Hej. Dokładnie rok temu zgarnęłam z podwórka 5 takich knypków, miały ok. 5-6 tygodni. Pojawiły się "z nikąd", kotki ani śladu. Były bardzo głodne ale poza tym wszystko O.K, możliwe więc że komuś okociła się kotka w domu i wypuścił je na wolność. Dla wszystkich udało mi się znaleźć domy, choć trochę to trwało. Ostatecznie jeden kocurek, pomimo chętnych, został z nami. Zwyczajnie po trzech miesiącach nie umiałam już się z nim rozstać. Początkowo jadły siekane jajko na twardo, twaróg, pasztet :) - pycha, chociaż wcale nie jestem pewna, czy powinny to dostawać. Oprócz tego gotowałam kurczaka i podroby z marchewką. Do picia miały kocie mleko - chyba Whiskas - ale rozrabiałam z przegotowaną letnią wodą. Stopniowo przechodziły na wodę. Bardzo smakowała im sucha Purina dla kociąt. Z tego co wiem, wszystkie DS pozostały właśnie przy Purinie, chociaż nie wiem, czy to jest karma polecana przez kociarzy. A tak w ogóle to pewnie uratowałaś i mamę i maluchy :)