-
Posts
146 -
Joined
-
Last visited
Contact Methods
-
WWW
http://www.dzieciakizpasja.org
Banda Rexa's Achievements
Newbie (1/14)
10
Reputation
-
Po długiej rozmowie ze znajomymi z branży, zrozumiałam. Od lat pracuję w III sektorze i jestem skażona pomaganiem. Nigdy nie odmawiam, jak ktoś potrzebuje pomocy. I to mój błąd. Powinnam podchodzić do pewnych spraw bardziej profesjonalnie... Być asertywna i selektywna. Tutaj nie może być miejsca na emocje i uczucia. Szczególnie zwierząt. Liczy się liczba a nie jakość. Byłam chowana w duchu generała BP - uczono mnie, że najważniejsza jest jednostka, indywidualne podejście. Ale to staromodne i przestarzałe. Niemniej ja lubię być staromodna. Pokochałam Rexa, tak jak kocham Rosję czy Noemi. I liczy się dla mnie on, a nie kolejnych dziesięć psów wyciągniętych ze schronu. Tutaj mnie nauczono, że to złe podejście. Może i tak, ale ja nie zmienię swojego systemu wartości. Faktycznie nie ma sensu, żebym się tutaj udzielała. Mam koszmarną wadę - zawsze mówię to co myślę i nie szlifuję tekstu dla publiki "bo płaci". Niemniej miło mi było poznać co niektórych. I jeżeli ktoś będzie potrzebował wsparcia - mój numer telefonu jest dostępny, a co niektórzy znają mnie w realu. Nasza Fundacja mimo kociego zacięcia zawsze stoi otworem dla wszelkiego zwierza. Ale, że nie wolno mi się denerwować - zamykam wątek Rexa, na którego los nie mam i tak żadnego wpływu. I jeszcze finansowo: * ponieważ subkonto dla Rexa nikomu się nie przydało (jedyna wpłata zgodnie z prośbą została wydana na karmę) zostanie ono zamknięte, nie było akceptacji na zbiórkę publiczną, więc możemy zrobić to od ręki * ponieważ co niektórzy wiedzą, więc wyjaśnię: nie skorzystałam z jasnej sugestii wożenia Rexa tramwajem do lekarza, nawet nie dałby rady do niego wsiąść, więc 13 stycznia pojechałam z nim do neurologa taksówką, zapłaciłam z własnej, prywatnej kieszeni, tak więc nie obciążyło to budżetu psa To chyba tyle. Pozdrawiam ze szczerego serca. Tym razem sama - Ania
-
Wprost przeciwnie. Mam zamiar tutaj zaglądać, chociaż zaszokowało mnie to co czytam :( Znowu jest inaczej niż się umawiałyśmy :( Podjęcie decyzji o zmianie domu Rexa była najtrudniejszą, jaką musiałam podjąć w ciągu ostatniego roku. I zdecydowałam się na to tylko i wyłącznie dlatego, że [B]Rex POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻE CHODZIĆ PO SCHODACH. ŻADNYCH! [/B] A u nas jest kilkanaście i w dodatku w tej chwili diabelnie śliskich przez śnieg. A każdy poślizg grozi trwałym kalectwem psa. Pani Zosia powiedziała, że pies może zamieszkać u Jej Babci, która mieszka na parterze. No i Rex bardzo lubi Zosię. Poznałam go przez te kilkanaście tygodni dobrze i od samego początku mówiłam, że zmiana domu nie będzie korzystna dla jego psychiki. A teraz czytam, że ma trafić jeszcze do innego DT???? Nie tak się umawialiśmy! Po raz kolejny czuję się oszukana :( Teraz już zaczynam rozumieć co mówili mi koledzy z innej fundacji o tym, że głupio robię angażując się w pomoc wolnym strzelcom :(
-
Kurczę, wyszło mi na to, że nie umiem dbać o psy, bo są chudsze niż w schronisku :(
-
Onek nie przepada za suchą karmą. Pani do której pojechał wsypała mu do miski dużo więcej i zjadł sobie tylko troszkę. Ale akurat jemu to nie zaszkodzi. Musi być szczupły, żeby chodzić. No i nie ma też co ukrywać, że stracił mnóstwo paskudnej sierści :) wagowo jest bez zmian. Więc to chyba tylko złudzenie optyczne. Nie wpadłam na to, żeby dzwonić czy wysyłać sms, bo na prawdę się bardzo śpieszyłam. Jestem sama z całym zwierzyńcem i trochę brakuje mi czasu. Nie ukrywam, że chciałam chociaż kolację zjeść spokojnie. Niestety nawet nie mogłam zobaczyć się z rodziną. A samotna Wigilia kiepsko nastraja. Rozmawiałam tyle co z panią Onka - chcą go już u siebie zostawić. Z takich "ciekawostek" - wpadł w panikę (może za mocno powiedziane, zaniepokoił się mocno) jak przejeżdżali przez las. Może ktoś biedaka właśnie tak się pozbył :(
-
Co do Rexa - neurolog i krew na cito. Chyba mi to umknęło i nie pisałam ani pani Zosi nie mówiłam - on dostaje podwójną dawkę żarełka. Trochę boję się zaryzykować, żeby pozwolić mu się najeść do syta, ale już dość długo jest dobrze karmiony, więc rewolucji nie powinno być. Co myślicie? Może faktycznie ma aż takie braki, że organizmowi wciąż mało?
-
W sumie to mam prośbę :) faktycznie ostatnio u mnie się działo, nie zawsze dobrego. Chciałabym złapać chociaż malutki oddech, szczególnie, że bardzo muszę o zdrowie dbać. Czy ktoś z Wro mógłby w czasie Sylwestrowym (2-3 dni) zaglądać do Rexa i na spacer go wyprowadzić? Dostałam zaproszenie do przyjaciół i chętnie bym skorzystała, ale nie mogę zabrać Rexa pociągiem. Mogę za to zajrzeć po drodze do Onka :) jak raz zajrzę sama to będę wiedzieć na 100% jak reaguje. Na mnie i na państwa :) Czy znajdzie się jakaś dobra dusza?
-
Onek ma faktycznie szczęście, bo tutaj ja byłam szefem, więc szybko ustawił się na panią :) a to najlepsze rozwiązanie :) ze szkoleniem pan sobie na pewno poradzi. Onek to pies ustawiony na człowieka i jak nie będzie innych zwierząt, to on dla swoich ludzi wszystko zrobi. Jestem przekonana :) Obiecałam pani dokładne instrukcje co do karmienia i inne takie. Skonsultuję jeszcze wyniki badań RTG u dr. Kniata i też wszystko państwu przekażę. Po tonach, które wczoraj słyszałam mam spore nadzieje :) niemniej trzymajcie mocno kciuki, bo to jednak Onek jest :)
-
Mam nadzieję, że Onek jest już w swoim domu. Państwo dzwonili do mnie wczoraj, mówią, że nie będą chcieli go oddać. Mówiłam, że to inteligentny pies :P przykleił się do Pani i anektuje Jej serducho cwaniak :P Zaufałam swojej intuicji i zorganizowaliśmy to wszystko na wariata. Ale szczerze ufam tym ludziom. Razem z panią Zosią rozwalili mi wczoraj cały dzień :P ale niech tam :D oby psiakowi Gwiazdka zaświeciła :D
-
Nie śpię, nie śpię :D chociaż przyznam się, że w łóżku jeszcze jestem :P
-
[quote name='egradska']Jakie dobre wieści, P. Aniu! W takim razie kciuki już zaciśnięte mocno:)[/QUOTE] No wspaniałe :) Tyle, że mnie diabli biorą, że auta nie mam, bo już bym była w Opolu!
-
Dom z wywiadu bardzo ok, w przeciwieństwie do innego, który już się zgłosił wcześniej. Nie szukałabym tak na gwałt, ale zamartwiam się o Rexa. Niby od piątku spokój z atakami Onka, ale jak sobie pomyślę, że coś może Rexowi przeskoczyć... A dom, w którym nie ma zwierząt powinien być spełnieniem marzeń Onka. Pan jest zdecydowany a i Pani, mam nadzieję, pokocha Łobuza :)
-
Państwo już mieli owczarka. Bardzo podobnego do Onka. Mieszkają na parterze. Wygląda na to, że o rasie wiedzą sporo. No i żadnych zwierząt nie mają! Owczarka szukają. Co najważniejsze z chorób zdają sobie sprawę.
-
[quote name='egradska']oooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!! a gdzie ten DS? Sprawdzony?[/QUOTE] Dom w Opolu jest. Wczoraj Państwo dzwonili. Myślałam pół nocy i wykombinowaliśmy, że o lepszy będzie trudno, więc pani Zosia zagadała z Nimi, żeby Onek przyjechał na tymczas, żeby mieli czas się poznać. Oczywiście ja pojadę z Onkiem na przed adopcyjną. Ale jakoś mi podpowiada dusza, że byłoby mu w tym Opolu dobrze. Pan go chce bardzo, warunki wg opowiadań idealne. Mieliśmy zaczekać, ale przecież święta są i Onkowi może gwiazdka mała zaświeci :)
-
Czy znajdzie się dobra dusza, która zawiezie Onka na święta do jego potencjalnego DS? To byłby cudowny prezent na Gwiazdkę!
-
Chyba zapomniałam Wam napisać, że Onek już nie płacze tak okrutnie :) ja wchodzę na piętro a on zostaje z innymi psami na dole :) postępy robi cholernik jeden :) p.s. Niemniej zostaje, bo nie ma jak wejść :) bramka jest :) ale to i tak ogromny krok do przodu :)