wiem jak znajde bez dziecka, nawet nie bardzo mam komu synka podrzucic a jeszcze zeby gdzeis jezdzic na to szkolenie :( piesio niestety jedynie kompletnie ignoruje nasz zakaz wchodzenia na łózko, pare razy nawet klapsa dostał, ale i tak bezczelnie wlazi, budze sie rano a on z nami do kompletu, jakby malo nas bylo, ja kot dziecko i narzeczony to jeszcze pies! Zastanawiam sie czy to nie wynika moze z zazdrosci, ze wszyscy moga, nawet jego wróg kot? Z kotem jest po prostu idealnie, stara sie byc naprawde delikatny dla niego i sie swietnie ze soba dogaduja, czesto sie ze soba bawia co widac na filmiku [url]http://www.youtube.com/watch?v=zG7uihaZjsE[/url] I naprawde, dziekuje kazdej jednej osobie chociazby za najmniejsze słowo otuchy, a przynajmniej nie wrogie nastawienie. Nawet nie wiedziałabym co bym straciła, jednak pies to tak wierny przyjaciel, krok w krok za mna... Wiem, ze glownie chodzi mu o jedzenie, ale co tam :P Pomimo, ze nie jest latwo, to jestem naprawde szczesliwa z obecnego stanu rzeczy. No i problem z galeria, zaznaczam przeslij zdjecia i laduje sie, laduje laduje laduje i biala strona oO I zdjec nie ma... Wtf...
  9. Tego nie wiem, zeby nie skłamac, zapytam sie mamy czy jest wyjmowane i potem przyprawiane, czy odwrotnie. Wiem, ze musze sie bardzo cieszyc, jednak jak juz przy mnie robi to sika na podloge :< Nie zlapalam go jeszcze na tym podkladzie,ale dopiero mam je od wczoraj, wiec tak jak mówiłam, nie przekreslam ich :)
  10. Witam, troche mnie tu nie było :) Dziś piesek był na kolejnym odrobaczeniu, jeżeli nie będzie robaków to po weekendzie ostatnie szczepienie. Waży obecnie 10.40, podwoił swoją wagę odkąd jest u nas, na pierwszej wizycie ok 2-3tyg temu wazył 5kg! Chowa się świetnie. Byliśmy z nim raz na krotko na dworzu, z dzieckiem to jest masakra, pies szaleje ciagnie wciaz chce za dzieckiem biegać, jak mały szaleniec, widać, że strasznie zżył się z naszym synkiem,bo jak dzis szłam z nim do weta bez synka, to normlanie szedł i nie ciagnał. Moze "normalnie" to lepsze okreslenie, wciaz wchodzi mi pod nogi, jak idzie z lewej chce na prawą, z prawej na lewą a najlepiej między nogami. Galerie dzis zaloze, moze nawet wrzuce filmik jak sie z kotem wyglupia i z dzieckiem ;) Niestety w sikaniu mamy rozwój wsteczny, tam gdzie lezały gazety teraz stoi szafa, przed nia gazety ale i tak leje gdzie popadnie. W nocy czesciej idzie do przedpokoju na siusiu i kupke,ale niekoniecznie na te gazety robi, a w ciagu dnia to i kuchnia i duzy pokoj, a jak zapomne dziecka pokoju zamknac gdzie wciaz lezy dywan to mam gwarantowanego klocka centralnie na dywanie. Próbowałam używac podkładów seni 60x60 zaplacilam ok 6zl za 5 sztuk, jednak nasz pies jest conajmniej dziwny. Kladzie sie na nie, nawet jak przetrzemy nimi po jego siku i sa nim namoczone to on i tak tam sie kladzie, tak samo jak na zasikane gazety. Generalnie pierwszy raz sie z czyms takim spotykam, ze pies sie kladzie na zasikane rzeczy. Pare razy zrobil siusiu na podklad,ale czesciej sika z boku,albo w ogole gdzie indziej. Nie poddaje sie jednak. Chetnie podklady przyjme, bo i tak sa lepsze niz gazety! Tak, jestem z Warszawy z Bródna dokładniej :) Co do karmienia, przez ostatnie dni nie dostawał w ogóle suchego. Wspominalam ze duzo po nim sprzatam,ale chodziło mi głównie o siusiu, gdzie robi wielkie kałuze i dosc czesto. Mam taka sytuacje, ze mama pracuje w kateringu i pare razy w tyg przynosi mi wiaderka gotowanego kurczaka (korpusow, szyjek, czasem udek,ale to rzadziej) marchewki i innych warzyw z wywarów. Gotuja tam na nich rosol i potem musza to wyjac i wyrzucic, wiec przynosi mi to i ostatnio obskubuje mu to z tymi warzywami (marchew seler, pietruszka) oraz z ryzem/makaronem/kasza zaleznie co akurat ugotuje i podaje mu tak. Kupilam tez serca kurze i ugotowalam w wodzie i tym wywarem mu to czasem podlewalam. Na razie tam mam naojszczedniej, ale wiem ze moge go przebialczyc i pewnie nie dostaje odpowiednio zbilansowanej diety. Co drugi dzien dawałam mu tez bialy ser z jakims owocem (O dziwo wszystko wcina, jablko banan -mam nadzieje, ze nie walnelam gafy dajac mu to,ale wyczytalam ze dobrze dac mu jakis owoc surowy czy warzywo). Zamowilam karme Brit extra large 18kg za 108zl oczywiscie dla juniora i czekam na nia. Z barfem sie na razie wstrzymam,az sie tu ze wszystkim ogarne. Jednak nie chcialabym sie ograniczac tylko do suchego,ale wiem juz teraz ze nie mozna mieszac i tego i tego. Chodzi o to, ze nikt chyba nie chce w kolko jesc chleba z serem, czy wedlina, wszystko sie nudzi. Chcialabym mu urozmaicac diete,ale nie chce mu przedobrzyć. Zauwazylam tez, ze gdy je te gotowane jedzenie, robi rzadziej kupy i nie tak okazale, jak gdy jadł Dog Chowa juniora dla ras duzych. CO do jego charakteru jest cudowny, taki przytulasny i łagodny :) Wszystko znosi za łózko, tzn znosił do niedawna bo obecnie sie juz tam nie miesci ;) Niestety spi wiecznie pod lozkiem pod przescieradlem ze go nie wiadc, czasem noga wystaje i dosc czesto zdarza sie na niego nadepnac. Ma poslania w dwóch miejscach a i tak wlazi pod to lozko, chyba lubi atmosfere prywatnosci pod tym przescieradlem ;} Z kotem sie dogaduje super, kot mu wyjada z jednej miski, pija razem wode z jednej i nawet nie warknie, inaczej gdy kot cos je i pies chce gryza :D Kot zwiewa i nie mysli by sie dzielic. Kot to w ogole koci ideał, nie mialam pojecia, ze moga byc tak łagodne. Nigdy nie drapie, az zaluje ze nie drapnie czasem mojego dziecka moze mialby spokoj. Dziecko nosi go dobrze,ale kot w ogole tego nie lubi i placze okrutnie,ale staram sie pilnowac by tego nie robil, jednak dziecko jest wybitnie oporne. Mamyt aki 1.20cm koci drapak z domkiem po srodku i dziecka punktem honoru jest wsadzic tam kota i wkladac mu tam samochodziki bo kot sie nimi bawi... Na szczescie na gornej polce ani pies ani dziecko nie siegaja i kot smacznie tam sobie wlasnie spi. Wiecznie do synka chodzi do lozka, kladzie sie tuz przy buzi, lize go, jest po prostu cudowny. Jak usypiam dziecko to przychodzi kladzie mu sie na brzuchu... Nie wyobrazam sobie teraz, bym miala je oddac, po prostu nie i koniec. tym bardziej ze synek chodzi i caluje je wiecznie,oraz obowiazkowo przytula sie do psa :) Załaczam jeszcze zdjecie jak wyglada moja kąpiel -nigdy nie jestem sama, ani w łazience,ani w kuchni xD[IMG][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/39/20121127211022.jpg/"][IMG]http://img39.imageshack.us/img39/1373/20121127211022.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL][/IMG] Pozdrawiam wszystkich serdecznie, ide sie zajac dzieckiem! Ps. CO do choinki, to przyznam, ze chyba wole sie uczyc na własnych błedach, pewnie bede klęła, ale tak ja chce miec, to nasze pierwsze swieta we własnym mieszkaniu. Bombki mam tylko drewniane, takie rozne ludziki, choineczki, balwanki itd wiec przynajmniej nic sie nie potłucze. Zobaczymy, najpierw postawie samo drzewko bez ubrania i będę obserwować...
  11. No prawdę mówiąc, my mieszkamy na 10 pietrze i naprzeciwko tez nie ma bloku, jest juz ulica i sporo dalej osiedla 4piętrowców,jednak lubie miec firanki, jest bardziej przytulnie ;-) Postanowione jest, że choinkę również przywiążemy. I założe galerie na pewno,sama jestem ciekawa co z tego psiaka wyrosnie :)
  12. 428 stron... Wow ! poczytam losowe strony :P co do firanek to te kwiatki sa przyszyte na stałe... i tworza cały urok firanki, niestety nie mam lepszego zdjecia,ale to te czerwone kropki na firance :P Jak tylko kupie nowe sznurkowe, to je zmienie. Co do choinki czytałam o tym przymocowaniu do sciany, jednak musieli bysmy specjalnie wbijac w sciane gwozdzie czy wkręty... chociaz jezeli choinka ma leżeć na ziemi i gubic na potęge igły,to chyba jednak ja przywiaze,tym bardziej ze mam dwie ramki do powieszenia, wiec moze to bedzie rozwiazanie. Najpierw jak stanie samo drzewko zobacze reakcje i bede obserwowac. I niestety moj szczeniak byl dosc mocno zarobaczony, potrzebne byly 3 tabletki, a takie robaki widziałam pierwszy raz w zyciu :x Wiem, ze Kakadu jest drogie, obkupilam sie tam po pas poki mieli znizki pracownicze i kupowalo sie niewiele drozej od ceny hurtowej. Teraz jestem fanką allegro i sklepów typu telekarma czy zooplus, ale prawie wszystko i do domu i dla zwierząt kupuje na allegro, nawet z kosztami przesyłki wychodzi o niebo taniej. [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/7489/20121030105422.jpg[/IMG]
  13. Kurde, aż człowiekowi lżej na duszy,jak widzi takie posty :) Zrobimy tak, ze narzeczony jednak wstanie wczesniej i pojdzie z psem (ja dzieki temu nie bede musiala sie rano ubierac ), potem pare razy z dzieckiem rundki i wieczorem jak narzeczony wróci to on przejmie piecze nad dzieckiem a ja pojde na dłuzszy spacer i wszyscy powinni być zadowoleni. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Firanki super, chrzestna synka ma takie i wygladaja swietnie, może kiedyś jak kotek wyrosnie z tych zabaw (czytałam ze przewaznie wyrastają) to znowu wrócimy do standardowych dla odmiany. Co do tych podkładów, chętnie bym się na nie zdecydowała,ale do wypłaty liczymy każdy grosz więc pare dni przemęcze się jeszcze z gazetami, ale faktycznei jakby robił TYLKO na podkłady byłoby genialnie, bo po kazdych siuskach dosłownie trzeba myc podłoge, bo przemywanie szmatką nawet pare razy nie daje super efektów i jak sie boso chodzi to czuc, ze jest nie tak jak powinno. Pracowałam kiedys w kakadu i tam ceny tych podkładów były kosmiczne i do tego taka ramka na te podkłady. Kupie na allegro podobno sa jakies o zapachu trawy ze pies oprzec sie nie moze? Abstrahując od tematu, czy jak wasze psy miały robaki, o ile w ogóle, robiliscie dzieku jakies dodatkowe badania? Czytałam ze jezeli sie regularnie sprzata odchody to nie ma mozliwosci zarazenia dziecka,ale weterynarz wspominała by zrobic dziecku jakiś przegląd czy nie ma robaków.. I tak,dobrze wiem, że za dużo sobie wzielismy na głowe,już siedzieliśmy i nad tym debatowaliśmy, nie pomyślałam po prostu. Wiedziałam jak wygląda wychowanie małego dziecka, wiedziałam jak wyglada wychowanie psa,jednak nigdy nie pomyślałam jak to pogodzic i czy jedno nie stoi na przeszkodzie drugiemu. I faktycznei byłam zrozpaczona, nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje. Zawsze byłam niezdecydowana,jednak tego, ze chce psa/kota czy jakiekolwiek zwierzę zawsze byłam pewna, nigdy nie żałowałam tej decyzji, a jak nagle zrobiło się bardzo ciężko i pojawiły się myśli o oddaniu,spanikowałam. Byłam na forum szwajcary.com czytałam o karmieniu o metodzie BARF na którą jednak mnei nie stać i stwierdziłam, ze dwa razy dziennie bede podawać tego Brita ( o ile dobrze sie przyjmie) i dwa razy dziennie gotowaną karmę, bądź surową. Jednak własnie gdzies wyczytałam, ze nie powinno sie tgo samego dnia łączyc suchej karmy oraz gotowanej? Dobrze mówie?
  14. Gezowa-kotek błyskawicznie załapał o co chodzi z kuwetą i ani razu nie zdarzyło mu się zrobić poza nią. Właściwie to z kotem nie mamy żadnych problemów,poza nieszczesną firanką do której poprzyczepiane są kwiatki-cel naszego kota, ale firanki mozna zmienic. Kupie z innego materiału, by nie było widać sladu jak sie ich uczepi,obecnie mam takie super gładkie gdzie odrazu robią się dziurki,ale to i tak najmniejszy problem. Dzięki Bogu że odeszły mi walki kota i psa, bo to była maksymalnie duża dawka stresu. Wciąż kotek prychnie na psa, jednak tylko w sytuacji gdy juz jest zapędzony w kozi róg i nie ma gdzie uciec, a tak to sam przychodzi i go zaczepia. Psu kupie karmę Brit extra large junior 18kg + jakies gratisy na allegro po 108zł znalazłam, gdzieś wyczytalam że to dobra karma dla szczeniaków dużych ras, a cena jest na tyle przystępna, że wydaje mi się to podejrzane... Obecnie piesek załatwia 90%swoich potrzeb w przedpokoju z czego jakieś 70% na gazety, reszta na linoleum,ale to i tak pół biedy, tam można łatwo wytrzec i bez stresu chodzę po innych pomieszczeniach, więc naprawdę szczerze przyznaje,że duzo mniej sie denerwuje jak widzę, że powoli się to jakoś układa. A szczeniaka mamy ślicznego, wygląda jak szczenie szwajcarskiego psa pasterskiego [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/4576/54682129841067026821416.jpg[/IMG]
  15. [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/6264/gabrynio.jpg[/IMG] Tu jeszcze na koniec wrzucam zdjęcie synka i kotka, z nieznanych mi przyczyn kot ukochał sobie spanie z nim i nigdy sobie nie daruje gdy widzi że dziecko śpi. I do Katlis na koniec, Ty siebie uważasz za miłośniczkę zwierząt, pomagasz im i z Bogiem,życze powodzenia, jednak z takim podejściem stworzysz sobie armię ludzi, którym się wszystkiego odechce bo wmawiasz im, że nie potrafią się niczym dobrze zając, a psu zgotują piekło na ziemi. Dobrze się nad sobą zastanów. Mnie tylko zdenerwowałaś, bo ja wiem, że chcę dla nich dobrze. Dla mnie to była kwestia oddać do dobrego domu, bądź zostawić i dobrze się nimi opiekować, nie było nic po środku. Stąd wszystkie pytania i niepewności. Sacred PIRANHA - kurcze, to bardzo podobnie do mnie, z tą róznicą własnie, ze oddanie psa przychodziło mi na myśl :( Na szczęscie nie pracuje więc dam jakoś rade, załuje tylko ze jest zima. Jakby bylo ciepło to butki dziecku na nogi i hop na dwór, a teraz to wiadomo 5 warstw ubrań, walka by założyć czapkę i modlić się by pies wytrzymał :P Na pewno się odezwę jak będziemy już spacerować i piesek zrobi postępy. Póki co grzecznie opanowuje komendy i dobrze się z kotem dogadują, ganiali się dziś niesamowicie po mieszkaniu, szkoda ze biedny piesek tak się kotu daje zrobic w konia :P
  16. mogłabyś przynajmniej popierać swoje zarzuty jakimiś argumentami, czemu pies ma być zepsuty.
  17. Tak, przyleciałam z innej planety, wyśle ci pocztówkę jak pojadę tam na wakacje. Jeżeli dla Ciebie chamstwo, bezczelność i totalny brak szacunku jest na porządku dziennym to w porządku,ale nie obrażaj innych gdy nie obracają się w takim towarzystwie jak ty. Dobrze zdaje sobie sprawę z tego jak wygląda ten świat, ale zapewniam Cie że nie składa się tylko z takiego marginesu i wybacz,ale moje dziecko nie potrzebuje brać przykładu z takich dzieci, mieszkałam wczesniej na dwóch innych osiedlach i nigdy nie spotkałam się z takim ignoranctwem względem własnego potomstwa. Przykre czytać, że dla co poniektórych takie zachowanie jest standardem. Gdzie napisałam, że wiem lepiej niż wszyscy inni? Dyskusja polega na wymianie zdań, a zapytanie o rady kończy się albo ich przyjęciem albo odrzuceniem. Poprosze o linka do zasad forum gdzie jest napisane, że trzeba bezwzględnie przestrzegać rad użytkowników dłuższych stażem. Proszę tylko poinformowac mnie jak należy postępować, gdy część radzi tak, a pozostali inaczej. W tej dyskusji wypowiedziały się również osoby, które niekoniecznie uważają, że powinniśmy oddać te zwierzęta. Nie napisałam wcześniej, że pies jest tuż po szczepieniu,w natłoku myśli zaznaczyłam tylko w pierwszym poście, że niedługo spacery, jednak pies był zarobaczony i pierwsze szczepienie się dość opóźniło. Zdanie, gdzie napisałam, że nie dostałam odpowiedzi na zadane pytanie dotyczyło sytuacji w której szanowni użytkownicy prymitywnie wypominali że pies sra w domu bo mi się wyjść z nim nie chce. Chciałam wiedzieć jak niby mam z nim w tej sytuacji wychodzić. Chciałabym jeszcze wiedzieć skąd tak agresja i pewność, że pies będzie zepusty? Czemu taką czarną wrózysz mu przyszłośc, skoro chowa się świetnie. Napisałam ze rano wyjdzie na 10-15min i co z tego? Nigdzie tez nie napisałam że późniejsze spacery nie będą dłuższe, skończyłaś wróżbiarstwo i teraz wiesz, że dłuższych spacerów nie będzie? Wieczorne spacery mogą być dłuższe bo albo ja albo narzeczony zostanie z dzeickiem,a drugie będzie spacerować, poza tym zima nie trwa cały rok, będzie ciepło, będziemy spacerować całą rodziną. I skąd te pomysły z agresją i lękiem? Z resztą co ja się będę tłumaczyć,dla mnie dalsza dyskusja tego typu nie ma dalszego sensu. Dziękuję wszystkim osobom które życzyły nam powodzenia, zawsze się przyda. Będziemy walczyć i dbać o nasze stadko. Pozdrawiam
  18. Sama dobrze wiem, jak wygląda mój pierwszy post i jeżeli wszystkie negatywne wypowiedzi opierały się właśnie na nim,naprawdę nikomu się nie dziwię. Sama bym pewnie tak samo zareagowała czytając takie wypociny bez ładu i skladu gdzie kobieta napisała post jakby dopiero wyszła z wariatkowa,dodając do tego zwierzęta i małe dziecko zostaje złapać się za głowe i dzwonic na policję. Nie chce działać przekornie, bo do niczego to nie prowadzi, po prostu długo nad tym debatowaliśmy, zliczaliśmy plusy i minusy,ale rozum to jedno a serce to drugie. Szczerze liczyłam na ludzi w podobnej sytuacji, gdy czytałam, że sobie nie radzili skłaniałam się by je oddać,ale wiedząc, że są osoby które jak najbardziej dają radę, dodaje mi to wiary w to, że i nam się uda. Póki co jakoś to idzie, muszę zrobić sobie plan lepiej sie zorganizować i póki co do przodu, nowy rozdział nadejdzie jak pies wyjdzie już na dwór, odejdzie latanie ze szczotką i mopem, dojdą spacery, dziecko będzie częsciej na dworzu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Oby choinka ocalała przed kotem :D Słyszałam, ze uwielbiaja sie po niej wspinać. Na szczescie mamy drewniane ozdoby, ale jak drzewko mi przewróci... Oby nie :) Na plus jest relacja kocio psia, ganiają się i kot zaczyna zaczepiać psa, także jest dobrze.
  19. Przepraszam bardzo,ale uważam, że masz duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem, polecałabym popracować nad tym. Nie wiem czy zauważyłaś, ale sama sobie zaprzeczasz, skoro pies nie może wyjśc na dwór, to czemu uważasz ze powinnam go tam wyprowadzić? Pies jest dwa dni po swoim pierwszym czepieniu i miesiąc będzie siedział w domu. Zadałam pytanie, a ty bynajniej na nie nie odpowiedziałaś. Wolisz ryzykować zdrowiem swojego psa? Prosze bardzo, ale nie mów mi nic o odpowiedzialności skoro sama dla wygody wyprowadzasz go na teren pełen zarazków i chorób zakaźnych, gdzie pies nie jest na nie odporny. A co Ty wiesz o mojej rodzinie, żeby twierdzić ze nie stanowi wzoru do naśladowania? Tak dziecko nosi kota, a twoje nie nosi? Albo inne dzieci nie noszą kota? Pokaż mi dwulatka który NIGDY nie złapał źle kota, bardzo bym to chciała zobaczyć. Nauka opiera się na tym, że chwalisz dobre zachowania utrwalając je, oraz zwalczasz złe nawyki odpowiednim podejsciem, którego mi nie brakuje, ponieważ nigdzie nigdy nie napisałam, ze pozwalam dziecku tak kota nosic. Obecnie nosi go normalnie i przy tym całuje dosc często,więc zastanów się czy to jest znęcanie się nad zwierzętami. Skoro narzeczony jest poza domem po 14h gdzie pracuje również jak wraca do domu,nie wyobrażam sobie żeby rano go zrywać nawet te 10min wczesniej gdzie i tak dużo nie śpi, powiedziałam z resztą - wstanę wczesniej i sama z nim wyjdę. I jak mam nie wspominac o $$$ skoro bez nich, moje dziecko musiałoby całe dnie spędzac w żłobku, żadnych zwierząt by nie było, ani nic. Ja również pracuje, w domu przy dziecku, ale niestety wiadomo że dla państwa to jest nic nie warte nieróbstwo i grosza człowiek za to nie dostanie, a moje dziecko musi coś jeśc i za coś trzeba żyć,dlatego szanuje jego pracę bo nie zawsze jest tak kolorowo że człowiek w wieku 24 lat jest w stanie utrzymać 3 osobową rozdzinę z gromadką zwierząt. I tak,są takie matki dla mnie problemem, ponieważ ich dzieci nie dośc że świecą tragicznym przykładem, to tworzą najzwyczajniej w świecie zagrożenie dla mojego dziecka, popychając go i wyzywając, nie wspomnę o tym co wyrośnie z dzieci które nie wiedzą co jest dobre, a co złe. Pisałam to w kwestii paru postów wyzej, gdzie moje osiedle nie jest na tyle przyjemne by sąsiedzi wyprowadzali sobie psy nawzajem. Rozumiem, że troszcycie się o zwierzęta i chcecie ich dobra. BYłam bardzo spanikowana,ale na szczęscie nabrałam wiary i pewnosci, każdy chyba ma wątpliwości gdy pierwszy raz jest wrzucony na głęboką wodę, moja wina, że tak wcześnie i tak dużo wzięłam sobie na głowę, ale stawimy dzielnie temu czoła.
  20. O masz, ile odpowiedzi... Dziękuję za wszystkie. Póki co, wszystkie zwierzęta są w komplecie. Little Black, czemu twierdzisz, że mam ograniczoną wiedzę o psach? Ponieważ napisałam, że chcę się douczyc w kwestii uczenia sikania psa na dworze? Oczywiscie nie twierdze, ze zjadłam wszystkie rozumy i wiem wszystko o psach, na pewno nie. Po prostu od 3 roku życia zawsze u mnie w domu był pies i w zajmowaniu się nim miałam całkiem spory udział, oczywiście wszystko adekwatnie do wieku. Napisałaś również, że na drugim końcu miasta miałas wizytę z dzieckiem u lekarza i się ze wszystkim wyrobiłaś w godzinę, naprawde gratuluje. Mój narzeczony nigdy nie ma wolnego poza weekendami, do tego nie mamy samochodu i korzystam tylko z ztm, takze dojechanie na drugi koniec miasta to dla mnie pare przesiadek i ze dwie godziny badz dłużej bez korków. Przepraszam, a gdzie ja napisałam,że pozwalam dziecku męczyć kota? Czytacie za dużo między wierszami. Głównie dziecko nosi kota normlanie, umie go złapać pod łapkami,ale kotek tego nie lubi, nie lubi ogólnie być noszony na rękach, pare razy oczywiscie zdarzyło się dziecku złapać kota odwrotnie,ale oczywiście nic mu sie nie stało,dziecko go przeniosło kawałek i postawiło. Nie wiem jak wy to sobie wyobrażacie, że stałam i patrzyłam wzdychając jak mi tego kota żal? Przecież to jest po prostu śmieszne, kocham zwierzęta i nigdy nie pozwoliłabym ich męczyć. Po prostu kotu to nie odpowiada, ale krzywda żadna mu sie nie dzieje,a dziecko jak dziecko, jest mały i wciąż wielu rzeczy musi się nauczyć, a jak wiadomo nie wszystko dziecku wchodzi do głowy odrazu,trzeba czasu i systematyczności. Nigdzie też nie napisałam, że nie wyjdę z dzieckiem na dwór bo jest mróz, napisałam, że jak będzie duzy mróz więcej niż -10 stopni,gdzie nie zaleca się spacerów. Może wasze dzieci siedzą w wózku, bądź śpią, jednak mój synek odkąd skończył ok 7-8 miesięcy ani razu nie zasnął na dworze, po prostu nie. Natomiast przez te dwa lata tylko raz miał katar, równiez jest okazem zdrowia. On nie usiedzi w wózku, on musi biegać i wszędzie go pełno, dlatego mnie przerażały te spacery, pilnując dziecka będę ganiała za nim i ciągnęła psa za sobą-taki jest najgorszy scenariusz, być może nie będzie tak źle, jeszcze troche nam zostało do tego czasu. Narzeczony wstaje do pracy ok 6 rano, a dziecko zawsze razem z nim, gdzie nie ma chwili odpoczynku ani miejsca gdzie nie wejdzie. Widziałam juz dzieci,którym właczalo sie tv i był spokój, mój synek niestety taki nie jest, wymaga multum uwagi, no ale mniejsza o to. Rano wyjde z nim chociaz na 10-15min zeby dziecka odrazu nie ciągnąc, wróce narzeczony pojdzie do pracy i tyle. Potem wyjde razem z psem i dzieckiem,taki jest plan. Dziecko potem idzie spać ok 9 i śpi ok 2h gdzie nie mam niestety czasu żeby spać, bo muszę zrobić mase rzeczy, począwszy od zjedzenia w spokoju śniadania, poprzez sprzątanie które mi dziecko uniemożliwia... ALe już się przyzwyczaiłam, odkąd się urodził nie wstałam pózniej niz po 7... ech. Ktoś napisał, że obsikanie przez psa podłogi jest niedopuszczalne. To przepraszam bardzo,gdzie wasze szczeniaki siusiają gdy nie mogą wychodzic na dwór? Być może o czymś jednak nie wiem. My do naszego mieszkania przeprowadzilismy sie 3tyg temu i raczej nie mogę się przychylnie wypowiadać o rodzinach tutaj,matki przesiaduja na ławeczkach nawet nie patrząc co ich dzieci robią,o wychowywaniu nie wspomne. Jedna trzylatka do mojego synka wyskoczyła "ty szmaciarzu",oczywiscie matka nawet nie zauwazyła, bo jak skoro rozmawiala w najlepsze z kolezankami? Nie wiem kto ma wychowywać ich dzieci,skoro one nie mają czasu... Przerażające. Tak sobie myslalam ostatnio, ze tak jak niektóre kobiety maja po urodzeniu depresje poporodową, ja chyba miałam poadopcyjną ;-) Na szczescie juz mi w wiekszosci przeszło,z rzadka pojawiają się myśli zwątpienia...
  21. moglabym na nia liczyc na mame, jak juz wroci z pracy. Prawde mowiac nauka zalatwiania sie na dworzu to temat w który jeszcze musze sie zagłebic, szczerze nie spodziewalam sie ze az tak czesto bedzie trzeba z malcem wychodzic by nauczyl sie zalatwiac na dworze, postaram sie jak najczesciej. Dobrze, ze on calkiem sporo spi,jak dziecko spi to on tak samo idzie spac jak dziecko wstanie,dam mu jesc i bedziemy duzo wychodzic na dwór,na pewno nie bedzie narzekać ;) Poczytam jeszcze o tym,mam ksiazke Jak ułozyc sobie psa, wieczorem sie w nia zagłebie. Mam nadzieje, ze nie bedzie potrzeby korzystac z pomocy profesjonalnego trenera, ale jezeli pies zacznie byc agresywny w stosunku do innych psów,badz bedzie ciagnal na pewno sie na to zdecydujemy, poniewaz moj ast (ktory jest z rodzicami) wlasnie ma taki problem i nigdy bym nie chciala by sytuacja sie powtorzyla. nie ma zycia z takim psem... ps. podobno kastracja w mlodym wieku pozwala ograniczyc w przyszlosci agresje,a ze to mieszaniec,to chyba jak najbardziej jest wskazane?
  22. Widze, ze sie narzeczony pojawił. Kwestia jet wlasnie tego, ze czasowo jeszcze tylko on pracuje i tak jak wychodzi z domu po 6 rano, czesto z pracy wychodzi po 18 co skutkuje przybyciem do domu 19-20, wtedy planuje wieczorny spacer. Dlatego mnie przerazaja te spacery w ciagu dnia, gdy jestem zdana na siebie. Na szczescie moja mama mieszka 10min drogi ode mnie,ale tez moze byc z pracy o 15 a moze i o 17. Na szczescie moje dziecko ukochało sobie wychodzenie na dwór w każdą pogodę, ale mróz powyzej -10 na pewno nie jest dla niego dobry. Co do tresury,prawdę mówiąc nie myslalam o wynajeciu profesjonalisty. Do tej pory komend sama uczylam swoje psy (po kundelku przyszedl amstaff ktory zostal z rodzicami) koemndy siad, zostań, nie rusz, waruj, zdechl pies czy daj glos opanował do perfekcji, jedynie ciagniecia na smyczy nie udalo mi sie opanowac. Nasz obecny szczeniak nie jest ani strachliwy ani dominujacy na szczescie, nie wróze sobie tu problemów,ale wiem, ze roznie moze byc. Faktycznie pisalam,ze mam nadzieje,ze pies zostawi swinki w spokoju,ale mialam tu na mysli rowniez, ze wezme czynny udzial w tym, by go tego oduczyc, do wrzesnia przyszlego roku glownie jestem w domu,wiec chyba ten najintensywniejszy okres bede miala go na oku. Teraz załuje oczywiscie, ze wzielam wszystko na raz,ze nie sluchalam narzeczonego jak mowil, zeby poczekac. Jednak ten pies jest juz z nami i ciezko go byloby oddac:( za dwie godziny kotek jedzie do domu, nie wiem jak to przezyje...
  23. Wydaje mi się, ze bardziej mnie po prostu to przeraża,niż, że sobie nie radzę. Aczkolwiek na pewno wszystko się pieknie nie układa. Pan dzis przyjezdza po kotka, mam nadzieje,ze bedzie mu tam dobrze. Narzeczony się nagle uparł, ze pies zostaje koniec i kropka. Prawdę mówiąc, dodaje mi to sporo sił i wiary, że jakos sobie poradze. Mam chętnych na świnki,ale one w sumie najmniej zawiniły i mieszkają już z nami jakis czas i szkoda, by je tak oddawać, podejrzewam, że jak kota nie bedzie to pies sie troche do nich przyzwyczai, z resztą psy mądre są można je nauczyć, tym bardziej nasz jest naprawdę bystry, nauczyłam go już komendy siad i waruj. Myślę, ze na razie stanie na tym, ze ten piesek i swinki zostaną, dam sobie jeszcze miesiąc,może jak pies juz sie zupelnie odzwyczai od robienia w domu, bedzie łatwiej i czyściej... tym bardziej ze moje dziecko tak szaleje z tym psem. Teraz spi z kotem, ten widok mnie dobija,ale jak sie zlamie i go nie oddam, to zaraz znowu będę mieć sytuacje kryzysową. Naprawde jestem osobą w miare dojrzałą i mysle nad wieloma aspektami danej sytuacji,pierwszy raz mi sie tak zdarzyło nie przemyslec wszystkiego dokladnie. W swoich wyliczeniach nie wzielam pod uwage po prostu dziecka i siłą rozpędu wierzac ze dam rade ze spacerami i wszystkim, tak to sie skonczylo:( Dziekuje w kazdym razie, za wszystkie rady... tak sobie mysle,ze jak juz beda takie mrozy ze z dzeicikem nie bede mogla wyjsc,to najwyzej znajde kogos kto mi psa wyprowadzi przez ten okres, nie powinno to byc chyba wybitnie drogie, zakladajac ze mroz utrzyma sie pare dni,rano i wieczorem wyjde sama, bo narzeczony bedzie,jedynie w poludnie dobrze by bylo... To chyba nie jest przeszkoda nie do obejscia... Little black-a jak ty sobie radzisz ze spacerami i malym dzieckiem gdy np nie moze wyjsc na dwor,bo jest chore?(odpukac w niemalowane)
  24. Witam, jestem tu nowa. Mam 24 lata, 2 letnie dziecko, narzeczonego oraz dwie swinki morskie, w takim pakiecie wprowadziłam się do nowego dwupokojowego mieszkania. Trochę tu się rozpisze, z góry uprzedzam. Całe życie kochałam zwierzęta,od małego mialam ich pelno, majac 3 lata mama przygarnela nieduzego kundelka, potem przyszly chomiki, ptaszki,zolwie, rybki,. myszoskoczki,króliki i wiele innych. Wszystkimi zajmowałam sie sumiennie, potem przyszedł koniec basta za duzo, musialam to co zostało oddać. I wiecznie słyszałam "jak sie wyprowadzisz to bedziesz miala tyle zwierzat ile bedziesz chciala" i z takim przekonaniem i wieloletnim powtarzaniem przez rodzicow przy kazdej probie kupienia sobie zwierzaka, zyłam przez wiele lat. Potem urodzilam dziecko,zamieszkałam z tesciowa,narzeczonym. Mielismy sie wkrotce przeprowadzic i wiecznie byly klotnie i awantury, ze to wielki obowiazek bla bla, jakbym nie wiedziala, ze to jest obowiazek... Tak bylam zaślepiona chęcia posiadania psa i kota, ze nic nie robilam wieczorami tylko siedzialam na stronie palucha, psiego azylu, czy morusku pełna milosci by wyadoptować psa i kota, doszlo do tego ze przekabacilam narzeczonego by wyadoptowac po dwie sztuki, bo tyle potrzebujacych zwierzat. Teraz przejde do sedna. Udalo sie, mieszkamy razem,piekne mieszkanie, nieduze ale ladnie urzadzone, po tygodniu go namowilam wbrew wszystkich sprzeciwom i pojechalismy po kotka i szczeniaka, wierzylam ze wszystko bedzie zylo ze soba w zgodzie. I mam teraz cyrk na kółkach, problemy z głową,a mieszkanie wyglada tragicznie, dywany zasrane, zaszczane, pozwijane, smród olbrzymi, nic nie pomaga,woda z soda i octem, maka kukurydziana, vanish, odkurzacz piorący, nic. Tak sie cieszyłam na te zwierzeta, a teraz mam ogromny problem, pies gania kota, kot atakuje swinki (u tesciowej byl kot,ale tylko sie im przygladal,pewnie dlatego ze dorosły), pies szczeka tez na swinki, chce sie bawic z dzieckiem i rysuje go swoimi ostrymi kiełkami, kot jedynie cierpliwy,ale dzeicko potrafi nosic go do góry nogami,zal mi go, ale wszystkie je kocham. Jednak nawet nie mam czasu sie dzieckiem zajac, co wytre jedne siuski juz gdzies kupa lezy, albo nastepna kaluza. Wlasciwie sprzatanie po psie (wiem ze to sytuacja chwilowa) zajmuje mi 1/4 dnia. Doszlo do tego ze zaczelam wystawiac zwierzaki w ogloszeniach, potem jak ludzie sie zglaszali, nie potrafilam ich oddac, serce mi sie krajalo. Jednak od paru dni przybralo to tak na sile, ze nie potrafie sie z niczego cieszyc i nie potrafie tez ich oddac. co chwila mi sie zmienia "dam rade" i "nie dam rady", kolezanka po psychologii powiedziala ze mam kofnflikt wewnetrzny, ze chce je miec i jednoczesnie chce ich nie mieć. Stanelo na tym, ze dzis przyjezdza starszy pan po kotka, jeszcze tego nie odwolalam,ale mam juz takie mysli. Bo dziecko meczy kota, bo bdzie tam mial spokoj bez psa, bedzie jedynum zwierzakiem,tak to sobie tlumacze,ale kocham go i nie potrafie sie z nim chyba rozstac. NIGDY nie oddalam zwierzaka z wlasnej woli,dlatego teraz nie potrafie. Czy to dobre wyjscie, ze znalazlam mu dobry dom ? Boje sie, ze go zle bedzie pan traktował,a jak nie poswieci mu wystarczajaco duzo czasu? Wiemn ze sama to na siebie sciagnelam wlasna glupota i zaslepieniem, ze zwierzaki moga cierpiec,ale uwierzcie mi checi mialam naprawde szczere. Teraz pies, wiadomo wierny lojalny przyjaciel,ale z nacisku narzeczonego zamiast wziac doroslego ze schroniska stanelo na szczeniaku, bo chcial, syf i kila mogila, ale to przetrwam, bo spacery niedlugo. Wlasnie,ale co ze spacerami? Idzie zima, dziecko male, a jak beda wielkie mrozy albo nie daj Boze dziecko sie pochoruje,co ja zrobie? Dodam,ze to 8tyg szczeniak a wazy juz ponad 8kg,wiec bedzie wielki,ale takiego chcielismy. Nie dosc, ze nici z mojej misji ratunkowej dla psów w schronisku,to jeszcze same problemy, gdzie ja mialam rozum? I teraz nie wiem,czy oddac szczeniaka poki maly, mzoe znajdzie dom u ludzi z ogrodem, to dla niego chyba najlepsze rozwiazanie... Czy brnac w to dalej, moze sie uda jakos to wszystko pogodzic... Za 9 miesiecy dziecko idzie do przedszkola, a ja do pracy... Nie wiem,czy zdolam rano pies, dziecko do przedszkola,praca, wrocic znowu pies dziecko... Boje sie, ze przez to bede zaniedbywac dzeicko... Czy ktos z was mial takie obawy? Co radzicie? Wiem ze posypia sie slowa krytyki, jestem na nie w pelni gotowa. Doradźcie cos :(
×
×
  • Create New...