Czeeeść!
Jestem Aśka, interesuję się starożytnym Egiptem (ulubiony bóg to Anubis, Horus i Meresger) i anime (ulubione to Fairy Tail i D.Gray-Man). Od jakiegoś czasu pomyślałam nad adopcją psa, takiego ze schroniska. Teraz może nie, ale mam zamiar w wakacje lub gdzieś na wiosnę zaadoptować takiego (rodzice chcą szczeniaka, mi to wszystko jedno, i tak będę go kochać XD). Jestem uzależniona od pisania Capsem oraz wstawiania masakrycznej liczby emotikonów, ale tutaj mam zamiar się powstrzymać. Tak btw to rzadko bywam na forach. Zarejestrowałam się, aby dowiedzieć się więcej o opiece nad psem. :3 No i poznać innych właścicieli psów...
Tu opiszę swoje zwierzątka, jakby to kogoś obchodziło:
Tak, miałam psa. Czarnego kundelka, jasno podpalanego. Zwał się Tobi, pomimo tego, że był on suczką. xDD Ale wołałam na nią często "Toba" lub "Tobago". Jednak... Miałam ją bardzo krótko, ok. 2 miesięcy. Znalazłam ją wyrzuconą pod mostem, podobno ktoś wysiadł z auta, zostawił ją i pojechał. Miała ok. roku. Niestety, ona ciągle uciekała z domu (czasem nawet się zastanawialiśmy jak) i pewnego razu została potrącona przez samochód. ;(
Miałam jeszcze kota, zwał się Vincent (ew. "Vincey", lub wersja dla rodziców: "kot". No i jak mu się udało coś przeskrobać to "pchliwór" XD). Był pręgowanym, szaroburym dachowcem z białym śliniaczkiem pod brodą. Znaczy sie taką uroczą łatką. Mialam go prawie 3 lata, i zdążyłam go szczerze pokochać. <3 Jednak jakieś... parę dni temu spotkał go los taki jak Tobago. ;( Ehhh...
Tak się rozpisałam, że teraz nikomu się tego nie będzie chciało czytać. No nic, pozdrawiam wszystkich. :3